BUNDESLIGA
Ostatni Mohikanin. Robben żegna się z futbolem, a my wspominamy nie tylko jego zejście na lewą nogę
Arjen Robben, jeden z najlepszych skrzydłowych w historii futbolu/fot. Goal.com
21-07-2021 12:38 Mateusz Filipek

Ostatni Mohikanin. Robben żegna się z futbolem, a my wspominamy nie tylko jego zejście na lewą nogę

Dynamiczne zejście z prawej strony do środka i potężny strzał z lewej nogi – z tym zagraniem już na zawsze kojarzyć będzie się urodzony w Bedum nieopodal Groningen łysy skrzydłowy Arjen Robben, który przed kilkoma dniami postanowił już na dobre zawiesić buty na kołku. Swoje ostatnie spotkania rozegrał w barwach klubu, w którym stawiał pierwsze kroki.

 

Stary za młodu

Ostatni sezon to dla niego już jedynie 6 występów w Eredivisie, głównie ze względu na uraz łydki. Na boisku w sezonie 2020/21 przebywał zaledwie przez 176 minut, ale zdążył zanotować dwie asysty. Złośliwi powiedzą, że dzięki temu znacznie podreperował swoje statystyki ostatnich podań. Pełny mecz rozegrał jedynie w play-offach o awans do Conference League, ale Groningen przegrało 0:1 z FC Utrecht i odpadło z rywalizacji na etapie 1/2 finału. 

 

Wszyscy znali jego najmocniejszą stronę, jednak nawet to nie pomagało większości rywali w powstrzymywaniu jego szarż. Niemal od zawsze wyglądał na starszego, głównie ze względu na postępujące łysienie, jednak w zamian za to wyróżniał się nieprawdopodobną szybkością. Nie zawsze wzbudzał pozytywne emocje wśród kibiców drużyn, w których występował, ponieważ często na pierwszym miejscu stawiał siebie i był po prostu skrajnym indywidualistą (egoistą?). Jeśli miał okazję do strzału - można było w ciemno zakładać, że nie będzie już szukał możliwości podania do partnerów. Czasami zastanawiam się, czy gdyby częściej potrafił rezygnować z kończenia akcji na własną rękę, to może byłby w stanie pociągnąć swoje drużyny do jeszcze większych sukcesów. Teraz to jednak już przeszłość.

 

Piłkarską przygodę rozpoczął w Groningen, gdzie przeszedł przez wszystkie szczeble szkolenia, aż w sezonie 2000/21 trafił do zespołu seniorów. Tam wyróżnił się na tyle, że latem 2002 roku po 18-letniego gracza zgłosił się bardzo mocny klub - PSV Eindhoven. Już w pierwszym sezonie sięgnął z nową drużyną po mistrzowski tytuł. Latem 2004 roku postawił kolejny krok na drodze do zyskania statusu gwiazdy, ponieważ przeniósł się do budowanej przez Jose Mourinho Chelsea. Tam jednak nie spełnił oczekiwań. Przez 3 sezony w Premier League zagrał 67 razy, zdobywając 15 bramek i notując 17 asyst. Dopisał jednak do swojego dorobku dwa mistrzostwa Anglii, a następnie przeniósł się za 30 mln euro do Realu. Wciąż uważany był jednak za zawodnika z ogromnym potencjałem. Na przeszkodzie w zaprezentowaniu pełni potencjału stanęły mu kontuzje.

 

W La Liga także nie rzucił na kolana. Rozegrał 50 spotkań, zdobył 11 bramek oraz dołożył 12 asyst. Na jego szczęście szansę dał mu Louis Van Gaal, który właśnie trafił do Bayernu. To był moment przełomowy w karierze skrzydłowego.

 

Przegryw 

W klubie z Monachium stał się centralną postacią i wraz z Franckiem Riberym decydował w największym stopniu o jakości ofensywnych akcji zespołu. Wreszcie wszystkie klocki były układane tak, by to one pasowały do Robbena, dzięki czemu mógł zaprezentować pełnie swojego potencjału. W sezonie 2009/10 błyszczał doskonałą formą i w dużej mierze dzięki jego świetnej postawie Bayern awansował do finału Ligi Mistrzów. W pamięci zapadł zwłaszcza jego wspaniały występ z Manchesterem United w rewanżowym meczu 1/4 finału, gdy jego dwa gole dały ekipie awans mimo przegranej 2:3. W finale Bayern został przechytrzony przez Inter Jose Mourinho, jednak wydawało się wtedy, że kolejne sukcesy dla Holendra są kwestią czasu.

 

Wzrost znaczenia skrzydłowego w piłce klubowej spowodował, że stał się również jednym z najważniejszych graczy Oranje. W 2010 był niezwykle blisko sukcesu z reprezentacją narodową. Prowadzona przez Berta van Marwijka drużyna dotarła do finału Mundialu w RPA, gdzie zmierzyła się z Hiszpanią. Dramatyczna rywalizacja trwała 120 minut, a w jej trakcie to Robben miał najlepsze okazje do zdobycia gola, jednak został zatrzymany w świetny sposób przez Ikera Casillasa. Bohaterem, oprócz bramkarza „La Furia Roja” został Andres Iniesta, który zdobył decydującą bramkę, natomiast skrzydłowemu przyszło przełknąć kolejną dawkę goryczy w ciągu zaledwie kilku tygodni. 

 

Po nieco słabszym sezonie 2010/11 pojawiła się znów szansa na wygraną, ale i tym razem los obszedł się z Robbenem okrutnie. Bawarczycy po raz drugi w ciągu trzech lat dotarli do finału Ligi Mistrzów, gdzie spotkali się z Chelsea i to oni byli wyraźnymi faworytami konfrontacji. Na boisku niemal zupełnie zdominowali przeciwników i choć długo nie mogli tej przewagi udokumentować, to jednak w końcu objęli prowadzenie po strzale Thomasa Mullera. Gdy wydawało się, że Bayern odniesie wygraną, po rzucie rożnym wyrównał Didier Drogba i doszło do dogrywki. Tam bohaterem mógł zostać holenderski skrzydłowy, ale jego strzał z rzutu karnego obronił Petr Cech. Doszło do serii rzutów karnych, w których lepsza okazała się ekipa z Londynu. Robben znów został antybohaterem decydującego spotkania. 

 

Czas blasku

W końcu fortuna uśmiechnęła się także i do niego. W sezonie 2012/13 Bawarczycy znów byli na topie i dotarli do decydującego etapu, w którym zmierzyli się z innym niemieckim klubem, BVB. Tutaj Holender nie zmarnował już okazji w decydującym momencie i nareszcie po latach niepowodzeń mógł cieszyć się z tryumfu, dodatkowo jako główny bohater widowiska. W barwach Bayernu zachwycał jeszcze przez wiele lat, choć kolejnej Ligi Mistrzów już nie zdobył, to ma na koncie 8 tytułów mistrzowskich i 5 Pucharów Niemiec. Nieźle. Kolejnym sukcesem zakończył się udział w MŚ 2014 w Brazylii, bo tak należy określić zdobycie brązowego medalu przez zespół Holandii. 

 

To nie była już tak mocna kadrowo drużyna, jak jeszcze w 2008 i 2010 roku, dodatkowo miała za sobą spore rozczarowanie na Mistrzostwach Europy 2012 w Polsce i na Ukrainie. Prowadzona przez doświadczonych Robbena, Sneijdera i van Persiego ekipa potrafiła jednak rozbić Hiszpanie aż 5:1 i dotarła do półfinału, gdzie dopiero po rzutach karnych uległa Argentynie. W meczu o brązowe medale pokonała zdewastowanych po klęsce z Niemcami Brazylijczyków i mogła cieszyć się z brązowych medali.

 

Nurek

Choć w trakcie turnieju zdobył 3 gole i generalnie zaprezentował się świetnie, to jednak znów raczej nie zyskał sympatii neutralnych kibiców. Wszystko przez jego teatralne upadki i regularne próby oszukania sędziów. W ten właśnie sposób Holender przyczynił się do wyeliminowania w 1/8 finału reprezentacji Meksyku, która zyskała sympatię wielu fanów. 

 

Przez całą karierę jego postawa pod tym względem wzbudzała negatywne emocje, a niechlubnych momentów można byłoby wskazać naprawdę wiele. Z czasem te negatywne wspomnienia powinny jednak odejść w cień, a w pamięci pozostaną głównie efektowne zagrania, piękne gole i przede wszystkim fantastyczne dryblingi zakończone oczywiście *podaniem/zejściem do środka i strzałem z lewej nogi. 

 

*niepotrzebne skreślić ;) 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy