REPREZENTACJE
Narodowa twierdza niezdobyta od 7 lat! Zwycięski remis?
Polska zremisowała prestiżowy mecz przeciwko Anglii 1:1/fot. goal.pl
08-09-2021 23:29 Patryk Parduła

Narodowa twierdza niezdobyta od 7 lat! Zwycięski remis?

Wielkie meczycho! Twierdza, jaką jest Stadion Narodowy, pozostaje niezdobyta od ponad 7 lat! Polacy dopisują sobie cenny punkt w walce o awans na mistrzostwa świata. Wielkie widowisko, wszystko w tym meczu było wielkie.

 

Aby tylko nie spocząć na laurach!

Od czego zacząć? Od pochwał. W czyim kierunku? W kierunku każdego. Może i mecz nie był idealny, bo jednak remis jest spowodowany stratą...co najmniej „dziwnej” bramki, ale przedstawienie, jakie zgotowali nam piłkarze, to było to, na co wszyscy czekaliśmy.

 

Polscy kibice są podzieleni wobec pracy wykonywanej przez Paulo Souse. Z jednej strony fatalne EURO 2020+1 oraz dziewiąty (!) pod rząd mecz ze stratą bramki. Z drugiej strony duch motywacji tchnięty w drużynę, którego widać nawet gdy końcowy wynik nie jest taki, jak byśmy chcieli. Przed zbliżającym się meczem z Anglią pojawiały się głosy, że ewentualna porażka - a co gorsze - sroga porażka, powinna być ostatecznym argumentem za podziękowaniem Sousie za współprace.. No i okazało się, że porywająca wszystkich postawa w meczu przeciwko Hiszpanii na EURO to nie było dzieło przypadku, a dzisiejszy mecz był tego potwierdzeniem.

 

W drużynie jest potencjał, kadra ma swoje DNA i gdyby przeprowadzić badania genetyczne to wielu piłkarzy pewnie okazałoby się potomkami członków polskiej husarii. Bo właśnie tego byliśmy świadkami w dzisiejszym meczu - szarży Polskich zawodników, od początku do końca.

 

Polska Husaria!

Pierwsza połowa popsuła kupony wielu kibicom, którzy obstawiali, że zejdziemy do szatni z niekorzystnym wynikiem. Zaangażowanie, ciężka praca, poświęcenie, skupienie - to cechowało naszych piłkarzy w pierwszej połowie. Wszyscy wznieśli się na wyższy poziom, ujednolicając się w jeden zwarty organizm. Nie było tutaj pięknego futbolu, ale był pot i - dosłownie - krew na boisku. Pierwsza połowa to była prawdziwa walka, nasi piłkarze skutecznie przerywali ataki Anglików, nie dając im się rozhuśtać na naszej połowie. Na połowie przeciwnika Lewandowski i spółka skutecznie rozbijali zalążki ataków przeciwnika. Odbierali piłkę i pukali do bramki Pickforda.

 

W drugiej połowie wcale nie było gorzej - oprócz kilkunastu minut stagnacji, która udzieliła się Anglikom i paradoksalnie właśnie z tego padła bramka. Szczerze mówiąc, bardzo dziwna bramka. Harry Kane stał z piłką, wiatr wiał, nikt do niego nie podchodził, ani nasi obrońcy, ani angielscy pomocnicy. Co miał zrobić? Wziął i od niechcenia uderzył. Efekt? Wszyscy zatęsknili za Fabiańskim. Kane otworzył wynik i mieliśmy 1:0. I od tego momentu Polska husaria rozpędzona, dynamicznym natarciem zaczęła taranować szeregi Anglików. Akcja za akcją, może i mało składne, częste wycofywanie piłki, ale na szczęście przyniosło to efekt w doliczonym czasie gry. Po asyście Lewandowskiego do bramki trafił Szymański - w doliczonym czasie drugiej połowy!

 

Gra biało-czerwonych była tym produktem, który na sklepowych półkach miałby matową naklejkę „Deluxe” i kosztował średnio 4-5 złotych więcej od pozostałych towarów na regale. Takiej gry nie będziemy świadkami w każdym meczu - to był mecz wyjątkowy, specyficzny. Będziemy mówić o nim latami, a już dziś porównuje się go do meczu z kategorii tych rozgrywanych na EURO 2016 za kadencji Adama Nawałki. Cenny punkt przybliża nas do awansu na Mundial w Katarze, chociaż matematyczne wyliczenia dają nam tylko 19% szans (o tym można przeczytać TUTAJ). Do tego czasu Sousa i jego podopieczni mają jeszcze trochę czasu na rozwinięcie skrzydeł i przede wszystkim na polepszenie gry w defensywie. 

 

A sam Robert Lewandowski? To w tym momencie najlepszy piłkarz na świecie. 

 

Bramki:

  • Polska: Szymański, 90+2’. 
  • Anglia: Kane, 72’.

 

Tabela po szóstej kolejce eliminacji:

  1. Anglia 16 punktów.
  2. Albania 12 punków.
  3. Polska 11 punktów.
  4. Węgry 10 punktów.
  5. Andora 3 punkty.
  6. San Marino 0 punktów.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy