LIGUE 1
Kibice czy zwierzęta? Kto zasiada na trybunach we Francji?
Piłkarze Nicei sami na boisku/ fot: twitter.com/GetFrenchFootballNews
25-08-2021 09:00 Jakub Bielak

Kibice czy zwierzęta? Kto zasiada na trybunach we Francji?

Nowy sezon francuskiej Ligue 1 stoi na naprawdę dobrym poziomie sportowym. W meczach dużo się dzieje, padają bramki, a niespodzianek nie brakuje. Wszystko to jednak pozostaje w cieniu skandalicznego zachowania kibiców. A właściwie to powinniśmy się zastanowić, czy słowo kibice” jest w tym przypadku odpowiednie.

 

Przedsmak w Montpellier

Ludzie zasiadający na trybunach dali o sobie znać już w pierwszej kolejce. Do nieciekawych scen doszło wówczas na Stade de la Mosson, gdzie Montpellier podejmowało Marsylię. Miejscowym fanom zaczęły puszczać nerwy, gdy ich ulubieńcom spotkanie wymykało się spod kontroli. Gospodarze utracili dwubramkowe prowadzenie, a na płytę boiska lądowały różne przedmioty. Ludzie z trybun rzucali tak naprawdę wszystkim, co im wpadło w ręce. 

 

Nie trzeba było długo czekać na reakcję sędziego. Jeremie Pignard przerwał spotkanie i nakazał piłkarzom zejść do szatni. W czasie kilkunastominutowej przerwy kibice zostali poinformowani, że mecz zostanie warunkowo wznowiony. Jeśli jednak znów jakiś przedmiot zostanie rzucony w kierunku piłkarzy, piłkarze zejdą z boiska bezpowrotnie. Zasiadający na trybunach najwyraźniej wzięli sobie te słowa do serca, a spotkanie udało się dokończyć.

 

Skandal w Nicei

Wydawało się, że przerwanie spotkania z powodu zachowania kibiców to dość rzadkie zjawisko. Cóż, nie we Francji. I nie wtedy, gdy na stadion rywala przyjeżdża Olympique Marseille. Od wydarzeń w Montpellier minęły dwa tygodnie. Marsylczycy udali się na drugi wyjazd w sezonie, tym razem do Nicei. To, co wydarzyło się na Allianz Riviera, śmiało można nazwać skandalem. 

 

Na około kwadrans przed końcem spotkania, Dimitri Payet udał się do narożnika boiska, aby wykonać rzut rożny. Niestety 34-letni Francuz został trafiony pełną butelką w plecy. Gwiazdor OM wściekł się i odrzucił butelkę, tam skąd przyszła. Fani OGC Nice potraktowali to jako oficjalne wypowiedzenie wojny i tłumnie ruszyli na płytę boiska. Oliwy do ognia dolał obrońca gości, Alvaro Gonzalez, który w całym zamieszaniu, kopnął z całej siły piłkę w kierunku ultrasów gospodarzy. Zachowanie zarówno Payeta jak i Gonzaleza trzeba zrozumieć - są pewne granice chuligaństwa. Ultrasi Nicei zachowali się jak banda dzikich zwierząt. W potyczkach z nimi ucierpieli Matteo Guendouzi oraz Luan Peres. Szyje dwójki zawodników OM wyglądały jak po treningu duszenia na macie.

 

Kuriozalny powrót na boisko

Grubo ponad godzinę trwały narady, jak rozwiązać sytuację na Allianz Riviera. Goście z Marsylii nie chcieli wracać na boisko i żądali walkowera. W międzyczasie trwał także dialog z ultrasami. Gospodarzom zależało na tym, aby wznowić mecz. W momencie przerwania spotkania prowadzili bowiem 1:0 po golu Kaspera Dolberga. Do szatni gości udał się nawet kapitan OGC Nice, Dante. Brazylijczyk próbował nakłonić rywali do powrotu na boisku. Ci jednak odmówili. 

 

Ostatecznie na murawę wyszli tylko sędziowie i piłkarze gospodarzy. Piłka została ustawiona w narożniku boiska, a podopieczni Galtiera stanęli w polu karnym, tak jakby szykowali się do obrony przed stałym fragmentem gry. Tego jednak nie miał kto wykonać. Dimitri Payet z kolegami byli już prawdopodobnie w drodze do autokaru. Cała sytuacja wyglądała jak tanie przedstawienie w upadającym teatrze. Sędzia po kilkunastu sekundach zakończył tę szopkę i razem z piłkarzami Nice udał się do szatni. 

 

Jak opanować trybuny?

We Francji muszą się poważnie zastanowić, jak zapobiec takim skandalom w przyszłości. Nie może być tak, że piłkarze nie czują się bezpiecznie, wykonując swoją pracę. Tak bardzo brakowało nam kibiców na trybunach, ale jeśli mamy oglądać takie sceny, lepiej znowu zamknijmy stadiony. Przynajmniej ten w Nicei.

 

A nam w Polsce ciągle mówiono, że na Zachodzie sobie z tym poradzili...

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy