EKSTRAKLASA
No i Ekstraklasa. Zapowiedź 16. kolejki
fot. Andrzej Otrębski
04-02-2021 12:32 Artur Budka

No i Ekstraklasa. Zapowiedź 16. kolejki

Jeśli każda kolejka ma nam dostarczać tylu wrażeń ile ostatnia, to nawet nie zamierzam aż tak narzekać na poziom sportowy naszej ligi. Po prostu będę spoglądać z lekkim uśmiechem i politowaniem na kolejnych piłkarzy, którym najbardziej w ich pracy przeszkadza piłka przy nodze. 

Lechia Gdańsk – Warta Poznań

Na otwarcie kolejki do Gdańska przyjeżdża beniaminek z Poznania, który wygrał swoje ostatnie spotkanie z Cracovią. Oprócz samej wygranej doprowadził do dymisji trenera Probierza, o której poinformował na swoim twitterze jeszcze przed drużyną Pasów. Warta dzielnie walczy w Ekstraklasie i swoim pragmatyzmem zbiera kolejne punkty potrzebne do utrzymania.

 

Gdańszczanie przystąpią do meczu w gorszych nastrojach od swoich adwersarzy. Porażka u siebie z Jagiellonią 0:2 i do tego strata Jakuba Kałuzińskiego, który otrzymał w pierwszej połowie czerwoną kartkę nie napawa optymizmem drużyny Piotra Stokowca. W środku tygodnia Lechię czeka wyjazd do Puszczy Niepołomice na mecz Pucharu Polski, a już w weekend Biało-Zieloni pojadą do Bełchatowa rywalizować z Rakowem, dlatego w piątek kluczowym będzie zgarnąć całą pulę.

Lech Poznań – Zagłębie Lubin

Lech, zamiast skracać dystans do czołówki ligi, ponownie zgubił punkty. Tym razem zremisowali w Zabrzu z Górnikiem. Szokująca statystykę Kolejorza podał Dawid Dobrasz. Mianowicie Lech od ponad 2 lat nie potrafi odwrócić losów spotkania, jeśli straci bramkę jako pierwszy. Praktycznie po straconej bramce wywiesza białą flagę i nie potrafi sobie poradzić w sytuacji kryzysowej. Gdzie tu mowa o mistrzostwie.

 

Zagłębie doznało dosyć wstydliwej porażki na własnym boisku z Wisłą Płock. Podobnie jak Lechia przegrało 0:2 i nie meczu w pełnym składzie. Czerwony kartonik od sędziego Stefańskiego otrzymał Dominik Jończy, a karnego po jego faulu wykorzystał Mateusz Szwoch. Najwięcej jednak nie mówiło się o czerwonej kartce Jończego, a o odklejeniu klepki w głowie Crnomarkovicia łamiącego nogę Pyrdoła tylko po to, żeby wykartkować się na mecz z Lechem. Zwykła bandyterka.

Piast Gliwice – Śląsk Wrocław

W sobotę na fali ostatniej, historycznej wygranej z Białą Gwiazdą podejdą podopieczni Waldemara Fornalika. Jakub Świerczok będący w znakomitej formie strzelił w ostatnich siedmiu występach siedem bramek i ponownie to on będzie największym zagrożeniem pod bramką oponenta Gliwiczan. Piast odbił się od dna, na którym znajdował się od początku sezonu i zalicza świetną serię ośmiu meczów bez porażki w lidze.

 

Ekipa z Wrocławia miała bić się o lepsze miejsce niż w poprzednim sezonie i co ciekawe na takim się znajduje, choć gra Śląska nie przekonuje. Z dobrze broniącą się Stalą nie potrafił zdobyć ani jednego gola. Jeszcze przez około miesiąc nie obejrzymy kapitana Śląska Wrocław Krzysztofa Mączyńskiego, który musiał poddać się zabiegowi oczyszczenia torebki stawu kolanowego.

Pogoń Szczecin – Cracovia

Na dwóch zupełnie innych biegunach jeśli chodzi o podejście mentalne są Portowcy i Cracovia. Pogoń jako lider tabeli, wygrywająca pięć ostatnich spotkań, po wygranej z pompowanym przez wszystkich Rakowem udowadnia swoje aspiracje do medalu, a może i do czegoś więcej na koniec rozgrywek.

 

Pasy bez formy, z zawirowaniami wokół klubu. Dymisja trenera Probierza, odrzucenie jej przez Janusza Filipiaka. Chociaż znając realia naszej najwyższej ligi wcale to nie oznacza, że Cracovia ten mecze przegra. Więcej, nawet nie zdziwię się jeśli urwą punkty liderowi, piłka uwielbia takie przypadki.

Legia Warszawa – Raków Częstochowa

Jednym z takich klasycznych przypadków w polskiej lidze był mecz Legii Warszawa z ostatnim Podbeskidziem. Wojskowi przyjeżdżający jako pierwsi w lidze do słabej, z beznadziejną defensywą, ściągającą na ratunek Rafała Janickiego drużyną Podbeskidzia. No jak się to się mogło skończyć? Oczywiście, że wygraną piłkarzy Roberta Kasperczyka. Ot, cała Ekstraklasa.

 

Raków został nieco przyhamowany przegrywając z Pogonią Szczecin. Już teraz zawodnicy Marka Papszuna nie mogą tylko patrzeć na wyniki klubu ze stolicy, ale i obserwować jak radzą sobie rywale z województwa zachodnio-pomorskiego. Warto odnotować, że na ostatnie trzy mecze w delegacji Raków nie wygrał żadnego. Przy tym, jak mocno Legia czuje się na swoim stadionie może być to trudne do przeskoczenia.

Podbeskidzie – Górnik Zabrze

Takimi zwycięstwami jak z Legią klub z Bielska-Białej nie odbiera sobie marzeń o pozostaniu na kolejny sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Jeśli mogli wygrać z największym klubem w kraju, to nie ma co się specjalnie bać innych, nawet jeśli graczom z Ł3 wydawało się, że nadal są na obozie w Dubaju. Nie będziemy mówić też, że Podbeskidzie jest faworytem, bo nie jest. Prezentując jednak tyle charakteru co ostatnio są w stanie powalczyć z Górnikiem jak równy z równym. 

 

Remis z Lechem na otwarcie to nie jest z pewnością zły wynik dla Marcina Brosza i spółki. Jest to wynik przyzwoity, ale trzeba więcej rzucać za „trzy”. Górnicy nie zrobili szału podczas okienka transferowego, ale z drugiej strony zajmują piąte miejsce, które wydaje się, że na koniec sezonu byłoby sukcesem. Problemem Zabrzan jest zdobywanie bramek, jak na zespół z czuba tabeli i to na pewno jest do poprawy.

Wisła Kraków – Jagiellonia

Nie jest to łatwy sezon dla żadnego z krakowskich przedstawicieli w lidze. Z tą różnicą, że Cracovia to bogaty klub, a Wisła… no cóż, musi liczyć każdą złotówkę. Prawdopodobnie policzyła też te pieniądze, które miały w przyszłości trafić na jej konto w przypadku sprzedaży Aleksandra Buksy za grube miliony euro. Nic z tego. Młody piłkarz złamał słowo podpisania nowego kontraktu, jakie dał władzom Wisły. Zachowanie może i niegodziwe, ale pokazujące jaka amatorka jest na górze Białej Gwiazdy. W czasach, gdy małżeństwa zawierają intercyzę zarząd Wisły Kraków przekazał opinii publicznej, że Olek Buksa podpisał kontrakt, którego de facto nie podpisał tylko powiedział, że podpisze. Jak można traktować kierownictwo Wiślaków poważnie. Należałoby jeszcze napisać o hańbiącej porażce z Piastem od 3:0 do 3:4, ale naprawdę szkoda czasu. Afera z Buksą schowała w cień nawet taki żenujący wynik.

 

Z kolei Jaga, wygrywając w Gdańsku i niejako odczarowując klątwę boiska, na którym nie potrafiła wygrać będzie chciała utrzymać dobrą dyspozycję i zamknąć usta tym, którzy mówią o wegetacji podczas rozgrywek przez klub z Podlasia. Jesus Imaz wrócił na dobre do swojej formy i w każdym kolejnym ostatnio meczu sprawia, że kibice z Białegostoku cieszą się z posiadania go u siebie. Dziewięć bramek i cztery asysty, liczby jak najbardziej godne pochwały.

Stal Mielec – Wisła Płock

Na poniedziałkowy deser dostaliśmy pojedynek podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego i Radosława Sobolewskiego. Wiele osób twierdzi, że ten mecz będzie jak kara, więc obyśmy dostali miłą niespodziankę. Stal podobnie jak reszta beniaminków bez porażki w ostatniej kolejce, z dużym optymizmem po meczach z Lechem i Legią. Cały czas musi patrzeć za siebie, bo strata Podbeskidzia wynosi zaledwie dwa punkty.

 

Nafciarze ku zdziwieniu większości wygrali w Lubinie nie tracąc nawet bramki, za to Piotra Pyrdoła. Wyprzedzają w tabeli Lecha, dlatego w Płocku nie mogą narzekać, a przede wszystkim ich przewaga nad strefą spadkową daje komfort trenerowi na spokojną budowę.

Terminarz 16. kolejki

 

 

OBSTAWIAJ EKSTRAKLASĘ W PZBUK!

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy