FELIETONY
Phil Foden i wszystko jasne. Klątwa ćwierćfinałów przełamana przez zespół Pepa Guardioli
Phil Foden i Pep Guardiola to duet doskonały/foto: rangersnews.uk
15-04-2021 14:47 Hubert Duplaga

Phil Foden i wszystko jasne. Klątwa ćwierćfinałów przełamana przez zespół Pepa Guardioli

  • Czy jeden piłkarz wystarczy, by wygrać Ligę Mistrzów? Pewnie nie, w protokole musi być zapisanych minimum siedmiu zawodników. Ale Phil Foden w Manchesterze wyprawia takie rzeczy, że to się w głowie nie mieści. 20 lat, 41 meczów, 13 goli oraz 9 asyst w tym sezonie. Guardiola znalazł „nowego Messiego”?
  • Pep to oaza spokoju. Nie prowokuje, nie zaczepia, ani na takowe nie odpowiada (a na pewno się nie gotuje, jak woda w czajniku albo jak Jose Mourinho). Robi swoje, jak śpiewał Wojciech Młynarski. 

City pewnie zmierza po Ligę Mistrzów

The Citizens są jedyną niepokonaną drużyną w półfinale Champions League. Jak to się stało? Po prostu - robili swoje. Guardiola od ponad czterech lat w Manchesterze nadal nie zdobył upragnionego trofeum na arenie europejskiej. Pewnie nawet ciąży mu to na sercu, bo nie wierzę, że rozmowa na temat osiągnięcia sukcesu w Europie nie była częścią pertraktacji przy przedłużaniu umowy z Katalończykiem. 

 

Jednak rokroczne porażki, oprócz wywoływania żywej dyskusji w mediach, nie zachwiały pozycji trenera. Szejkowie z City bardzo szybko nauczyli się, że więcej o piłce nożnej od nich wiedzą zatrudniani dyrektorzy sportowi, trenerzy i inni działacze. Brak w ich posunięciach nieprzemyślanych ruchów czy transferów. Jeśli ktoś się nie sprawdził - trudno, sprzedamy go. Ale nie przestaniemy ufać trenerowi, który wyznaczył w futbolu nową epokę, tylko dlatego, że dokonał kilu złych wyborów. Margines błędu dla Pepa Guardioli nie jest może ogromny, ale większy niż "statystyczny". Przymykanie oka na jego skomplikowane (żeby nie powiedzieć kompletnie niezrozumiałe) decyzje taktyczne to coś, co wymaga cierpliwości. Szkoleniowiec z Santpedor faktycznie uczy się na swoich błędach. Pep nie przestaje się rozwijać i zadziwiać. 

The New Invincibles - już w tym sezonie Champions League?

Odrabianie strat z Borussią pazerną na bramki to trudne zadanie i chyba nie muszę do tego nikogo przekonywać. Piłkarze City mają w sobie, po tych czterech intensywnych latach, zaszczepiony gen Guardioli. Może nawet chip (bardziej adekwatne stwierdzenie w dobie szczepień?). 

 

Foden szukał Guardioli po zdobytej bramce na 1:2 w drugim meczu 1/8 Ligi Mistrzów. Czuć chemię, widać nić porozumienia - prawda?/foto. tt/Jarosław Koliński

 

Swego czasu Adidas chciał zrewolucjonizować futbol (co w pewien sposób niewątpliwie się udało) i do butów piłkarskich dołączał chipy, które mierzyły podstawowe piłkarskie parametry podczas gry. Później, po rozegranym meczu, można było te dane odczytać i przeanalizować. Technologia MiCoach może nie zdominowała środowiska na dobre, ale stała się przyczynkiem do dyskusji na temat potrzeby wykorzystywania indywidualnych statystyk zawodnika w procesie osiągania zwycięstw. A same buty Adidas f50, do dziś są legendarne (przynajmniej dla mnie). Diego Forlan, Leo Messi, Arjen Robben, David Villa - myśląc o tych piłkarzach, widzę ich, zdobywających gole właśnie w tych korkach. Nostalgia dwudziestolatka. 

 

A co to ma do Pepa? Tylko (i aż tyle), że Guardiola zmienił podejście do futbolu w Europie. Jeśli niemieccy trenerzy są trendsetterami w nowej myśli szkoleniowej to Pep Guardiola jest ich ojcem. Przybył do Niemiec - i nagle Bundesliga stał się inna. Oczywiście wpływ na rozwój rozgrywek w dużym stopniu mają również tacy szkoleniowcy jak Jurgen Klopp, Joachim Loew i cała plejada działaczy, dyrektorów sportowych i ludzi związanych z niemiecką piłką. Guardiola jednak wzniósł ich marzenia na wyższy poziom. Pokazał że w piłkę można grać inaczej. Nie trzeba zawsze zdobywać gola w ostatniej minucie. Można kontrolować całe spotkanie mając futbolówkę przez 80% czasu gry. 

 

Bardzo łatwo zarzucić mu brak sukcesów w Europie. Oprócz dwóch tytułów Ligi Mistrzów z Barceloną (jednak czy to naprawdę jest tak mało?) z żadnym innym klubem nie powtórzył tego wyczynu. Lubimy jednak często zapominać, że robota trenera skupia się na eliminowaniu silnych stron przeciwnika, wyszczególnieniu atutów swojej drużyny i liczeniu na to, że nikt nie popełni fatalnego błędu (pozdrawiam Stevena Gerrarda, który poślizgnął się właśnie wtedy, kiedy zdecydowanie nie powinien). A puchary to nie tylko sporo umiejętności. Nie pamiętam edycji Ligi Mistrzów, kiedy nie dyskutowalibyśmy żywo o decyzjach sędziów, interpretacji przepisów, dyskredytowaniu zwycięzcy (UEFAlona, Real zawsze ma łatwiej, Mourinho i jego kumpel sędzia). Taka nasza kibicowska natura i prawo.

 

Apeluję, by te dyskusje nie były groteskowe. Ostateczny rachunek krzywd zazwyczaj zrównuje się na przestrzeni lat. Niepodyktowane karne, złe decyzje arbitrów w kluczowych momentach, katastrofalne w skutkach decyzje sędziów VAR-u, karne „z kapelusza” - nazwałbym to raczej szczęściem i pechem, niż celowym (czy opłaconym) błędem. A szczęscie sprzyja lepszym, to bardzo stara piłkarska prawda. Oczywiście, zdarzały się przypadki ustawiania spotkań (o czym w Polsce wiemy najlepiej - a jeszcze lepiej opowie Wam o tym Andrzej Strejlau). Jednak ślepa wiara w to, że sędziowie MUSZĄ BYĆ NIEOMYLNI, zaprowadzi nas - donikąd. Nie ma na to cienia szansy. 

 

Od kilku lat trwa żywiołowa dyskusja o poziomie sędziowania w Hiszpanii, kibice włoskich klubów tak przesiąknęli calciopoli, że do dziś trudno im uwierzyć w jakąkolwiek pomyłkę sędziego, a w Anglii za błąd można sędziemu grozić śmiercią, wyzywać od ****, itd. Nie lubię tego. Wkurza mnie to również w odniesieniu do Guardioli. Pep to jeden z niewielu trenerów, którzy nie zwykli zbyt szeroko komentować pracy arbitra (pozdrawiam Ronalda Koemana). Skromny perfekcjonista, który dba o detale. Niedawne wypowiedzi Ole Solskjaera o czerwonych bannerach na Old Trafford i o tym, że to właśnie one przeszkadzają piłkarzom w podejmowaniu decyzji o milisekundy wcześniej - u Guardioli nie miałby miejsca. Pep przewiduje tego typu sytuacje, panuje nad tym, co się dzieje, jest nad wyraz przywiązany do szczegółów. Widać to w grze Manchesteru City - nie tylko w tym sezonie.

 

Radość The Citizens - Manchester City w drodze po triumf w Champions League?/foto: reddit.com



Foden, Cancelo, Gundogan, de Bruyne, Stones, Dias, Walker, Sterling - ci piłkarze stali się lepszymi zawodnikami pod opieką Guardioli i jego sztabu (wszak nie pracuje przecież sam). A można wymieniać dalej, sięgnąć do czasów Bayernu czy Barcelony, a nawet zapomnianej już Barcy B. 

 

„Jeśli jesteś pierwszy - jesteś pierwszy. Jeśli jesteś drugi - jesteś nikim”

Guardioli należy się Liga Mistrzów (jak psu buda), żeby niektórzy spojrzeli na niego z innej strony. Jak na zwycięzcę, którego trzeba szanować. 

 

Łatwo jest pisać peany na cześć zespołu, który w Lidze Mistrzów ani razu nie przegrał, zdobył 21 goli, tylko 3 stracił i aż 7-krotnie zachował czyste konto. Bilans meczów? 9 na 10 spotkań zostało przez The Citizens wygrane.

 

Sęk w tym, że mi zdarzyło się to już wcześniej - w listopadzie ubiegłego roku. Może tylko trafiło się ślepej kurze ziarno? Może.

 

A Pep? Pep robi swoje.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy