FELIETONY
Karbownik w Olympiakosie - greckie wesele czy pogrzeb?
Michał Karbownik na zgrupowaniu Reprezentacji Polski/fot. Cyfrasport
07-09-2021 09:00 Paweł Kassyk

Karbownik w Olympiakosie - greckie wesele czy pogrzeb?

7 asyst w 28 meczach, tytuł „Odkrycia Roku” magazynu „Piłki Nożnej” czy miejsce na liście 50 największych talentów młodego pokolenia szczególnie wartych obserwowania w 2020 roku. A to wszystko w wieku ledwie 18 lat. Michał Karbownik był najzdolniejszym polskim nastolatkiem, ale tymczasem wychowanek Legii Warszawa wylądował właśnie na wypożyczeniu w Grecji. Fajne miejsce na wakacje, ale niekoniecznie top topów, jeśli chodzi o futbol. Zwłaszcza jeśli przed chwilą było się częścią Premier League. 

 

Jak coś jest do wszystkiego...

Na usta samo się ciśnie pytanie-klasyka: „skoro było tak dobrze, to czemu było tak źle ?". Już w końcowym momencie pobytu wychowanka przy Łazienkowskiej uwypuklał się sygnał ostrzegawczy ewentualnych przyszłych problemów, ale dziury budżetowe nie mają w zwyczaju same się zasypywać albo znikać po zamknięciu oczu.

 

Mianowicie gracz zadebiutował u trenera Vukovića ze względu na ogromne problemy kadrowe klubu ze stolicy. “Vuko” ustawił go na lewej obronie, co zaowocowało zapadającymi w pamięć łamanymi do środka akcjami i efektywnymi dograniami. Wszystko byłoby super, jakby Michał był nominalnym lewonożnym obrońcą ze świetnie wyszkoloną prawą nogą, a nie prawonożnym graczem radzącym sobie nad wyraz dobrze po lewej stronie boiska. Tylko tyle i aż tyle.

 

Mówi się, że w celu osiągnięcia sukcesu we współczesnej piłce nożnej są nie tylko potrzebne umiejętności, ale i bardzo obrotny menedżer. Mariusz Piekarski ma opinię właśnie takiego, więc próbował działać na korzyść swojego klienta. Głośne umiejscawianie go w środku pola na pewno miało pomóc w podbiciu ceny oraz przybliżenie piłkarza do jego (ponoć) ulubionego miejsca na boisku, niestety w konsekwencji przykleiło łatkę „uniwersalności”. Przy dzisiejszej elastyczności taktycznej cechy niezwykle poszukiwanej, tylko że Michał zaczął prezentować się na każdej pozycji po prostu… przeciętnie. Gdy grał z lewej strony brakowało dawnych konkretów, z prawej natomiast wyglądał co najwyżej tak sobie, a w środku boiska wychodziły deficyty „kilogramów i centymetrów”.

 

Zapowiadano rekord transferowy, spektakularne kwoty, a skończyło się na pospiesznych negocacjach i 5 milionach euro (wciąż mimo wszystko imponująco) i sprzedaży niejako w pakiecie, na doczepkę do Jakuba Modera (który notabene został nowym rekordem transferu z Ekstraklasy). I tak Karbownik wylądował w beniaminku Premier League - Brighton & Hove Albion.


 

Przegrana bitwa o Anglię

Najlepszym podsumowaniem nieudanego okresu legionisty w Brighton jest porównanie dokonań obydwu piłkarzy: 

 

  • Michał Karbownik zagrał tylko w dwóch spotkaniach w pucharze Anglii. Licznik zatrzymał się na 180 minutach bez żadnego efektu w postaci bramki czy asysty.
  • Jakub Moder z kolei uzbierał 927 minut w 17 spotkaniach. Do tego wpisał się do statystyk, notując jednego gola oraz asystę

 

Dało o sobie znać brak sprecyzowania docelowej pozycji, wspomniane wcześniej. Na prawej flance pewniakami byli Tariq Lampety oraz Joel Veltman, a z kolei po lewej trener „Mew” stosował rotację. Niestety obejmowała ona Sollego Marcha, Dan Burna czy … Jakuba Modera. Obydwaj Polacy mieli ciężko, ale to lechita ostatecznie lepiej się odnalazł i notabene wyszedł na bardziej wszechstronnego. O rywalizacji w środku pomocy nawet nie wspominam.

 

Przez chwilę nastroje polskich fanów były jeszcze tonowane przez menedżera Grahama Portera, który opiniował: "Michał trafił do nas z lekką kontuzją. Potrzebował czasu, by wrócić do sprawności. Jest młodym zawodnikiem, który zyskał na byciu w grupie i trenowaniu z pierwszym zespołem. To duży krok dla Karbownika, pochodzi z innego kraju, jest w młodym wieku, ale stara się przystosować do gry na tym poziomie”.

 

Jak widać nasz (chyba) obrońca nie przeszedł legendarnej aklimatyzacji do realiów najlepszej ligi świata.

 

Co dalej?

Naturalnie nie ma co od razu skreślać tak młodego piłkarza. Mówimy przecież o dopiero 20-latku, a nie on jeden odbił się przy pierwszym podejściu do Premier League. Olympiakos Pireus to też nie jakieś ogórki, tylko grecka potęga z 46 mistrzostwami kraju, występująca regularnie na poziomie Ligi Europy. Przypomnę również, że pomimo ledwie czternastozespołowej ligi, Superleauge Ellada jest wciąż klasyfikowana wyżej niż rodzima Ekstraklasa. Inaczej mówiąc, świetne miejsce, by się odbić i pokazać klasę.

 

Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że jesteśmy świadkami historii typu make or break. Powodem nie jest wypożyczenie, to rzecz normalna, a potrzeba zdefiniowania i skrystalizowania jakim rodzajem piłkarza jest Michał Karbownik. Musi unaocznić atuty oraz wysłać czytelną wiadomość do włodarzy Brighton z kim chce rywalizować o miejsce w składzie. W innym razie będzie stale traktowany jako zapas koła zapasowego.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy