LIGA EUROPY
Liga Europy: Manchester United rozjeżdża Romę. Pogrom w półfinale!
Bramkarz Romy był bez szans w starciu z piłkarzami Manchesteru United/foto: PAP/EPA
30-04-2021 09:29 Patryk Parduła

Liga Europy: Manchester United rozjeżdża Romę. Pogrom w półfinale!

Manchester United rozgromił AS Romę aż 6:2 w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Europy rozgrywanym na Old Trafford. Stadion Czerwonych Diabłów nie bez powodu od dziesięcioleci określany jest "Teatrem Marzeń". Spektakl, jaki zaserwowali nam piłkarze obu ekip był prawdziwym widowiskiem i przede wszystkim - obfitował w bramki, pomimo początku, który tego nie zapowiadał.

 

Początek spotkania

Mimo strzelonego gola już na początku spotkania drużyna gospodarzy wcale nie grała na najwyższym poziomie. Swoją grą skutecznie przypominała widzom, dlaczego grają ponownie w półfinale Ligi Europy, a nie Ligi Mistrzów, do której przyzwyczaili nas jeszcze przed laty. Drużyna z Anglii objęła prowadzenie już w 9 minucie meczu za sprawą składnej akcji rozpoczętej przez Paula Pogbę, Edinsona Cavaniego i zakończona udziałem Bruno Fernandesa, który przełamał tym samym swoją passę 9 meczów bez gola. Tak szybko, jak ekipa z Manchesteru objęła prowadzenie, tak szybko zaczął się stres i nerwy spowodowane wyrównaniem już w 15 minucie. AS Roma skorzystała z rzutu karnego podyktowanego po zagraniu ręką w polu karnym przez Paula Pogbę.

 

Patrząc na statystyki można odnieść wrażenie, że pierwsza połowa była porywającym, wyrównanym widowiskiem. Nic bardziej mylnego. Dominacja Manchesteru United nie przynosiła groźniejszych akcji oprócz sytuacji bramkowej z 9 minuty. Przewaga również nie wynikała z kreatywnego pomysłu ani założeń taktycznych na grę a jedynie z biernej postawy Rzymian. Roma niemal przez całą pierwszą połowę nie potrafiła wyjść na połowę przeciwnika. W 35 minucie nastąpiło przebudzenie. Szybka kontra wyprowadzona przez Rzymian zakończyła się dwoma wspaniałymi podaniami w obrębie pola karnego ustalając wynik na 1:2 z korzyścią dla gości. Przez chwilę można było odnieść wrażenie, że postawa drużyny z Rzymu wynikała z taktycznego podejścia, próby uśpienia czujności rywali. Tak jednak nie było. Druga połowa jeszcze wyraźniej podkreśliła statyczność w grze i niekoniecznie wynikało to z faktu wykorzystania już trzech zmian w pierwszej połowie wymuszonych kontuzjami.

 

Druga połowa: koncert goli

Pierwszą połowę mimo już strzelonych trzech bramek można określić co najwyżej przedstawieniem. Prawdziwy teatr jak marzenie zaczął się w drugiej połowie. Oby dwie ekipy kazały nam długo czekać, ale już od początku drugiej połowy akcja przybrała rozpędu. To w niej padło jeszcze pięć bramek strzelonych wyłącznie przez drużynę gospodarzy. Czerwone Diabły zaczęły bawić się piłką, akcja za akcją. Intensywność pracy zespołu była potwierdzona skutecznością pod bramką rywali. Prawdziwy pokaz bramkostrzelności i zagrażania pod bramką rywali. Taką grą nie powstydziliby się nawet triumfatorzy Ligi Mistrzów. Zawodnicy z minuty na minutę przekazywali sobie tytuł zawodnika meczu z nogi do nogi. W spektaklu rozgrywanym w drugiej części spotkania perfekcyjnie odegrali swoje role Cavani, Fernandes i Pogba. Również pozostali aktorzy świetnie dopasowali się do scenariusza. Drużyna z Włoch nie tylko postanowiła nie przeszkadzać w widowisku, ale i kilkukrotnie wydawała się pomagać przeciwnikom. Podejście Rzymian zostało brutalnie wykorzystane, jedynym pomysłem na grę wydawały się próby przejęcia w środku pola i szybkie wyprowadzenie kontrataku, w konsekwencji czego Manchester United stanął jedną nogą w finale. Ciekawostką po stronie Romy jest mało istotny fakt, jakim poszczycił się Edin Dżeko. Zawodnik z Bośni i Hercegowiny strzelał bramki Manchesterowi United w 2009, 2011 oraz w 2021 co matematycznie i kalendarzowo czyni go zawodnikiem, który strzelał bramki jednemu klubowi w trzech różnych dekadach.

 

Końcówka przedstawienia upłynęła spokojnie, bez większych niespodzianek. Goście wydawali się zrezygnowani, świadomi trudu, jaki czeka ich w meczu rewanżowym. Na twarzach widniała kapitulacja i chęć jak najszybszego zejścia do szatni. Pikanterii spotkaniu nie dodał nawet Chris Smalling, który przez wiele lat występował w drużynie rywali. 

 

O grze AS Romy można postawić jeden duży plus za dzisiejszy mecz. Gdyby nie oni, nie bylibyśmy świadkami prawdziwego spektaklu w teatrze marzeń.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy