FUTSAL
Nie samą ligą człowiek żyje, czyli słów kilka o eliminacjach do Mistrzostw Europy w futsalu
Fot.: UEFA Futsal
17-03-2021 09:00 Kamil Tarnowski

Nie samą ligą człowiek żyje, czyli słów kilka o eliminacjach do Mistrzostw Europy w futsalu

Początek marca w kalendarzu futsalowych rozgrywek od wielu lat wskazywał na czas rozstrzygnięć i decydowania o przyszłym losie ligowych ekip. Dzięki wprowadzonym zmianom, powyższe ustalenia musiały również ulec zmianie. Powstałe zamieszanie spowodowane jest nowym formatem eliminacji do Mistrzostw Europy w futsalu w 2022 roku, które ma zostać rozegrane na parkietach Amsterdamu i Groningen. Wprowadzenie fazy grupowej, którą znamy z trawiastych rozgrywek, okazało się być strzałem w dziesiątkę. Wielu ekspertów wskazuje, że novum, które wprowadzono dla futsalowych reprezentacji, pozwoliło zwiększyć atrakcyjność i przebieg zmagań eliminacyjnych. Za nami już 4. kolejki tych potyczek, po których sytuacja wielu ekip, w kontekście walki o bilet do Niderlandów, w dość dużym stopniu się wyjaśniła. Czy możemy spodziewać się niespodzianek? Czy europejscy giganci potwierdzili swoją dominację? Jak w tych zmaganiach spisuje się polska kadra? Na te, jak i inne pytania, odpowiedzi radzimy szukać w naszym podsumowaniu, na które serdecznie zapraszamy.

Wprowadzenie

Zanim przejdziemy do analizy poszczególnych grup eliminacyjnych, winni jesteśmy przedstawienia, jak do tego doszło. W pierwszej kolejności, UEFA postanowiła rozegrać fazę preeliminacyjną, w trakcie której najniżej rozstawione ekipy przystąpiły do walki o bilet do następnego etapu. Rywalizacja miała odbywać się w grupach, w zależności od koszyka, w składzie 3 albo 4 ekip. Po utworzeniu wspomnianych grup, reprezentacje futsalowe miały spotkać się w jednym państwie, w którym, systemem turniejowym, miano rozegrać ich spotkania.
 

Państwa biorące udział w fazie preeliminacyjnej

Państwo

Państwo

Państwo

Węgry (Q)

(14.)

Bośnia i Hercegowina

(Q)

(18.)

Polska (Q)

(19.)

Belgia (Q)

(20.)

Gruzja (Q)

(22.)

Łotwa (Q)

(23.)

Macedonia

Północna

(Q)

(24.)

Mołdawia (Q)

(25.)

Albania (Q)

(26.)

Turcja

(27.)

Kosowo

(28.)

Czarnogóra (Q)

(29.)

Anglia

(30.)

Szwecja

(31.)

Szwajcaria (Q)

(32.)

Norwegia (Q)

(33.)

Bułgaria

(34.)

Dania (Q)

(35.)

Armenia (Q)

(36.)

Grecja (Q)

(37.)

Niemcy

(38.)

Cypr

(39.)

Walia

(40.)

Litwa

(41.)

Izrael (Q)

(42.)

Andora

(43.)

Estonia

(44.)

Malta

(45.)

Gibraltar

(46.)

San Marino

(47.)

Szkocja

(48.)

Irlandia Północna

(49.)

Austria

(50.)

Zestawienie uczestników fazy preeeliminacyjnej w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy w futsalu/opracowanie własne
 

Warto nadmienić, że tylko zwycięzcy grup preeliminacyjnych bezpośrednio awansowali do następnego etapu kwalifikacji do europejskiego czempionatu w Holandii. Bowiem ekipy z 2. miejsca oraz wybrane drużyny z 3. pozycji miały rywalizować w bezpośrednich starciach o szansę dalszych gier. W przypadku drużyn z ostatniej pozycji na podium, tylko 5 z nich, na 9 możliwych (towarzystwo podzielono na 9 grup) mogło walczyć o utrzymanie prawa do dalszych występów na europejskich parkietach. Po rozegraniu kompletu zawodów, okazało się, iż pewny udział w fazie grupowej zapewniły sobie takie nacje, jak :

  • Bośnia i Hercegowina
  • Belgia
  • Polska
  • Albania
  • Węgry
  • Gruzja
  • Łotwa
  • Mołdawia
  • Norwegia
     

W dalszej kolejności, w rywalizacji pozostawały, jak już wspomnieliśmy, zespoły z 2. miejsc i wybrane z 3. pozycji, które osiągnęły najlepsze rezultaty (bez spotkania z najsłabszą ekipą z zestawienia). Po ich wyodrębnieniu, europejskie władze piłkarskie zdecydowały się na rozstawienie 14. zainteresowanych zespołów, po czym połączono je w pary, które miały rozegrać dwumecz, mający wyłonić ostatnie zespoły, mające włączyć się do walki o bilety do Holandii. Po ich rozegraniu, ostatnimi kadrami, które zostały uwzględnione w rozstawieniu do faz grupowych, zostały:

  • Grecja (4:4 z Turcją, przewaga bramek na wyjeździe)
  • Dania (4:1 z San Marino)
  • Izrael (6:5 z Cyprem)
  • Szwajcaria (7:7 z Niemcami, przewaga bramek na wyjeździe)
  • Macedonia Północna (10:0 z Anglią, która nie przystąpiła do dwumeczu)
  • Armenia (7:1 z Bułgarią)
  • Czarnogóra (5:1 z Litwą)

Faza grupowa

Zebranie kompletu ekip sprawiło, że w dniu 2 września 2020 roku możliwe stało się rozlosowanie grup eliminacyjnych. Ceremonia ta odbyła się w szwajcarskim Nyonie, co miało podkreślić wartość zmian poczynionych w tych futsalowych rozgrywek. Bowiem po raz pierwszy droga do europejskich mistrzostw poprzedzona była takim systemem, jaki miał miejsce w turniejach trawiastych. Zgodnie z ekspertami, system “mecz - rewanż” w tych zawodach być może przyczyni się do popularyzacji dyscypliny, jaką jest futsal. Wracając do meritum, wszystkie 32. ekipy postanowiono podzielić na 8 grup, a w każdej z nich znalazły się 4 reprezentacje.

 

Zanim przejdziemy do analizy poszczególnych zestawień, warto wspomnieć, które ekipy nie musiały przedzierać się przez pierwszy etap zmagań tych kwalifikacji.

 

Lp.

Państwo

Miejsce w rankingu

1.

Hiszpania

1.

2.

Rosja

2.

3.

Portugalia

3.

4.

Kazachstan

4.

5.

Azerbejdżan

5.

6.

Ukraina

6.

7.

Serbia

7.

8.

Włochy

8.

9.

Słowenia

9.

10.

Chorwacja

10.

11.

Czechy

11.

12.

Białoruś

12.

13.

Rumunia

13.

14.

Francja

15.

15.

Słowacja

16.

16.

Finlandia

21.

Lista państw rozpoczynających grę w eliminacjach do Mistrzostw Europy w futsalu od fazy grupowej/opracowanie własne

Grupa 1, czyli chorwacka ofensywa 

W pierwszej grupie eliminacyjnej spotkały się dość wyrównane drużyny. Mowa tu o Chorwacji, Ukrainie, Danii i Albanii. Mimo, iż ekipa chorwacka wydawała się być faworytem tego zestawu, zwłaszcza na papierze, pozostali nie chcieli rezygnować z batalii o bilet na mistrzostwa. Niestety, spotkania zweryfikowały plany każdej z ekip

 

Na wyróżnienie zasługuje skuteczność liderów grupy, którzy w 4 spotkaniach stracili jedynie 6 goli, przy zdobytych aż 18. Mimo zawziętości i chęci sprawienia niespodzianki, Ukraińcy nie zdołali przechylić szali na swoją korzyść w starciu z doświadczonymi Chorwatami, co pokazało zwłaszcza to drugie starcie, w którym Hrvatska rozgromiła naszych wschodnich sąsiadów 7:2. Swoją rywalizację toczą Dania i Albania, którzy w bezpośrednich starciach zdobyli po 3 punkty.

 

Mimo, iż został ostatni weekend starć tych drużyn, pewny udział w holenderskiej imprezie zapewnili sobie Chorwaci. Komplet punktów, jak i niedostateczne starania rywali umożliwiły im w spokoju przygotowanie się do nadchodzących starć. Ciekawostką jest, że będzie to ich 6. występ na europejskich mistrzostwach. Pozostałym ekipom pozostała walka o 2. miejsce, chociaż, w porównaniu do sytuacji w innych grupach, awans z tej pozycji może okazać się być zbyt trudnym wyzwaniem.

Grupa 2, czyli Rosja nie bierze jeńców 

W drugiej grupie, mieliśmy do czynienia ze starciem ekip ze wschodu Europy - Rosją, Armenią i Gruzją. Stawkę uzupełniła Francja. Nikt nie ukrywał, iż Rosja jest zdecydowanym faworytem, dla którego komplet zwycięstw jest formalnością. Szyki chciała im pokrzyżować ekipa Francji, która z roku na rok poprawia swoje umiejętności. Mało kto pamięta, ale Francja pokonała trudną drogę, by móc, jak równy z równym, walczyć z najlepszymi w Europie.

 

Swoje “trzy grosze” chciała także dorzucić reprezentacja Gruzji, w składzie której znajduje się kilku brazylijskich stanieri. Ponadto, Armenia, mimo iż trafiła do głównej drabinki z poprzedniej fazy, chciała napsuć krwi wyżej notowanym rywalom. Kibice mogli być pewni, że walka między tymi reprezentacjami będzie stała na wysokim poziomie.

 

Rezultaty w grupie nie zawiodły przewidywań ekspertów. Rozgrywki w pełni zdominowała ekipa Sbornej, która po 4. kolejkach zgarnęła komplet punktów. Na uznanie zasługuje fakt, że w tych starciach nasi dalecy sąsiedzi zza Wschodu stracili tylko 3 gole. Tylko raz postawili im się Francuzi, przegrywając ostatecznie 2:3. Dzięki takiej postawie, zdołali zapewnić sobie występ na parkietach w dalekiej Holandii, i po raz 12. wystąpią na imprezie tej rangi.

 

Warto dodać, iż sytuacja za ich plecami wydaje się być ustabilizowana. Będąca na 2. pozycji Gruzja uzyskała przewagę 5 punktów nad Francją (odpowiednio 7 i 2 punkty). Dzięki takiemu bilansowi, mogą myśleć o wyjeździe. Bez szans wydaje się być Armenia, która o najniższe miejsce na podium w zestawieniu może powalczyć z Francją.

 

Grupa 3, czyli niespodzianka z Azerbejdżanu

Kolejne zestawienie, według znawców europejskiego futsalu, okazało się być jednym z najłatwiejszych. Ciężko tu wskazać, która z ekip ma największy potencjał, aby móc awansować na główny turniej. Nie da się ukryć, że przez największy współczynnik zdecydowane szanse miał na to Azerbejdżan. Wielu ekspertów wskazywało na tę nację jako kogoś, kto powinien bez problemów wygrać z resztą.

 

W reszcie stawki wyłoniono Słowację, Mołdawię i Grecję. Tych pierwszych, naszych południowych sąsiadów, nazywano możliwym pogromcą Azerów. Mołdawia i Grecja, jako reprezentacje z pierwszej rundy, miały być czarnymi koniami, lecz mało który kibic składał śmiałe deklaracje na ich temat. Mimo tych skrajności, zestaw grupy 3 był traktowany jako ten, w którym każdy wynik, oprócz problemów Azerbejdżanu, jest do wzięcia w ciemno.

 

Na nic zdały się wszelkie dywagacje, skoro faworyci, już po 4. kolejkach, są pewni występu w Niderlandach. Komplet 12 punktów, przy bilansie 17:5, zdołał wprowadzić ekipę ze wschodu do grona szczęśliwców. Tylko potyczka z Mołdawianinami, ostatecznie wygrana 3:5, sprawiła lekkie problemy. Dzięki takiemu obrotowi spraw, mogą oni ze spokojem obserwować obrót spraw, w tym walkę o 2. pozycję.

 

W przypadku pozostałych, w walce o potencjalny awans wciąż pozostają Słowacy i Mołdawianie. Co ciekawe, w bezpośrednim starciu tych drużyn padł remis 4:4. Mimo, iż dzielą ich 3 punkty(odpowiednio 7 i 4 punkty), a ci drudzy już rozegrali oba starcie z liderem, rywalizacja może rozstrzygnąć się dopiero w ostatniej kolejce. Natomiast, jeśli chodzi o Greków, jedyne, co im pozostało, to napsucie krwi jednej z ekip pozostających w grze o Amsterdam.

Grupa 4, czyli rewelacja Bośni i Hercegowiny

Zestaw 4 grupy jest jednym z bardziej wymagających w rozgrywkach tych eliminacji. Mimo, iż dla typowego kibica piłkarskiego te nacje wydają się być średniakiem, w świecie futsalu sytuacja jest zgoła inna. Bowiem, Serbia i Rumunia to stali uczestnicy europejskiego czempionatu, którzy nie raz nawiązywali rywalizację z elitą Starego Kontynentu. Na przeciwnym biegunie znajduje się Macedonia Północna oraz Bośnia i Hercegowina, które do tego etapu musiały dostać się z fazy preeliminacyjnej.

 

Mimo takich rozbieżności, wielu ekspertów spodziewało się ciekawej gry, choć, co nie dało się ukryć kilka chwil po losowaniu, faworyt miał być jeden - Serbia. Świadczyć o tym mogła historia gier tego zespołu, jak i występ na niedawnych zawodach w Słowenii. Jednakże, rzeczywistość zaskoczyła niejednego obserwatora tej dyscypliny.

 

Powodem okazała się być Bośnia i Hercegowina, która, na złość wszystkim, zdołała zebrać komplet oczek po 4. kolejkach. Zdołali oni 2 - krotnie rozprawić się z wyżej notowanymi Rumunami(2:3 i 5:0)oraz, co jest największą niespodzianką na tym etapie eliminacji, pokonać 2:4 Serbów. Dzięki takiej skuteczności, są pewni występu na holenderskiej imprezie, która odbędzie się już za rok. Co istotne, będzie to debiut bośniackiej drużyny na mistrzowskiej imprezie.

 

Taki obrót spraw postawił w złym położeniu Serbów i Rumunów. Pozostała im wyłącznie walka o 2. miejsce, które może, lecz nie musi, zapewnić bilet do występu na EURO. W zdecydowanie lepszym miejscu są Bałkanowie, którzy posiadają przewagę 3 punktów. Jednakże, nie można odmawiać ekipie rumuńskiej charakteru i woli walki. Tłem dla tej rywalizacji okazują się być Macedończycy, którzy, mimo zgarnięcia dwóch remisów, nie mają szansy na 2. miejsce. Jedyne, co im pozostało, to bycie przeszkodą dla jednej z ekip drogi do Europy.

 

 

 

 

Grupa 5, czyli wszystko jest możliwe

W kolejnej - grupie nr 5 - również spotkały się ekipy, które mogą stworzyć ciekawe widowisko. Jednakże, na pierwszy rzut oka, wyróżnia się jeden team, który zdecydowanie odstaje od reszty. To Kazachstan, który już od wielu lat melduje się w europejskiej czołówce. Wielu może to dziwić, jednak dzięki naturalizowaniu kilku dobrych graczy, ale także świetnej inwestycji w szkolenie, kazachska federacja może pochwalić się świetną reprezentacją.

 

Stawkę uzupełniają nieobliczalni Węgrzy, którzy nie raz sprawili niespodziankę. To drużyna bardzo dobrze znana Polsce z play - off’ów sprzed słoweńskim Euro. Ponadto, w grupie tej znajdują się Białorusini i Izraelczycy, którzy mieli obserwować świetny pokaz rywalizacji węgiersko - kazachskiej. Jednakże, inaczej stało się na parkietach Europy.

 

W chwili obecnej, każdy z zainteresowanych ma szansę występu na parkietach w Holandii. Największe szanse mają na to faworyci grupy, którzy, po rozegraniu 3 spotkań, liderują reszcie. Delikatnym rozczarowaniem okazali się być Węgrzy, którzy w dwumeczu z Izraelem doznali jednej porażki - 3:7. Ich szanse, tym bardziej po tej wpadce, maleją. Na ich niekorzyść działa fakt, że są już po 4 grach.

 

Podobną ilość meczy rozegrali Białorusini, którzy tracą aktualnie 3 punkty do Madziarów. Mimo aktualnej sytuacji, inny scenariusz niż pewny awans Kazachstanu byłby ogromną niespodzianką. W kontekście walki o 2. miejsce w tym zestawieniu, najwięcej do powiedzenia mogą mieć Izraelczycy i Węgrzy, choć rozegrali spotkanie więcej. Mimo wielkich aspiracji, nasi wschodni sąsiedzi nie są jeszcze w stanie rywalizować z najlepszymi.

Grupa 6, czyli Hiszpania

Kolejny zestaw drużyn narodowych to mieszanka doświadczenia ze świeżością. Mowa tu bowiem o Hiszpanii i Słowenii, dla których mistrzowskie imprezy są chlebem powszednim, oraz o Łotwie i Szwajcarach, którzy dopiero budują fundamenty pod rozwój dobrego futsalu. Na papierze murowanymi kandydatami do awansu są Hiszpanie i Słoweńcy, gospodarze ostatniego EURO. Co do ekipy z Bałtyku, podobnie jak Helweci, skazywani byli na pożarcie silniejszych rywali.

 

Rzeczywistość potwierdziła wcześniejsze przewidywania. Bez większych problemów, gracze z Półwyspu Iberyjskiego, jako pierwsi z elity, uzyskali kwalifikację na finałowy turniej Mistrzostw Europy w 2022 roku. Co istotne, zdobyli komplet punktów już po 4. kolejkach, a ich najbliżsi rywale - Słoweńcy - są już po rozegraniu 5 spotkań. W bezpośrednich pojedynkach, 2 - krotnie lepsi okazali się być Iberyjczycy - wynik 3:1 i 2:1 dobitnie pokazuje różnicę klas między nimi a ekipą spod Bałkanów.

 

Nie oznacza to, iż Słoweńcy poddali się z rywalizacji o bilet do Holandii. Wciąż mogą go zdobyć, pod warunkiem, iż w rywalizacji z grupowymi outsiderami zgarną komplet oczek. Na przeciwnym biegunie znaleźli się Szwajcarzy i Łotysze, którzy brutalnie zostali sprowadzeni na parkiet - porażki ze stratą 11 - 12 bramek okazały się być delikatnym wymiarem kary. W bezpośrednim pojedynku, górą okazali się być gracze z Rygi, pokonując adwersarzy 4:2.

 

 

 

 

Grupa 7, czyli włoska robota

W przedostatniej grupie eliminacyjnej mało kto spodziewał się zaciętej rywalizacji. Bowiem, znaleźli się w niej, oprócz Włochów, reprezentacje Finlandii, Belgii oraz Czarnogóry. Klasa Squadra Azzura jest nie do podważenia w europejskim futsalu, czego nie możemy powiedzieć o reszcie stawki. Na uznanie i słowa pochwały może zasługiwać ekipa Suomi, która z roku na rok dokonuje świetnych postępów. Mimo wielu meczów, ciężko wskazać, w jakim stopniu ekipa Belgów może walczyć o końcowy triumf. Na przeciwnym biegunie znajduje się Czarnogóra, dla której każde oczko będzie cenną zdobyczą.

 

Koniec końców, dotychczasowe rezultaty nie zaskoczyły futsalowych ekspertów. Italia całkowicie zdystansowała swoich konkurentów, nie pozostawiając im cienia szans. Najdotkliwiej przekonali się o tym bezpośredni kandydaci do walki o lidera - Finowie. Na 4 kolejki, dwukrotnie stanęli w szranki. Za każdym lepsi okazywali się być gracze z Rzymu, wygrywając 4:2 i 7:4. Dodatkowo, dzięki zwycięstwu z Czarnogórą i Belgią, zagwarantowali sobie komplet punktów i pewny występ w przyszłorocznej imprezie. 

 

Wśród pozostałych graczy, ciężko wskazać tego, kto zdobędzie szansę walki o ostatnie miejsce premiowane awansem. Z racji, iż Suomi i Belgowie mają po 4 punkty, a Bałkanowie 3 oczka, możemy być pewni, iż dla nich rywalizacja dopiero się zaczęła. Różnic praktycznie nie widać, gdyż ich starcia były dość wyrównane. Znamienny jest tu remis 3:3 fińskiego wicelidera z sąsiadem w tabeli czy wygranie po 1 grze w starciu między Czarnogórcami i Belgami. Możemy być pewni, że mobilizacja w 3 obozach będzie ogromna.

Grupa 8, czyli polskie nadzieje wciąż żywe

W ostatniej grupie eliminacji do Mistrzostw Europy znalazła się reprezentacja Polski. Podopieczni Błażeja Korczyńskiego dostali się do tej fazy rozgrywek z preeliminacji. Tą samą drogą podążyli Norwegowie, którzy skazywani byli na pożarcie reszcie stawki. Oprócz nich, stawkę uzupełnili nieobliczalni Czesi oraz obrońcy tytułu - Portugalczycy. Mimo, iż większość ekspertów uznała awans drużyny z południa Europy jako formalność, nikt nie zamierzał oddawać im punktów.

 

Jak się później okazało, zbyt wcześnie sympatycy futsalu wydali swoje wyroki. Mimo, iż większość europejskiej elity zagwarantowała sobie bilet na EURO, Portugalia nie była tego w stanie zrobić. Po 4. kolejkach uzbierali 8 punktów - to pokłosie remisów z Polakami i Czechami. Mimo różnicy punktu nad dotychczasowymi rywalami, ich los wydaje się być przesądzony. Dwumecz z ekipą Skandynawów, według portugalskich mediów, nie może skończyć się innym rezultatem, jak zgarnięciem 6 oczek. Każdy inny rezultat będzie przyjmowany jako niespodzianka.

 

W walce o 2. miejsce, które może zagwarantować mistrzowską imprezę, pozostają Słowianie. Polacy i Czesi, po dwumeczach z Norwegami i futsalistami z Półwyspu Iberyjskiego, w najbliższych starciach mają zaplanowany dwumecz między sobą. Różnica 3 goli w bilansie, w przypadku 2 remisów, może być bardzo przydatna. Dlatego też, każdy z selekcjonerów przygotowany jest na rywalizację na najwyższym poziomie. Tylko lepszy będzie mógł liczyć na końcowy sukces. Bez szans pozostają Wikingowie, którzy po 4 starciach pozostają z zerowym dorobkiem. Dwumecz z ekipą obrońców trofeum będzie nagrodą za awans do tej fazy rozgrywek.

 

 

 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy