LIGUE 1
Dlaczego Milik stracił miejsce w składzie Olympique Marseille?
Fot. Supporterhéninois, CC0, via Wikimedia Commons
14-12-2021 08:16 Jakub Bielak

Dlaczego Milik stracił miejsce w składzie Olympique Marseille?

Jedenaście miesięcy temu Arkadiusz Milik zamieniał włoski Neapol na francuską Marsylię. Miasto położone nad Morzem Śródziemnym wydawało się idealnym miejscem dla polskiego napastnika. Arek potrzebował gry. Olympique Marseille potrzebowała napastnika. Związek idealny. Polak przychodził do Francji jako gwiazda. Dziś nie jest zawodnikiem podstawowego składu. Dlaczego Jorge Sampaoli przestał stawiać na Milika?

 

Miało być pięknie

Niektórych polskich kibiców nieśledzących na co dzień Ligue 1 mogła w ogóle ominąć informacja o tym, że Arkadiusz Milik nie jest już pierwszym wyborem na pozycji środkowego napastnika w OM. Wszak do tej pory jego pozycja była niezagrożona. Nawet w trakcie kilkumiesięcznej rekonwalescencji było jasne, że jak tylko Polak będzie w pełni sił, od razu wskoczy do pierwszej jedenastki.

 

Marsylczycy musieli radzić sobie bez urodzonego na Śląsku napastnika w pierwszych ośmiu kolejkach sezonu Ligue 1. Wszyscy eksperci związani z klubem z południa Francji podkreślali, jak bardzo w ataku OM brakuje Arkadiusza Milika. Dimitri Payet wszedł bowiem w nową kampanię w świetnym stylu. Na boisku brakowało mu jednak polskiego napastnika. Człowieka, który nie tylko wykończy akcję, ale także przyda się w grze kombinacyjnej tyłem do bramki. Z perspektywy czasu wiemy niestety, że 27-letni reprezentant Polski był ostatnim piłkarzem, którego brakowało u boku Dimitriego Payeta.

 

Drużyna z Milikiem traci na jakości

Pierwsze mecze po powrocie do gry nie zwiastowały niczego złego. Arkadiusz Milik nie miał może jeszcze idealnego czucia piłki, ale wydawało się, że wszystko wygląda, tak jak należy. Za chwilę miały wreszcie pojawić się bramki, a Polak miał być noszony na rękach na Stade Velodrome. Im dalej w las, tym pod nogami 27-latka pojawiało się jednak coraz więcej kłód. A może to on sam je sobie rzucał?

 

Gra Marsylii z Arkiem Milikiem na placu gry stała się do bólu przewidywalna. W ataku pozycyjnym nie działo się nic ciekawego, zupełnie tak jakby w przedniej formacji nie było żadnego ruchu. O klarowne sytuacje bramkowe było niezwykle ciężko. Na domiar złego Arkadiusz Milik parę niezłych okazji zmarnował. Jedno trafienie w lidze francuskiej chluby polskiemu napastnikowi nie przynosi. W Lidze Europy sytuacja wygląda nieco lepiej. Polak trafił do siatki cztery razy. Warto zaznaczyć jednak, że dwa gole padły po rzutach karnych.

 

Rywal z Senegalu

Największym zmartwieniem dla Arkadiusza Milika jest to, że Jorge Sampaoli ma w kadrze środkowego napastnika, z którym Olympique Marseille wygląda po prostu lepiej. Jest nim 21-letni Senegalczyk Bamba Dieng. Młody zawodnik trafił do Francji już rok temu w ramach wypożyczenia z rodzimego Diambars FC. W pierwszym sezonie spędzonym na Stade Velodrome nie zaistniał w dorosłej drużynie. Prezydent OM, Pablo Longoria zdecydował się jednak wyłożyć 400 tysięcy euro latem, aby Dieng trafił pod skrzydła Jorge Sampaolego na stałe.

 

Senegalczyk nie ma wybitnych statystyk - strzelił od początku sezonu jedynie cztery bramki. Trafił jednak do siatki w ubiegły weekend przeciwko Strasbourgowi. Znamienne było to, że Dieng zaczął mecz w podstawowym składzie od razu, gdy wrócił po drobnej kontuzji. 

 

Innych rywali brak, ale Milik nie gra

W dwóch wcześniejszych ligowych spotkaniach 21-latek nie był do dyspozycji Jorge Sampaolego. Mimo tego, żadnego z tych meczów w podstawowym składzie nie zaczął Arek Milik. Polak w obu przypadkach wchodził z ławki na ostatnie dwadzieścia minut. Na pozycji numer dziewięć grał… Dimitri Payet. 

 

Rzeczywistość jest taka, że Olympique Marseille najlepiej wygląda właśnie z fałszywym napastnikiem w osobie 34-letniego Francuza. Arkadiusz Milik jest wobec tego trzeci w kolejce do gry. Trzeci, choć rywala ma tylko jednego. 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy