PRIMERA DIVISION
Czy sen Beticos o pucharach jest realny?
Manuel Pellegrini/Foto: Reuters
07-02-2021 11:44 Paweł Kassyk

Czy sen Beticos o pucharach jest realny?

Położona na południu Sewilla jest nazywana gorącą nie tylko przez temperaturę dobiegającą latem nawet do 40 stopni, ale również z powodu niezwykle żywiołowych derbów miasta. Jasne, najbardziej znaną potyczką w Hiszpanii jest El Clasico, jednak to właśnie rywalizacja FC Sewilla i Betis Sewilla ma w sobie tę nutę dzikości, charakteryzującego się silnym manifestowaniem swojej kibicowskiej przynależności. Nie może dziwić więc fakt, że Beticos, z zazdrością patrzyli na ostatnie sukcesy biało-czerwonych. I choć FC Sewilla dalej wygląda wciąż tak samo dobrze, to na horyzoncie pojawiły się przesłanki o tym, że być może i zielona część miasta również będzie miała powody do zadowolenia w tym sezonie.

 

Real Betis to społeczność z dużym parciem na dołączenie do czołówki. Apetyty rozbudziły się zwłaszcza w okresie pracy Quique Setiena (na tyle dobrego, by zostać trenerem Barcelony), podczas których kibice mogli znowu poczuć atmosferę europejskich pucharów. Jego następca w osobie Joana Francesco Ferrery "Rubio" nie zdołał urtzymać tego pułapu i zdecydowano się ściągnąć człowieka ze sprawdzonym CV. Dla Manuela Pellegriniego to była szczególna oferta. Po pierwsze - po 7 latach wrócił na Półwysep Apeniński, a po drugie - była to szansa na odzyskanie nieco blasku w jego karierze. Od Manchesteru City nastąpiła wyraźna równia pochyła, a Betis to bez dwóch zdań ekipa z dużymi aspiracjami. Miejsce, gdzie można się wykazać orraz udowodnić swoją wartość.

Majster Pellegrini i jego plac budowy

Szkoleniowiec wystartował całkiem dobrze, niestety później przyszła przeciętna forma i tułaczka między miejscami od 10 do 15. Kiedy wydawało się, że pisana jest powtórka poprzedniej kampanii, w ostatnich ośmiu meczach coś drgnęło. Zespół nie zanotował żadnej porażki w całym styczniu, wywiózł po jednym punkcie w kluczowych meczach z bezpośrednimi rywalami - z Real Sociedad oraz z rywalami z ich miasta.  Zwłaszcza remis z odwiecznymi rywalami przyjęto euforycznie. Ujmę to tak - to był dobry dzień dla rachunków restauracyjnych w Sewilli. W Copa del Rey też „żarło” do ćwierćfinału sprzed kilku dni przeciwko Athletic Bilbao. Wynik rozstrzygnął się na korzyść tych drugich dopiero w rzutach karnych. Rezultat z pewnością mocno zabolał kibicu Betisu, bo finał będzie rozgrywany właśnie w stolicy Andaluzji.

 

Przy czym wróćmy jednak do La Liga, bo na tym chcę skupić się dzisiaj. Szczególną rolę odgrywa tutaj niespełniona nadzieja hiszpańskiego futbolu, czyli dyrygent zespołu Pellegriniego – Sergio Canales. 6 goli w 6 meczach, trzeba przyznać, świetne liczby. 

 

W ogóle Real Betis to trochę taka ekipa skupiająca piłkarzy, którzy wydawać by się mogło, że powinni mieć lepsze kariery, lub być obecnie w innym miejscu. Wspomniany Canales zapowiadał się przecież na czołowego rozgrywającego Europy. Inna ważna postać układanki chilijskiego menadżera – Nabil Fekir – miał pokazać swój kunszt w Lyonie i jechać na podbój mocniejszych lig. Mało przykładów?

 

W składzie jest dwóch zawodników Barcelony, z którymi Duma Katalonii pokładała spore nadzieje. Pierwszy to Marc Bartra. Pisząc to nazwisko, po prostu muszą o tym wspomnieć. Pamiętacie, jak jeszcze Bale był piłkarzem, a nie golfistą? Nigdy nie zapomnę finału Pucharu Króla, podczas którego zrobił z młodego Hiszpana kojota, a siebie postawił w roli strusia pędziwiatra. Może to był właśnie powód tego, że choć później trafił do Borussi Dortmund, to jednak nie wycisnął z kariery, tyle ile mógł? Drugim jest skrzydłowy uznawany parę lat temu przez ekspertów za gracza z papierami na duże granie, czyli Christian Tello.

 

Inżynier Pellegrini potrafił  jednak sprawić, żeby ten zespół lekko niespełnionych piłkarzy przeszedł przemianę mentalną i zaczął gryźć trawę. Dużą zasługę trenera widzę szczególnie w uszczelnieniu defensywy. Dwójka stoperów w postaci Ruiza i Mandiego wygląda solidnie, a ciekawie także sprawuje się nabytek z La Masii, czyli młodziutki Miranda. Kolejna ciekawostka – Betis czerpie sporo od Barcelony, ponieważ dużą rolę w ich ekipie zajmuję wypożyczony przez Los Verdiblancos też od Katalończyków prawy obrońca Emerson. O mental kolegów z zespołu dba również wiecznie młody kapitan, czyli Joaquin. Notabene, niegdyś w silnej orbicie zainteresowań Królewskich.

 

Ta wzmocniona konstrukcja psychiczna pozwoliła Betisowi wrócić na siódme miejsce z tylko dwoma punkami straty do uznawanego, jeszcze niedawnego przecież za rewelację ligi, Real Sociedad. A przypomnę, że szóste miejsce oznacza powrót do tak upragnionych przez zespół z Sewilli europejskich pucharów.

 

Będą puchary, czy nie będą? O to jest pytanie

Za wcześnie na odpalanie fajerwerk, bo przed Realem Betis jeszcze 17 meczów i wszystko może się zdarzyć. Mimo to warto podkreślić, że Verderones nareszcie wyglądają jak kandydaci do pucharów. Skoro nawet wielki niewypał transferowy w postaci Borja Iglesiasa (28 milionów euro!) potrafi strzelić 3 bramki w 2 meczach (tyle ile w poprzednich 47 meczach), to nawet powinno mówić się o przebudzeniu. Najlepiej obecną formę zespołu podsumowuje sam Pellegrini. Po meczu z Osasuną wygranym po golu w końcówce stwierdził, że jeszcze 2 miesiące temu przegraliby ten mecz. Czy starczy im zatem paliwa do końca sezonu?

 

Przekonamy się. Ja kibicuję. Gdzie jak gdzie, ale robiący atmosferę jak nigdzie indziej sewillijscy kibice, zasługują na obydwie drużyny w pucharach.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy