FELIETONY
Najlepsze okienko transferowe w historii? Coś chyba poszło nie tak…
Nowe gwiazdy na prezentacji na Parc des Princes/ Fot. Sandro Halank, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons
10-01-2022 15:56 Jakub Bielak

Najlepsze okienko transferowe w historii? Coś chyba poszło nie tak…

Parę miesięcy temu wydawało się, że Paris Saint-Germain przeprowadziło jedno z lepszych, a dla wielu najlepsze, okienko transferowe w historii tego sportu. Klub ze stolicy Francji pozyskał wszak kilka gwiazd światowego futbolu, nie wydając przy tym przesadnie dużo pieniędzy. Zespół Mauricio Pochettino miał być samograjem, a Liga Mistrzów - obowiązkiem. Dziś, na półmetku sezonu wiemy, że do ideału w Paryżu jest bardzo daleko.

 

Letni majstersztyk

Nikt nie oburzał się, słysząc to, w jakich superlatywach cały piłkarski świat komentował poczynania Les Parisens na rynku transferowym. Wiadomo, kibice mający nie po drodze z zarządzanym przez katarskie pieniądze klubem kwestionowali zgodność z finansowym fair-play, ale umówmy się - takie oskarżenia w kierunku PSG będą padać zawsze. 

 

Fakty są jednak takie, że do kas innych klubów w ubiegłe lato ze stolicy Francji wpłynęło jedynie 83 miliony euro. Lwia część, bo aż 60 milionów euro to oczywiście pieniądze zapłacone za Achrafa Hakimiego. Oprócz tego 16 milionów zapłacono za wykupienie z Porto Danilo Pereiry, a kolejne 7 milionów wylądowało w kasie Sportingu za wypożyczenie Nuno Mendesa. Cała reszta ruchów transferowych Paryżan nie wymagała od nich wykładania choćby centa.

 

A były to transfery nie byle jakie. Na Parc des Princes zawitali Sergio Ramos, Georginio Wijnaldum, Gianluigi Donnaruma i przede wszystkim Leo Messi. Les Parisens pozyskali więc w teorii po jednej gwieździe światowej piłki do każdej z formacji. Najlepszy bramkarz i zwycięzca Euro 2020, legenda piłki nożnej na pozycji środkowego obrońcy, pomocnik będący przez ostatnie kilka lat kluczowym graczem wielkiego Liverpoolu oraz najlepszy dla wielu piłkarz w historii, który stworzy z Kylianem Mbappe oraz Neymarem najbardziej zabójcze trio w historii futbolu. 

 

Rzeczywistość zaśmiała się Paryżanom w twarz

To jak bardzo oczekiwania rozmijają się z rzeczywistością, jest wręcz niewyobrażalne. W tym samograju, jakim miało stać się Paris Saint-Germain, nie działa w tym momencie praktycznie nic. 

 

Chwila, jak to nie działa praktycznie nic? Takie pytania pewnie pojawiają się w głowach tych nieśledzących francuskiej Ligue 1 na co dzień. PSG ma wszak jedenastopunktową przewagę nad drugim zespołem w tabeli. A mamy dopiero połowę sezonu! To prawda. Wszyscy ci, którzy mają wątpliwą przyjemność oglądać poczynania PSG co tydzień, wiedzą jednak, że tabela francuskiej ekstraklasy nie mówi o dyspozycji podopiecznych Pochettino nic. Powody są dwa. Pierwszy, prozaiczny - we Francji nie ma w tym sezonie drużyny, która mogłaby zagrozić Paryżanom. Każda z ekip walczących o miejsca w europejskich pucharach gra w kratkę i nie unika fatalnych występów. PSG ma wobec tego całkowicie czystą głowę. Wielce prawdopodobne, że nawet seria kilku porażek Les Parisens nie zmieniłaby ich pozycji w tabeli - inne kluby są po prostu zbyt nieregularne. Powód drugi? Liderom Ligue 1 niezmiennie dopisuje szczęście. Nawet gdy mecz nie idzie, uda się wepchnąć bramkę dającą remis czy zwycięstwo pod sam koniec spotkania, często w doliczonym czasie gry. Taka sytuacja miała miejsce nie raz i nie dwa.

 

Z letnich transferów mianem udanego można określić tylko jeden. Achraf Hakimi udowadnia w kolejnym klubie i kolejnej lidze, że jest świetnym zawodnikiem. W ofensywie może nawet nie ma sobie równych na swojej pozycji. W defensywie nadal występują pewne mankamenty, ale też nie przesadzajmy. Marokańczyk robi swoją robotę, a szczytu swojej formy raczej jeszcze nie osiągnął. 

 

Portugalski zaciąg, a więc Danilo Pereira i Nuno Mendes do gwiazd światowego się z pewnością nie zaliczają. O ile ten pierwszy już pewnie nigdy do nich nie będzie zaliczany, bo skończył w zeszłym roku 30 lat, o tyle Nuno Mendes ma być inwestycją w przyszłość i najlepszym lewym defensorem na świecie. Póki co 19-latek jednak częściej zawodzi niż gra tak, jak się od niego oczekuje. W pojedynczych akcjach ma przebłyski i widać, że mamy do czynienia z dużym talentem, ale regularności w tym za grosz. Nie będziemy się jednak nad chłopakiem pastwić, bo jest on najmniejszym problemem wśród nowych zawodników na Parc des Princes.

 

Przyszli za darmo i grają… jak za darmo

Żadna z czterech gwiazd ściągniętych do stolicy Francji nie spełnia oczekiwań. Gianluigi Donnaruma nie jest w stanie wygrać rywalizacji z Keylorem Navasem, wobec czego Mauricio Pochettino zmienia ich w bramce niemal co mecz. Zarówno Kostarykanin jak i Włoch nie są z tego powodu zadowoleni. Dużo się mówi o otwartym konflikcie między oboma zawodnikami, choć oczywiście obie strony temu zaprzeczają. Fakty są jednak takie, że najlepszy bramkarz Euro 2020 nie jest pierwszym bramkarzem w klubie, a chyba po to sprowadza się golkipera takiej klasy, aby grał w każdym meczu i był jednym z najlepszych specjalistów na świecie w swoim fachu.

 

Georginio Wijnaldum gra nieco częściej od Donnarumy. Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że Holender w stolicy Francji znacznie przygasł. Słabe statystyki (3 bramki, 1 asysta) to jedno. Nie trzeba mieć ich wyśrubowanych, aby pomagać zespołowi. Problemem Wijnalduma jest jednak to, że na boisku jest w większości przypadków poza grą, nieobecny i zagubiony. Lider drugiej linii Liverpoolu w Paryżu cierpi, zwłaszcza wtedy gdy musi harować za dwóch, bo niektórzy z ataku niechętnie pomagają w defensywie. 

 

Sergio Ramos to z kolei niemal piłkarz-widmo. Dwa mecze w pół roku, w tym jeden zakończony przedwcześnie z powodu czerwonej kartki. Hiszpan nieustannie zmaga się z cięższymi bądź lżejszymi urazami i praktycznie nigdy nie jest do dyspozycji Mauricio Pochettino. 35 lat na karku miało być tylko nic nieznaczącą liczbą, bo wychowanek Sevilli nadal miał być w świetnej formie fizycznej i udowadniać to na boisku. Póki co jednak na tym boisku ciężko go kiedykolwiek zobaczyć. 

 

A Messi? Pojechał do Francji na wakacje?

Sytuacja tego piłkarza boli wszystkich w paryskim klubie najbardziej. Ściągali najlepszego piłkarza świata, który latem w Copa America udowodnił, że nadal może sięgać gwiazd i wznosić się na szczyt swoich możliwości. W stolicy Francji myśleli, że złapali pana Boga za nogi. Lewa boska noga miała na Parc des Princes czynić cuda i do spółki z Mbappe i Neymarem zaprowadzić PSG na szczyt europejskiej piłki. Cóż, Ligę Mistrzów nadal można wygrać, ale Leo Messi coraz częściej sprawia wrażenie, jakby był we Francji tylko na rocznych, może dwurocznych wakacjach. I w dodatku niezbyt przyjemnych. 

 

W Lidze Mistrzów jeszcze wygląda to nieźle. Argentyńczyk opuścił tylko jedno spotkanie, a w pozostałych pięciu trafił pięć razy do siatki. To, co dzieje się w Ligue 1 trudno jednak pojąć. W „lidze farmerów”, którą Messi powinien zjeść na śniadanie, strzelił tylko jedną bramkę. Dołożył do tego aż pięć asyst. Gdy jednak przypomnimy sobie, że trzy z nich pochodzą ze spotkania z Saint-Etienne, w którym Leo grał fatalnie i był cieniem samego siebie, obraz jego kariery w Paryżu znowu staje się szary. W lidze spędził jedynie 51% możliwego czasu na boisku. Przez lata w Barcelonie grał wszystko od deski do deski. Wobec tego taka statystyka jest kompletnie niezrozumiała i niewytłumaczalna.

 

Urazy kolana, stłuczenia czy też dochodzenie do siebie po zarażeniu koronawirusem. Wszystko to sprawiło, że 34-latek ma na swoim koncie tak mało występów w lidze. Do tego po raz pierwszy od wielu lat doświadczył zmiany w trakcie spotkania, która nie była w żaden sposób z nim skonsultowana. Pochettino nie boi się ściągać swojego rodaka z boiska, gdy uważa, że jest taka potrzeba. Leo Messi nieprzyzwyczajony do takich sytuacji, nie reaguje na takie decyzje dobrze. 

 

W Ligue 1 nie wychodzi mu nic. Dobre spotkania można policzyć na palcach jednej ręki. W większości przypadków 7-krotny zdobywca Złotej Piłki wyraźnie męczy się na boisku. Jeśli kibice Barcelony włączają mecz PSG, aby pooglądać swojego idola, męczą się pewnie razem z nim. To inny piłkarz, niż ten, którego pamiętamy z występów w bordowo-granatowej koszulce. Bez błysku, bez polotu, przypominający niekiedy nawet siebie z przyszłości, z jakiegoś meczu legend. Smutny to obrazek, który trudno jest logicznie wyjaśnić.

 

Wiara. Tylko to pozostaje

Paryżanom pozostaje wierzyć w to, że sytuacja w bramce się wyklaruje, że linia pomocy zacznie grać jak z nut, że Sergio Ramos dogada się wreszcie ze swoim ciałem, że gdy przyjdzie faza pucharowa Ligi Mistrzów, Leo Messi nagle przemieni się w najlepszą wersję siebie i będzie rozumiał się bez słów z Mbappe oraz Neymarem. Póki co jednak wielkie trio składa się z piłkarza, który wygląda, jakby był w Paryżu tylko na przeczekanie złych chwil w Barcelonie, gwiazdy, która już odlicza dni do lata, kiedy założy trykot Realu Madryt oraz brazylijskiego magika, któremu czarowanie nie sprawia już żadnej frajdy. 

 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy