FELIETONY
Ostatnia szansa Mourinho. „To, co dla mnie jest katastrofą, dla innych jest wielkim sukcesem”
Mourinho umie w marketnig - po ulicach Rzymu jeździ na skuterze, który znajdował się na muralu zrobionym po ogłoszeniu jego przejścia do AS Romy/fot. Angielskie Espresso/fb
10-07-2021 09:26 Hubert Duplaga

Ostatnia szansa Mourinho. „To, co dla mnie jest katastrofą, dla innych jest wielkim sukcesem”

The Special One może w Rzymie być sobą: cynicznym, wyrachowanym, zimnym skurczybykiem. Tak działał podczas pracy w Interze i to się sprawdziło. Za granicami słonecznej Italii zawsze - prędzej, czy później - zbierał baty: albo od mediów, albo od właścicieli, albo od swoich piłkarzy - a najczęściej - od tych wszystkich grup naraz. „Coś się, coś się popsuło, i nie było go słychać”, parafrazując idola młodzieży z 2015 roku, Zbigniewa Stonogę, który skończył tak, jak zwykle kończył Mou, waląc głową w stolik i udając, że winni są wszyscy, ale na pewno nie on.

 

Jose ma w sobie coś wyjątkowego, ale chyba nikogo o tym przekonywać nie muszę. Mourinho jest niczym wrzód na d*pie, ale potrafi być również balsamem. To cholerny kameleon, potrafił złapać niesamowity feeling z zawodnikami, sprawić, że rzucą się za nim w ogień. Jest nieocenionym strategiem, świetnym motywatorem, wspaniałym mówcą. Kiedy w 2010 roku odbierał Barcelonie finał Ligi Mistrzów w Madrycie miałem go dość. Dość mieli go również piłkarze Barcelony, Guardiola i wszyscy kibice Blaugrany. Jednak w Mediolanie był kochany, wręcz ubóstwiany, The Special One - jedyny w swoim rodzaju.

 

Po Jose nie będzie drugiego takiego. Kogoś, kto polaryzuje mocniej niż Tusk i Kaczyński, Iwan i Delfin, Cejrowski i Wojewódzki. Jose to trener, który na każdy temat ma swoje zdanie, i choć samo w sobie nie jest to zaletą, to Mou ma swój urok. Osobisty czar, który teraz tak mocno elektryzuje fanów AS Romy. 

 

Fani AS Romy witali Mourinho, jak zbawcę/fot. 2AngryMan


 

Roma przez długi czas była najlepszym klubem w Rzymie, a Lazio zbierało ochłapy. Od kilku lat ten trend uległ zmianie. Po odejściu Tottiego (2017) i de Rossiego (2019) ze starej Romy zostały tylko piękne wspomnienia. 

 

Jose ma robotę prostą, ale gangsterską (jeśli miałbym któregokolwiek trenera porównać do gangstera, to właśnie jego). Przyjechał odebrać Lazio prym w mieście i ma pomóc Romie wrócić na właściwe tory. Pytanie, jakie mam z tyłu głowy to, czy Mou nadal ma w sobie ten urok i moc (i wiedzę), by budować silną drużynę. Bo ostatnie lata pokazały, że niekoniecznie. Jednak Italia jest inna, jest jego domem, miejscem, gdzie znajdzie azyl i miłość fanów (a przynajmniej przez pierwsze dwa lata). Oby to wykorzystał, bo to może być jego ostatnia szansa na odzyskanie dobrego imienia, które niewątpliwe stracił w ostatnich kilku latach.

 

Mourunho w szaliku AS Romy/fot. AS Roma

 

Jose Mourinho przyjechał do domu. Tak przynajmniej można stwierdzić po tym, jak przywitali go fani AS Romy. Jose pomykający przez ulice Rzymu na skuterze - czego więcej trzeba spragnionym lidera i charyzmy kibicom stołecznej drużyny? 

 

„Wygrałem z Manchesterem United 3 trofea i uznano to za katastrofę. Z Tottenhamem doszedłem do finału Pucharu Ligi, którego nie dano mi rozegrać i to też uznano za katastrofę. To, co dla mnie jest katastrofą, dla innych jest wielkim sukcesem”. - mówił niedawno w swoim starym, dobrym stylu Mou.

 

I tym pozytywnym akcentem pożegnam się z wami, a przywitam z Jose Mourinho. 


Mou is coming home! Buona fortuna!

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy