LIGUE 1
Dziesięć lat minęło jak jeden dzień. Sensacyjne mistrzostwo Monpellier
fot. 34 super héros, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons
09-02-2022 13:32 Jakub Bielak

Dziesięć lat minęło jak jeden dzień. Sensacyjne mistrzostwo Monpellier

W tym roku mija dekada od triumfu Montpellier w Ligue 1. Sezon 2011/2012 zapisał się na kartach historii francuskiej piłki złotymi zgłoskami. W oczach niektórych właśnie wtedy liga francuska umarła. Wszak Montpellier było ostatnim mistrzem sprzed wieloletniej dominacji Paris Saint-Germain, lekko nadszarpniętej jedynie przez AS Monaco w 2017 oraz Lille w 2021 roku. Jak doszło do tego niespodziewanego zakończenia sezonu ligowego nad Sekwaną?

 

Niczym Leicester

Pewnie wielu z was, zapytanych o największe niespodzianki ligowe ostatnich lat, wskazałoby na Leicester z 2016 roku. Nic w tym dziwnego. Historia zespołu, który sezon wcześniej ledwo utrzymał się w lidze, a potem pokonał wszystkich lepszych i bardziej utytułowanych rywali musi budzić szacunek. Cztery lata przed angielskim kopciuszkiem, mieliśmy jednak podobną historię we Francji, o której pamięta niewielu.

 

Montpellier zakończyło sezon 2010/2011 na czternastym miejscu w lidze. Rok wcześniej niespodziewanie zajęli piąte miejsce jako beniaminek. Poprzednie pięć lat spędzili na zapleczu Ligue 1. Przed startem historycznego sezonu byli więc nadal świeżym w elicie zespołem, po którym nikt nie spodziewał się wielkich wyników. Głównym celem klubu z południa Francji nadal było spokojne utrzymanie. 

 

Bez jakichkolwiek gwiazd

Ciężko doszukiwać się wielkich nazwisk w składzie, jakim dekadę temu dysponował Rene Girard. Za najlepszych zawodników w zestawieniu MHSC uchodzili Hilton, Mapou Yanga-Mbiwa, Younes Belhanda oraz Olivier Giroud. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że tylko ten ostatni zrobił wielką karierę. Połowa składu z 2012 pokończyła kariery, a druga połowa kopie w klubach nic nieznaczących na piłkarskiej mapie Europy. Z legendarnego na południu Francji zespołu ostał się jedynie Olivier Giroud, który nadal udowadnia swoją wartość w dużych europejskich klubach.

 

Zresztą pozwólcie, że wymienię wam parę innych nazwisk, o których wcześniej nie wspomniałem. Geoffrey Jourdren, Garry Bocaly, Henri Bedimo, Marco Estrada, Benjamin Stambouli, John Utaka, Souleymane Camara. Obok wyżej wymienionej czwórki, to właśnie ci piłkarze tworzyli najczęściej podstawową jedenastkę drużyny ze Stade de la Mosson. Ilu z nich znacie albo w ogóle kojarzycie? 

 

Giroud wykorzystał szansę

Nie sposób nie zatrzymać się na dłużej przy Olivieru Giroud. Wszak tylko on tak naprawdę wykorzystał wspaniały sezon 2011/2012, aby wejść do świata wielkiej piłki i zatrzymać się w nim na dłużej. Król strzelców ówczesnej kampanii Ligue 1 (21 goli na koncie) miał wówczas już 26 lat. Nie był młodzieniaszkiem, a tym bardziej wschodzącą gwiazdą francuskiej piłki. To był dopiero jego drugi sezon na najwyższym poziomie rozgrywkowym we Francji. Na takich piłkarzy raczej nie patrzy się już w kontekście wielkiej piłki. 

 

Giroud udowodnił jednak, że nigdy nie jest za późno na spełnianie swoich marzeń. Po zdobytym mistrzostwie Francji wyjechał do Anglii. Tam najpierw przez wiele lat grał dla Arsenalu, by potem odejść do lokalnego rywala - Chelsea. W londyńskich klubach zagrał łącznie prawie 300 razy i strzelił niemal 150 bramek. Aktualnie świetnie odnajduje się w roli rezerwowego w AC Milan. Oprócz tego Francuz zdobył mistrzostwo świata w 2018 roku, jako członek pierwszej jedenastki w drużynie Didiera Deschamspa. W tym roku Giroud skończy 36 lat. Bez cienia wątpliwości możemy uznać, że po sukcesie z 2012 roku wychowanek Grenoble wycisnął ze swojej kariery absolutnie wszystko.

 

Trener jednego sezonu

W 2012 roku Rene Girard był na ustach wszystkich ekspertów francuskiej piłki. Każdy szkoleniowiec, który osiągnie taki sukces z tak przeciętnym zespołem, ma swoją chwilę chwały. Girard jej jednak nie wykorzystał. Spędził w Montpellier kolejny sezon, który jednak okazał się nieudany, a potem odszedł do Lille. Tam spędził dwa lata. Jego ostatnią poważną pracą było pół roku spędzone w Nantes w 2016 roku. Zarówno w Lille jak i Nantes nie nawiązał jednak do wspaniałego sezonu na Stade de la Mosson. Dziś jest to już trener dla większości kibiców anonimowy. 

 

Historia pokazuje, że trenerzy niespodziewanych mistrzowskich zespołów stają się zakładnikami własnego sukcesu i nie potrafią zrobić kroku naprzód, a niekiedy nawet osuwają się w dół trenerskiej hierarchii. Od razu do głowy przychodzą osoby Claudio Ranieriego oraz Leonardo Jardima. Po mistrzowskich sezonach z odpowiednio Leicester i AS Monaco już nigdy nie osiągnęli takich sukcesów. Włoch jest od parunastu dni bezrobotny po zwolnieniu z Watfordu, Jardim z kolei pracuje w Arabii Saudyjskiej, mimo że do wieku emerytalnego jeszcze mu daleko. 

 

Piękne czasy dla Ligue 1

Lata 2009-2012 są wspominane z utęsknieniem we Francji. Wielu uważa, że był to złoty okres ligi, która za panowania Paris Saint-Germain zatraciła całą swoją magię. Na przestrzeni czterech lat mistrzostwo Francji zdobywały cztery różne kluby. Girondins Bordeaux w 2009, Olympique Marseille w 2010, Lille w 2011 i Montpellier w 2012. We Francji panowało bezkrólewie, które jednak szybko zostało przerwane przez wejście na tron Książąt z Paryża. 

 

Mistrzostwo Montpellier sprzed dekady na zawsze pozostanie zapamiętane jako punkt graniczny między czasami, gdy ligę mógł wygrać niemal każdy a dominacją PSG. Kibice ze Stade de la Mosson wiedzą, że ciężko będzie im ujrzeć drugi raz triumfujących w Ligue 1 ulubieńców. Z drugiej strony, na początku sezonu 2011/2012 też raczej by w to nie uwierzyli. 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy