LIGA EUROPY
Liga Europy za nami! Podsumowanie edycji 2020/21
Slavia Praga, Unai Emery i porażka Arsenalu - Liga Europy w wielkim skrócie/foto: sport.pl
27-05-2021 16:48 Weronika Fląd

Liga Europy za nami! Podsumowanie edycji 2020/21

Tegoroczna edycja UEFA Europa League to już historia, a ciągnąc na emocjach związanych z wczorajszym finałem, przyszedł czas na podsumowania: rzucimy okiem na trochę statystyk i najlepsze chwile podczas tego sezonu rozgrywek.

 

Trochę statystyk 

Liga Europy przyniosła nam 205 emocjonujących meczów, w których zobaczyliśmy 618 bramek. To daje nam 3 bramki na mecz, strzelane średnio co 30 minut. Najwięcej z nich padło między 61. a 75. minutą (119), natomiast najmniej w drugiej połowie dogrywki (w pierwszej połowie dogrywki nie padła ani jedna).

 

Najlepsi wśród drużyn

Co ciekawe, najwięcej bramek wśród drużyn strzelił… Arsenal. Kanonierzy odpadli w półfinale z Villarrealem (a jak wiemy, przegrać z mistrzem to nie wstyd), a mimo to pod względem zdobytych goli, to oni górują nad resztą drużyn. Arsenal strzelił 33 bramki, ale w przyszłym sezonie nie strzelą żadnej, bo pierwszy raz od 25 lat nie zakwalifikowali się do europejskich pucharów… Drugie miejsce pod tym kątem również należy do półfinalisty - AS Romy, która zdobyła 31 goli. Dopiero ostatnie miejsce podium przypada tegorocznemu mistrzowi – Villarrealu strzelił 28 bramek. TOP5 zamyka nam Tottenham (25 bramek) oraz Bayer Leverkusen (24 bramki).

 

Najlepsi wśród piłkarzy

Królem strzelców tej edycji Ligi Europy został Gerard Moreno z 7 bramkami i 5 asystami. Takim samym dorobkiem bramkowym może pochwalić się Pizzi (Benfica), Borja Mayoral (Roma) oraz Yusuf Yazici (Lille), który dwukrotnie ustrzelił hat-tricka. Najlepsi asystenci to oprócz Moreno: Samu Chukwueze (Villarreal) i Galeno (Braga). Jest jeden zawodnik, o którym warto jeszcze wspomnieć – Bruno Fernandes. Dzięki 5 bramkom oraz 4 asystom w tej edycji, znajduje się on na 10. miejscu listy strzelców wszechczasów Ligi Europy (łącznie 19 goli i 14 asyst w 33 meczach).

 

O finale słów kilka

Tegoroczny finał ewidentnie nie należał do grona tych najciekawszych, a raczej do tych bardzo, baaardzo średnich. Przynajmniej jeśli chodzi o regulaminowy czas gry oraz dogrywkę. W podstawowych 90 minutach zobaczyliśmy dwie bramki - 29’ Moreno oraz 55’ Cavani. Villarreal to przede wszystkim porażające błędy i brak pomysłu w środku pola. Z kolei Manchester United to zagadka. Z jednej strony wicemistrzostwo Anglii, drugie miejsce w Lidze Europy, ale kiedy ogląda się ich grę, ciągle ma się nieodparte wrażenie, że coś jest nie tak, jak powinno być.

 

Emocji dostarczyły za to rzuty karne. Dopiero jedenasta kolejka (strzały bramkarzy) przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść El Submarino Amarillo. Do momentu „jedenastki” wykonywanej przez Davida de Gea’ę każdy ze strzelców był nieomylny. A w myśl zasady „nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz”, właśnie ten konkurs rzutów karnych zostanie w pamięci kibiców.

 

„To je ku*va sen”

W europejskich pucharach bywa tak, że zawsze znajdzie się jakiś „czarny koń”, a w zasadzie z pierwszego wrażenia „kucyk”, który zaskakuje kibiców. W tym sezonie tę rolę przejęła Slavia Praga, która dokonała wielkich czynów. W Polsce cieszyliśmy się z zakwalifikowania się Lecha do fazy grupowej, a nasi południowi sąsiedzi zrobili o wiele więcej. Ze swojej grupy, w której znajdowali się z Bayerem Leverkusen, Hapoelem Beer Szewa oraz OGC Nice, wyszli z drugiego miejsca. Później nikt nie dawał im większych szans. W 1/16 finału trafili na Leicester i z góry zostali skazani przez kibiców na porażkę. Pierwszy mecz, ku zdziwieniu wszystkich, zakończył się bezbramkowym remisem, natomiast drugi, zwycięstwem Slavii 2:0! Po tym spotkaniu Ondrej Lingr zamieścił hitowy już wpis na Twitterze.

 

 

Wpis na Twitterze Ondreja Lingra

 

 

W 1/8 finału Slavia pokonała Rangresów 3:1 w dwumeczu i takim sposobem europejski średniak znalazł się w ćwierćfinałach Ligi Europy. Mimo że ulegli Arsenalowi 1:5, żaden kibic nie śmiał się już ze Slavii. Pokazali całej Europie zaangażowanie i walkę do ostatnich chwil, czym zaskarbili sobie całkiem spore grono fanów.

 

Przyszły sezon Ligi Europy z polskim akcentem?

W związku z wprowadzeniem Ligi Konferencji żadne miejsce w tabeli Ekstraklasy nie gwarantuje kwalifikacji lub fazy grupowej Ligi Europy. Mistrz Polski dostaje szansę na kwalifikacje do Ligi Mistrzów a drugie, trzecie, czwarte miejsce oraz/lub zdobywca Pucharu Polski zagrają o fazę grupową Ligi Konferencji.

 

Tegoroczny mistrz, Legia Warszawa spróbuje więc najpierw swoich sił w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Jeśli wyeliminuje czterech rywali, znajdzie się w fazie grupowej tych najbardziej prestiżowych rozgrywek. Jeśli wygra trzykrotnie, zagra w fazie grupowej Ligi Europy, natomiast jeśli tylko dwóch, to będzie miała szansę na ostatnią fazę kwalifikacji do Ligi Europy (w przypadku porażki – faza grupowa Ligi Konferencji)

 

Z TOP5 lig europejskich do fazy grupowej przyszłej edycji Ligi Europy zakwalifikowały się m.in.: Eintracht Frankfurt, Leicester i West Ham, Betis, Napoli czy Olimpique Lyon. Nie zabraknie więc wielkich nazwisk, a także Polaków.

 

Teraz kibicom nie pozostaje nic innego jak poczekać kilka miesięcy, bo Liga Europy wraca już 5 sierpnia w postaci kwalifikacji.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy