EURO 2020
Nie milkną echa w sprawie komentatorów finału EURO. Borek: „Jestem rozgoryczony? Nie, wku***ony”
foto: Sport Onet
15-07-2021 17:37 Weronika Fląd

Nie milkną echa w sprawie komentatorów finału EURO. Borek: „Jestem rozgoryczony? Nie, wku***ony”

Decyzja Marka Szkolnikowskiego, szefa TVP Sport, o nagłej zmianie obsady komentatorskiej na finałowe starcie Mistrzostw Europy pomiędzy Anglią a Włochami, wciąż budzi wiele emocji. Najpierw wycięte słowa Borka do Dariusza Szpakowskiego, a następnie zgrzyt pomiędzy dziennikarzami.

 

Poziom pracy, jaką w ostatnim czasie wykonywał przed mikrofonem Dariusz Szpakowski, wzbudzała w kibicach ogromne emocje, czasem zbyt duże, bo przeradzające się w hejt. Niezaprzeczalna legenda polskiego komentatorstwa, po kilku (lub kilkunastu…) błędach w krótkim czasie, musiała zmierzyć się z nieprzychylnymi słowami od widzów. Nieobojętny na to, pozostał Marek Szkolnikowski, który na dwa dni przed finałem EURO zmienił relacjonujących to wydarzenie na antenie TVP Sport. Początkowo, rola ta należała do Szpakowskiego, jednak szef stacji zdecydował się zmienić go na Mateusza Borka.

 

Reakcja w internecie (przynajmniej w moim odczuciu) była delikatnie zabawna, a już na pewno zalatywała hipokryzją. Żal i rozpacz po zmianie komentatora były wypowiadane przez te same osoby, które jeszcze kilka dni wcześniej naciskały na Szpakowskiego, że powinien wiedzieć „kiedy ze sceny zejść”.

 

Borek, w wywiadzie dla sportowefakty.pl, bardzo ładnie wypowiedział się o starszym koledze po fachu.

 

- Gdy dostałem propozycję skomentowania finału, zadzwoniłem do Darka. Chciałem mu przekazać, że to nie moja decyzja, nie zrobiłem nic w tym kierunku, nie wykazałem żadnej inicjatywy. Uważam, że jeśli chodzi o ludzi mediów z mojego pokolenia, mam chyba najlepsze relacje z Darkiem. Miałem i zawsze będę miał do niego wielki szacunek. Jest legendą i tą legendą pozostanie na zawsze. Powiem tak: bywały mecze, że i Cristiano Ronaldo nie wychodził na boisko, albo zaczynał na ławce. A to nie znaczy, że nie jest najlepszy. To mogę powiedzieć w odniesieniu do Darka Szpakowskiego.

 

Równie ładne zachowanie z jego strony można było usłyszeć po finale EURO.

 

- Kłaniamy się wszystkim kibicom, wszystkim Polakom, a w szczególności biało-czerwonej legendzie mikrofonu Darkowi Szpakowskiemu. Darek, pozdrawiam, kłaniam się nisko - powiedział komentator we fragmencie, który później został… wycięty.

 

No właśnie, został wycięty. Marek Szkolnikowski twierdzi, że nic na ten temat nie wie, a powtórek puszczanych na antenie TVP Sport – nie oglądał. Zaznaczył również, że jeżeli taka sytuacja faktycznie się wydarzyła, to nie była ona zamierzona. Swoją drogą, to chyba nie najlepiej świadczy o gospodarzu, jeśli nie wie co dzieje się w jego domu?

 

Okazuje się, że zachowanie pracowników publicznej stacji sportowej to nie jedyne kontrowersje związane z całą sytuacją. Borek znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak zastąpił Dariusza Szpakowskiego w obsadzie komentatorskiej na finał EURO 2020.

 

Na współwłaściciela "Kanału Sportowego" posypały się gromy. Najmocniejszy cios wyprowadzili Stefan Szczepłek i Mirosław Żukowski na łamach "Rzeczpospolitej". Mateusz Borek najpierw odniósł się do publikacji na Twitterze, potem obszernie omówił sprawę podczas programu "Hejt Park".

 

 - Kim oni są i jakim prawem oceniają komentatorów, jak sami nigdy nie siedzieli za mikrofonem? Nazywają nas "tworem biznesowym napędzanym przez bukmachera". Oni mało wiedzą, mało czytają. Dziś bukmacherzy często utrzymują sport. Tak jest np. w Anglii i świat futbolu funkcjonuje dzięki temu - zaznaczył.

 

- Ci dwaj panowie napi***alali w Polsat dziesięć lat. We mnie, Romka Kołtonia i Mariana Kmitę. Jak odchodziłem z Polsatu, to oni zupełnie przypadkowo przyjechali na wywiad do Kmity. Ukazał się paszkwil na mój temat i dowiedziałem się, że całe życie byłem przeciętny i wypłynąłem tylko dzięki temu, bo Polsat miał prawa telewizyjne - zaznaczył.

 

- Jak ja kogoś nie szanuję, mam go za frajera, to nie podchodzę do niego, nie podaję ręki. Po co ci ludzie podchodzili do mnie i się witali? Człowieku, nie szanujesz mnie? Idź na drugą stronę. Nie chcę, żebyś patrzył mi w oczy i podawał rękę, a potem robił drugie. Ja jestem z Podkarpacia i mam swoje zasady. Jestem rozgoryczony? Nie, wku***ony - podkreślił.

 

Dziennikarz skierował również kilka słów do drugiej pierwszoplanowej postaci całego zamieszania – Dariusza Szpakowskiego.

 

- Myślisz, że przejmuję się tym, co napisało dwóch gości? Ja chciałbym, żeby Darek Szpakowski, z którym rozmawiałem kilka razy, zajął publicznie stanowisko. Najłatwiej jest zadzwonić do pięciu kolegów, a potem ktoś pisze jakiś tekst. Wiem, że dzwonił do paru naszych wspólnych kolegów i rozmawiał z nimi. To jest w ogóle głupie - podkreślił.

 

- Nie jestem upoważniony, by cytować naszą dyskusję. Skontaktowałem się z nim i mam go za kolegę. Od 20 lat nie mamy ze sobą żadnych problemów. Powiedziałem mu uczciwie, jak było - zakończył.

 

Z uwagi na powodzenie całej sprawy, a także dobre imię obu panów, faktycznie przydałoby się, żeby obie strony odniosły się do wszystkich uwag, zarzutów i plotek. Ale do tego trzeba czasem schować dumę do kieszeni, a jeżeli z jakichś powodów ta sprawa boli troszkę głębiej, niż tylko na Twitterze, to może być z tym lekki problem.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy