EKSTRAKLASA
Czy to „danse macabre” Czesława Michniewicza?
Fot. Roger Gorączniak, CC BY 3.0 , via Wikimedia Commons
20-10-2021 09:01 Przemysław Niesterczuk

Czy to „danse macabre” Czesława Michniewicza?

Kolejny odcinek serialu pod tytułem „Liga Europy dla polskiego klubu” zaczyna się rozwijać w kierunku nam dobrze znanym, czyli po prostu ekipa reprezentująca nas w europejskich pucharach w lidze daje ciała na lewo i prawo. Pojawiają się również wątpliwości co do osoby trenera Czesława Michniewicza. Spoglądając w historię - niewielu szkoleniowców miało szansę wyprowadzić stołeczną drużynę z kryzysu, w który sami ją wprowadzili. Jak będzie w przypadku popularnego „Czesia”?

 

Legia Europy

To ta twarz zespołu, z której kibice mogą być dumni. Warszawski klub godnie reprezentuje nasz kraj w pucharach. Po 5 latach przerwy klub wrócił na stopień fazy grupowej i ma bardzo duże szanse na to, by kontynuować swoją przygodę również na wiosnę - czy to w Lidze Europy czy Konferencji, bo trzecie miejsce w grupie da Legionistom udział właśnie w tych rozgrywkach. Wygrane z Leicester, Spartakiem i Slavią to autorskie zwycięstwa trenera, który odbił widoczne piętno. Pokazał że nie odstaje swoim warsztatem od solidnego europejskiego poziomu. Michniewicz - już w tym momencie - zdał egzamin w Europie. Wyciągnął absolutnego maxa z wyników klubu i gwarantuje również rozwój, a zapomniane notowania na rynku klubów międzynarodowych z pewnością w Legii wzrosły. 

 

Piłkarze zaś chcą iść za swoim trenerem w ogień. Dają z siebie wszystko na boisku, są zespołem zorganizowanym i walczącym od pierwszej do ostatniej minuty. Poprawili swoją grę obronną i bazują na kontratakach, które bardzo dobrze im wychodzą. Gdy trzeba przytrzymać piłkę i przejść do ataku pozycyjnego to można znaleźć duże rezerwy w tym aspekcie, ale na tle tak dobrych drużyn, z jakimi przychodzi im się mierzyć nie wygląda to najgorzej. Również dobór składu nie zawodzi. Zgrany kolektyw, który widujemy przy okazji czwartkowych meczów, to kolejna zasługa Michniewicza. Po prostu drużyna notuje świetne wyniki i w tych rozgrywkach nie ma do czego się przyczepić. Zespół zasługuje tylko i wyłącznie na ciepłe słowa i nawet przegrane w kolejnych meczach tego nie zmienią. 

 

Życie po życiu, czyli bolesny powrót do rzeczywistości

Natomiast wyniki osiągane przez Legionistów na ligowym podwórku to inna para kaloszy. Można pokusić się o stwierdzenie, że są one kompromitujące. W 9 spotkaniach zdobyli 9 punktów. Wygrali jedynie 3 mecze: z Górnikiem Łęczna, Wisłą Płock i Wartą Poznań, czyli z ekipami dolnej części tabeli. Pozostałe 6 spotkań Legia przegrała. Sezon nie jest nawet na półmetku, a mistrz kraju przegrał więcej ligowych meczów, niż w całym poprzednim sezonie! To niedopuszczalna sytuacja. Wszyscy dobrze wiemy, że dobra gra w pucharach idąca w parze z dominacją w lidze nie jest łatwa, ale minimalny próg przyzwoitości mógłby zostać zachowany.

 

Obecnie Legie od liderującego Lecha Poznań dzieli aż 15 punktów. Co prawda Wojskowi mają dwa zaległe spotkania, ale nawet w przypadku zdobycia w nich kompletu oczek strata dalej pozostaje spora. Jeśli Legia chce się rozwijać jako klub nie może być zaskoczona awansem do Ligi Europy. Ten czynnik z pewnością ma jakiś wpływ na ligową dyspozycje. Gra dla tego klubu w fazie grupowej europejskich rozgrywek w obecnym ich formacie to obowiązek. By jednak ponownie się do nich dostać trzeba swój chleb powszedni, czyli regularne punkty w ekstraklasie ciągle respektować. Zespół jest w kryzysie, a scenariusz, w którym Legia nie zdoła nadgonić ligowej rywalizacji i awansować do kolejnej edycji pucharów z każdą porażką może stawać się coraz bardziej realny. Zostawianie swojej szansy na eliminacje do pucharów poprzez wygranie Pucharu Polski jest skrajnie nieodpowiedzialne.

 

Fundamenty czy coś extra? 

Przy Łazienkowskiej kluczowe zagadnienie czekające na Dariusza Mioduskiego to to, co jest ważniejsze w tym momencie: gorsza gra w lidze kosztem świetnych wyników w pucharach czy nadgonienie ligowej czołówki i liczenie na to, że uda się utrzymać chociażby trzecie miejsce w grupie Ligi Europy? Bo jeśli chodzi o osobę trenera - w Europie się broni, a w Ekstraklasie leją go z każdej strony. Właściciel klubu musi wybrać skrajność, w którą będzie podążał, bo przyszłość Michniewicza to sprawa otwarta, na dodatek stojąca na ostrzu noża. Mioduski musi wybrać - jedną z przytoczonych powyżej spraw uznać za ważniejszą, druga za mniej istotną. 

 

Póki co Czesław Michniewicz zostaję na swoim stanowisku i będzie musiał udowodnić, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Z mojego punktu widzenia zasługuje na szansę wyciągnięcia zespołu z kryzysu. Potrafi wznieść drużynę na poziom nieosiągalny dla wielu polskich drużyn i wyciągać z piłkarzy w klubie maksimum ich możliwości. To polski trener z bardzo profesjonalnym warsztatem. Udowodnił to mistrzostwem i tą kampanią pucharów. Zasłużył na to, by w gorszym momencie podać mu rękę - pytanie tylko, czy sam tej ręki nie podgryza, kiedy przegrywa kolejny mecz w lidze?

 

Niemniej jednak uważam, że Michniewicz nie jest to głównym sprawcą całego zamieszania, i na wsadzenie go w pociąg do Poznania jest jeszcze za wcześnie. Jednak jeśli współpraca na linii Mioduski-Michniewicz ma trwać potrzebujemy szybkiego zwrotu akcji i deklaracji prezesa: nowego kontraktu dla Michniewicza lub nowego trenera przy Łazienkowskiej

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy