LIGA EUROPY
Finał Ligi Europy: pomeczowe wypowiedzi trenerów. Solskjaer: „decydują detale”
Ole Gunnar Solskjaer i Unai Emery: trenerskie przeciwieństwa/foto: goal.com
27-05-2021 16:31 Hubert Duplaga

Finał Ligi Europy: pomeczowe wypowiedzi trenerów. Solskjaer: „decydują detale”

Nudne finałowe spotkanie wygrał ostatecznie Villarreal, pokonując Manchester United w rzutach karnych 11:10. Decydującej jedenastki nie wykorzystał bramkarz „Czerwonych Diabłów”, David de Gea. Trener zwycięzców, Unai Emery nie krył radości, Solskjaer natomiast żalu. Nic dziwnego, Manchester kończy ten sezon z poczuciem porażki. Mecz nie był porywający, ale rzuty karne z nawiązką zwróciły nam wcześniej poświęcony czas.

 

Ostateczne rozwiązanie spotkania stanowi pewnie zagadkę dla bukmacherów. Wszyscy stawiali na pewną wygraną United, co można było zauważyć po kursach - niemal dwukrotnie większych na zwycięstwo odniesione w regulaminowym czasie gry przez „Żółtą Łódź Podwodną”. Tak się jednak nie stało - po długim oczekiwaniu na emocje, przyszedł czas na rzuty karne, które rozstrzygnęły finał tej edycji Ligi Europy.

Mr. Europa League

Trener Villarrealu, Unai Emery może poszczycić się nie lada osiągnięciem: po raz czwarty wygrał trofeum Ligi Europy, a po raz piąty znalazł się w finale tych rozgrywek. Po zwycięstwach z Sevillą w latach 2013-2016 i porażce z Chelsea 1:4 jako opiekun Arsenalu w sezonie 2018/2019 - musiał stawić czoła drużynie Ole Gunnara Solskjaera. Na pytanie, co było kluczem do sukcesu, odpowiedział:
 

Poświęcenie? „W Lidze Europy staraliśmy się być perfekcyjni od samego początku. Zdarzało nam się przyjeżdżać na stadion nawet o szóstej rano, żeby w jak najlepszy sposób przygotować się do meczu. Odniesiona przez nas wygrana sprawia, że było warto tak się poświęcać” - mówił.

 

Wypełnienie misji? „Rozmawialiśmy w szatni o tym, że trzeba cieszyć się każdą chwilą. Mogliśmy czuć dumę z awansu do finału, ale po przegraniu go i tak wracalibyśmy do domu smutni. Ta wygrana jest dla nas wykonaniem kolejnego ważnego kroku. Dla takich chwil wykonuje się ten zawód. Udało nam się uradować wiele osób” - komentował zwycięstwo swojej drużyny z Hiszpanii.

 

Odpowiedział również na pytanie o porażkę podczas swojej krótkiej przygody z Arsenalem, z którym mierzył się podczas zmagań w półfinale Ligi Europy.

 

Rewanż na Arsenalu? „Nigdy nie chodziło o żaden rewanż czy zemstę. Epizod w Arsenalu zakończył się dla mnie zawodową porażką. Wtedy też otworzyły się przede mną inne drzwi. Z tego względu ta wygrana daje mi i klubowi ogromną satysfakcję. Kiedy byłem w Arsenalu, też byliśmy w finale, ale nie potrafiliśmy go wygrać. To jest proces. Z tamtego meczu wiele się nauczyłem i być może dzięki temu teraz odnieśliśmy sukces” - powiedział były szkoleniowce m.in. PSG i właśnie „The Gunners”.

Drugi Ferguson? Chyba z AliExpress

Na pomeczowej konferencji mogliśmy wysłuchać również Ole Gunnara Solskjaera. Nie pomógł przyjazd Rooney’a do Gdańska, nie pomogła przemowa Sir Alexa Fergusona. United wyglądało na zespół rozbity, a Villarreal - na monolit. Gracze Emery'ego podczas przerw pomiędzy dogrywkami rozmawiali ze sobą, motywowali się wzajemnie i wspierali. Cała ławka rezerwowych żyła tym spotkaniem i chciała pomóc kolegom na boisku.



W ekipie Solskjaera nastroje były zupełnie inne. Zawodnicy chodzili ze spuszczonymi głowami, nie próbowali nawet podejmować ze sobą polemiki, jakby wiedzieli już, że za moment ich marzenie pryśnie. I w istocie tak było. Zmarnowana ostatni jedenastka, Bruno Fernandes, który oddaje rywalowi przywilej strzelania pierwszego karnego, ściąganie z szyi medali za drugie miejsce przez młodych zawodników z Manchesteru - nie tak zachowuje się dojrzały zespół. Trudno po jednym spotkaniu dokonać racjonalnej oceny działań trenera, ale Norweg grabi sobie od dłuższego czasu. A kolejna porażka negatywnie wpływa nie tylko na jego wizerunek, ale przede wszystkim - na wizerunek klubu, i tak już dosyć mocno zszargany przez ostatnie lata.

 

 O serii jedenastek Solskjaer wypowiedział się tak:

 

Rzuty karne? „Kiedy rozgrywa się konkurs rzutów karnych, to wszystko może się wydarzyć. Muszę powiedzieć, że jedenastki były doskonale wykonywane przez oba zespoły. Jesteśmy rozczarowani tym, że nie udało nam się zdobyć więcej bramek na przestrzeni 120 minut. Zbudowaliśmy presję i mieliśmy momenty oraz piłkarzy o wysokiej jakości. Zaczęliśmy spotkanie z wieloma graczami ofensywnymi na boisku. Po prostu nie potrafiliśmy zdobyć pierwszej bramki i sami straciliśmy gola na pierwszym i jak się później okazało jedynym celnym strzale rywali. Po wyrównaniu naciskaliśmy, ale nie potrafiliśmy przejąć kontroli na meczem” - tłumaczył dziennikarzom i kibicom.

 

Brak trofeów? „Ten sezon nie był dla nas udany. W futbolu decydują detale. Jedno kopnięcie może sprawić, że kampania nie będzie udana. Co prawda zrobiliśmy postępy i prawdopodobnie nikt nie spodziewał się, że zajmiemy drugie miejsce Premier League, zwłaszcza bez okresu przygotowawczego. Piłkarze naprawdę dobrze się spisali. Po prostu ten finał nam nie wyszedł. O wszystkim zdecydowały rzuty karne. Równie dobrze mógłbym tu siedzieć po tym meczu i mówić, że nasz sezon był udany. W tym klubie liczą się wywalczone trofea” - dodał Norweg.

 

Samodzielność zawodników? „Mieliśmy przekonanie, że piłkarze będący na murawie potrafią samodzielnie rozstrzygnąć losy meczu. Bardzo trudno jest przeprowadzić zmiany w takiej sytuacji. Fred był kontuzjowany, ale mimo to pojawił się na boisku. Nie wykreowaliśmy wystarczającej liczby okazji. Przy wzroście ich obrońców trafienie do siatki po dośrodkowaniu z bocznego sektora było bardzo trudne. Powinniśmy szybciej grać piłką i przesuwać się w pole karne” - odpowiedział Solskjaer.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy