LIGA EUROPY
Czy Villarreal stać na końcowy triumf w Lidze Europy?
Czy Villarreal sięgnie po trofeum Ligi Europy po finale w Gdańsku?/foto: Domenech Castell
26-05-2021 09:00 Przemysław Niesterczuk

Czy Villarreal stać na końcowy triumf w Lidze Europy? 

Już w najbliższą środę dojdzie do długo wyczekiwanego w naszym kraju finału Ligi Europy. Czeka nas ciekawe spotkanie, bez klarownego faworyta. Mimo tego, że spore grono ekspertów stawia na drużynę Manchesteru United - moim zdaniem bez wątpienia hiszpańska ekipa zasłużyła na szacunek i nie można jej skreślać przed meczem. Jak zapatrywać się na hiszpańsko-angielską wojnę o trofeum w tle?

Mr. Europa League 

Dla Unaia Emery'ego jako szkoleniowca będzie to już piąty finał tych rozgrywek. Do tej pory żaden tego trener nie dokonał. Trzykrotnie wraz z Sevillą odnosił końcówce zwycięstwo w tym turnieju, i co ciekawe, miał okazję świętować jedną z wygranych w naszym kraju po pamiętnym finale, w którym dzięki m.in. Grzegorzowi Krychowiakowi drużyna z Andaluzji pokonała ukraińskie Dnipro na Stadionie Narodowym w Warszawie.

 

W każdym z tych triumfów nie można było mówić o szczęściu, każde trofeum zostało wywalczone dzięki regularnej grze na wysokim poziomie. Można powiedzieć, że to właśnie dzięki osobie hiszpańskiego trenera (oraz Monchiego) Sevilla stała się klubem szanownym, mogąca rywalizować z najlepszymi w La Liga i Lidze Europy. Wcześniej nie było to wcale takie oczywiste, gdy obejmował stery w tym klubie. Wypromował dużą ilość zawodników, a jego zespół grał z polotem i fantazją, zapisując się na kartach historii w rozgrywkach Ligi Europy - zdobywając tytuł trzy razy, rok po roku.

 

"Chapeau bas" to za mało

Po raz czwarty do finału dotarł prowadzony przez Emery'ego Arsenal. Z perspektywy czasu jego pobyt w Londynie można uznać za duże rozczarowanie, jednak w sezonie 2018/19 miał szansę nieco osłodzić kibicom niepowodzenia klubu na różnych frontach. Jak dobrze pamiętamy, The Gunners nie popisali się w tym spotkaniu przegrywając z lokalnym rywalem - Chelsea, aż 1:4.

 

Po przejęciu władzy w drużynie Żółtej Łodzi Podwodnej trener od pierwszych dni głośno apelował: chcę zdobyć z klubem trofeum. Mówił również, że jego celem jest by ta ekipa rozwinęła się podobnie, jak miało to miejsce podczas jego etapu kariery w Sevilli. Villarreal odprawił już z kwitkiem w tej edycji solidne drużyny, takie jak RB Salzburg, Dynamo Kijów czy Dinamo Zagrzeb. W półfinale życie napisało ciekawą historię, w której Emery i spółka wyeliminowali były klub szkoleniowca - Arsenal. I tak o to właśnie może zrealizować swój przedsezonowy cel i- już w pierwszym roku pracy! Bez wątpienia cała Hiszpania trzyma kciuki, ponieważ to jedyny ich przedstawiciel w tegorocznych finałach europejskich rozgrywek. Trener zna klimat takich spotkań, wie jak je rozegrać, poznał smak zarówno zwycięstwa, euforii jak i smutku, rozczarowania. Czeka nas prawdziwa piłkarska uczta, cytując klasycznego Dariusza Szpakowskiego.

Jakości nie brakuje 

W kadrze Villarrealu znajdziemy wielu ciekawych zawodników. Właśnie w tej ekipie występuje zawodnik, którego nasza defensywa już 19 czerwca będzie musiała zatrzymać, by myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej w meczu z Hiszpanią. Chodzi rzecz jasna o Gerarda Moreno. Snajper w 45. spotkaniach zdobył 29 bramek i dołożył do tego 11 asyst. Bez wątpienia liczby te budzą respekt. Moreno to w tym momencie najlepsza hiszpańska dziewiątka. Zawodnik ten niejednokrotnie w tym sezonie ratował swój zespół w trudnych momentach, miał duży wpływ na resztę kolegów z drużyny.

 

Kolejną niebywale ważną częścią układanki Emery'ego jest postać Daniego Parejo, wyciągniętego za śmieszne pieniądze z Valencii. Praktycznie z miejsca zaczął dzielić i rządzić w środkowej strefie boiska. Jest jak skrzynia biegów w swojej drużynie. Arytmie gry i boiskowe sytuacje "czuje" perfekcyjnie, ustawia się w sposób trudny do odczytania dla przeciwnika i operuje piłką na najwyższym poziomie. Taki zawodnik to skarb (ale nie dla Valencii). Aż dziw, że żaden klub ze ścisłego topu nie spojrzał poprzedniego lata w jego kierunku, choć sprowadzenia Parejo mógł odwodzić jego wiek - 32 lata.

 

W defensywie gwiazdą jest Pau Torres. Już od dłuższego czasu mówi się o nim w perspektywie transferu do lepszego klubu. W zbliżającym się okienku transferowym najprawdopodobniej odejdzie i pozwoli sowicie zarobić na swojej osobie. Jest to klasyczny przykład solidnego defensora do nowoczesnej gry, opartej na dużej ilości podań. Dobra technika, wysokie umiejętności bronienia oraz świetne czytanie gry tworzą jego wizerunek nowoczesnego, przystosowanego do szybkiej gry defensora. W swojej kadrze Villarreal ma również m.in. doświadczonego Raula Albiola, powoli kształtującego się Chukwueze, Paco Alcacera, czekającego na renesans swojej formy czy - od lat wiernego i solidnego - Manu Triguerosa. To solidna mieszanka młodości z doświadczeniem. Są w stanie napsuć dużo krwi potentatom.

 

Liga Mistrzów czy Liga Konferencji?

To pytanie nurtuje kibiców już od pewnego czasu. Jak dobrze wiemy w lidze jedyne na co starczyło paliwa to właśnie na siódme miejsce w tabeli. Ta pozycja pozwala jedynie na grę w nowo powstających rozgrywkach UEFA. Nie ma wątpliwości, że celem klubu jest wygrana w finale i bezpośredni awans do Champions League. Tam Żółtej Łodzi Podwodnej dawno nie widzieliśmy, bo ostatni ich epizod w elicie odnotowano w sezonie 2011/12. To będzie dodatkowa, niesamowita motywacja dla trenera i drużyny. Hiszpańska ekipa do Gdańska wybiera się po zwycięstwo, które jak najbardziej jest w zasięgu.

 

United co prawda w tym sezonie nie ma najmniejszych problemów z hiszpańskim drużynami. W drodze do finału Manchester rozprawił się z Realem Sociedad i Granadą. Teraz jednak, gdy zmierza się z drużyną z wyższej półki - zdecydowanym faworytem moim zdaniem już nie będą. Czy Anglików da się ograć? Oczywiście, i nie trzeba wcale sięgać daleko w historię. W tamtym sezonie Sevilla pokonała Czerwone Diabły półfinale właśnie rozgrywek Ligi Europy. Finał więc zapowiada się pasjonująco. W obydwu klubach marzą o wzniesieniu pucharu w górę i zabawie do rana po rozegraniu świetnego spotkania, które śledzić będą miliony kibiców na całym świecie. Finał to pojedynczy mecz, trzeba się liczyć z każdym scenariuszem. Kluczowa do zwycięstwa będzie odpowiednio dobrana taktyka oraz "chłodna" głowa zawodników. Umiejętności schodzą na dalszy plan, ponieważ tych nie brakuje ani jednym, ani drugim. Zadecyduje dyspozycja dnia i detale.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy