REPREZENTACJE
Piłkarski raport z dalekiej Północy, czyli słów kilka o meczach reprezentacji Szwecji przed EURO 2020
Fot. Pixabay
04-04-2021 10:00 Kamil Tarnowski

Piłkarski raport z dalekiej Północy, czyli słów kilka o meczach reprezentacji Szwecji przed Euro 2020

Kalendarzowy koniec marca był czasem przerwy reprezentacyjnej, w trakcie której europejskie państwa miały możliwość rozegrać mecze eliminacyjne do Mundialu w Katarze. Dotyczyło to także ekipy Szwecji, która z przytupem wkroczyła do kontynentalnych kwalifikacji. Nie bez powodu, ekipa z północy Europy stawiana jest jako jeden z faworytów w nadchodzących mistrzostwach Europy. Mimo silnego potencjału drużyny Janne Anderssona, wzrok większości obserwatorów zwrócony był na powrót wielkiego Zlatana Ibrahimovicia. Każdy sympatyk Szwedów oczekiwał zaciętej gry i walki do ostatniej sekundy o zdobycz punktową. Serdecznie zapraszamy na krótki raport z ostatnich spotkań reprezentacji skandynawskiego państwa, by móc się o tym przekonać.

Pierwsze koty za płoty, czyli mecz z Gruzją

W pierwszym meczu eliminacyjnym, Szwedzi stanęli naprzeciwko ekipie Gruzji. Mimo, iż był to rywal niżej notowany, w obozie szwedzkim czuć było respekt i szacunek przed najbliższym oponentem. Mimo tego, oczekiwano po tym boju zdobycia pełnej puli. Szczególnie oczekiwano, iż w tym zadaniu spełni się gwiazdor AC Milan

 

Mimo dobrze ułożonego składu i chęci szybkiej gry, Szwedzi dość długo nie sprawili problemów w polu karnym rywali. Przeciwnie, w 14 minucie pierwszy groźny ruch należał do Gruzinów - w sytuacji sam na sam znalazł się Grigol Chabaradze, jednak lepszy okazał się bramkarz Kristoffer Nordfeldt.

 

Kolejne 15 - 20 minut można określić jako wzajemne konstruowanie poukładanych ataków pozycyjnych, które jednak nie sprawiały żadnej ze stron większego problemu. Dopiero w 35. minucie Skandynawowie zadali skuteczny cios ekipie ze Wschodu. Sporym wyczuciem wykazał się Zlatan Ibrahimović, który dograł do świetnie ustawionego Viktora Claessona, a ten z niewielkiej odległości pokonał gruzińskiego golkipera, ustawiając wynik na 1:0.

 

Zmiana stron nie przyniosła większych emocji. Mimo zmiany filozofii gry, nikt nie mógł sprowadzić na bramkę większego zagrożenia, które mogłoby zmienić się w celne trafienie. Jedno z niewielu zagrań, które trzeba zaznaczyć, to nieudana próba pokonania gruzińskiego bramkarza przez Albina Ekdala, jednak był to niewystarczający strzał, by mógł przełamać defensywę rywali. Warto odnotować, iż w 84 minucie zszedł Ibrahimović, którego zmienił Robin Quaison.

 

Koniec końców, rezultat tego starcia zatrzymał się na wyniku 1:0. Warto odnotować przewagę Szwedów - oddali oni 10 strzałów, przy czym tylko 4 były skierowane w światło bramki. Również w statystyce posiadania piłki byli lepsi - przy 55%, zdołali wymienić 552 podania. Po tym spotkaniu, Szwedzi byli gotowi na kolejne starcie w ramach bieżących eliminacji.

Wyprawa na dalekie Bałkany, czyli eliminacyjny bój z ekipą Kosow
 

Do drugiego starcia, w ramach eliminacji, Szwedzi stanęli w bardzo bojowym nastawieniu. W szatni nikt nie ukrywał, że celem jest kolejny komplet punktów, który zapewni im spokój do następnej przerwy reprezentacyjnej. Tym bardziej, iż wierzyli, że w starciu z Kosowem więcej argumentów leży po ich stronie.

 

Już od pierwszych minut szwedzcy gracze ruszyli do zwartych ataków, które miały rozkruszyć kosowską obronę. Selekcjoner chciał, by już w początkowej fazie spotkania wywalczyć wynik, który mógłby ustabilizować grę jego podopiecznych. Nikt nie spodziewał się, że mecz otworzy się w najmniej oczekiwanym momencie.

 

Bowiem, już w 12. minucie boju ekipa z Północy zdobyła pierwsze trafienie. Po raz drugi, piłkę dostarczył w pole karne Zlatan Ibrahimović, a świetną sytuację wykorzystał Ludwig Augustinsson. Taki obrót rzeczy tylko pobudził w gościach chęć odniesienia wysokiego zwycięstwa. Dzięki temu, już kilka minut później na tablicy wyników widniał rezultat 2:0. Po dobrej akcji, futbolówkę do bramki załadował Alexander Isak, co było jego 1. trafieniem.

 

Pierwsza połowa skończyła się na 2 golach, lecz nikt nie chciał mówić o zakończeniu kanonady strzeleckiej. Mimo zintensyfikowanych ataków, przy jednoczesnej skutecznej grze obronnej gospodarzy, pupile Janne Anderssona nie byli w stanie podwyższyć wyniku. Jednakże, szansa na to pojawiła się w 70. minucie batalii. Ekipa szwedzka miała szansę na rzut karny, do którego przyczynił się, poprzez zagranie ręką w polu karnym, Milot Rashica.

 

Na szczęście, darowanej szansy na kolejną bramkę nie stracono. Skutecznie rzut karny wyegzekwował Sebastian Larsson, dzięki czemu tablica wyników informowała o wyniku 3:0. Do końca spotkania brak było większych szans na zmianę wyniku. Nie wpłynęło na to nawet zdobycie czerwonej kartki, po 2 żółtych, przez Bernarda Berishę, którą otrzymał w doliczonym czasie gry

 

Dzięki takiemu obrotowi spraw, Szwecja, jako jeden z niewielu państw, mogła pochwalić się kompletem punktów po 2. kolejkach(Szwedzi, przez obecność w 5 - zespołowej grupie, rozegrała tylko 2 spotkania eliminacyjne).

Czas na drobny odpoczynek, czyli towarzyskie starcie z Estonią

Wobec braku starcia eliminacyjnego, włodarze już wcześniej podjęli decyzję o rozegraniu meczu towarzyskiego, który pozwoli trenerowi na sprawdzenie kolejnych zawodników, ale także na przetestowanie nowych rozwiązań taktycznych. Mimo zagwozdki, wybór padł na Estonię. Mimo mniejszego znaczenia tego spotkania, Szwedzi nie zamierzali rezygnować ze zwycięstwa.

 

Mimo mniej silniejszego zestawienia, Szwedzi byli stawiani w charakterze faworyta. Przewidywania te sprawdziły się dość szybko, bowiem już w 3. minucie drogę do bramki odnalazł Marcus Berg. Zdobyte trafienie ułożyło ten bój w dalszej fazie - dość szybko Szwedzi przejęli kontrolę nad spotkaniem, przez co zdezorientowani Estończycy rzadko dochodzili do głosu.

 

Selekcjoner - Janne Andersson - nie podejmował zbyt pochopnych ruchów. Świadczyć o tym może choćby dokonanie 1 zmiany - zdobywcę bramki, w 63. minucie, zastąpił Dejan Kulusevski. Ten brak zmian spowodowany był, z jednej strony, oszczędzeniem najsilniejszych, a z drugiej potrzebą rozegrania reszty składu. Koniec końców, spotkanie zakończyło się rezultatem 1:0.

 

Przewaga gospodarzy była bezapelacyjna - jednym z przykładów jest ilość oddanych strzałów, których Szwedzi oddali aż 20, a ich rywale o 3 razy mniej. Identyczna sytuacja występuje co do posiadania piłki, gdzie Szwedzi mieli piłkę przez 62% faktycznego czasu gry. Co by nie mówić, zwycięstwo nad rywalem znad Bałtyku dało wiele istotnych danych do analizy dla sztabu Szwedów. Innym skutkiem tego zwycięstwa jest rozjazd ekipy szwedzkiej w dobrych humorach do swoich klubów.

Tabela grupy B (szwedzkiej) eliminacji na Mundial 2022

Lp.

Zespół

Mecze

Z

R

P

Bramki zdobyte

Bramki stracone

Bilans

Pkt

1.

Hiszpania

3

2

1

0

6

3

+ 3

7

2.

Szwecja

2

2

0

0

4

0

+ 4

6

3.

Grecja

2

0

2

0

2

2

0

2

4.

Gruzja

3

0

1

2

2

4

- 2

1

5.

Kosowo

2

0

0

2

1

6

- 5

0

 

Podsumowanie

Pomimo krótkiego okresu eliminacyjnego, przez który Szwedzi przeszli, ich występy można zaliczyć zdecydowanie na plus. Potyczki z Gruzją i Kosowem, mimo iż z rywalami z niższej europejskiej półki, pokazały, że Szwedzi nie zamierzają być statystami w piłkarskiej Europie. Opinii na temat ich gry nie należy opierać o dotychczasowy bilans bramkowy - akcji dających trafienie mieli zdecydowanie więcej.

 

Dobre słowa możemy powiedzieć o ich defensywie, która miała za zadanie sforsować ataki dobrze zbudowanych Gruzinów i Kosowian, którzy, co nie da się ukryć, chętnie korzystają z silnej, fizycznej gry, którą, w miarę możliwości, rekompensują braki w technice i wyszkoleniu.

 

Miłe słowa można także skierować w kontekście powrotu Zlatana Ibrahimovicia do kadry Skandynawów. W jego grze widać było ogromny głód występu dla barw narodowych. Zdecydowanie ciepło można powiedzieć o jego dużym zaangażowaniu i wsparciu kolegów z teamu. Oznaką tych pomyślnych występów były 2 asysty w meczach eliminacyjnych.

 

Śmiało można stwierdzić, iż Szwedzi nie będą łatwym rywalem podczas nadchodzących Mistrzostw Europy. Nieśmiało zaryzykujemy stwierdzenie, iż polska kadra będzie musiała sporo się natrudzić, by móc powalczyć z nimi o zwycięstwo. Tym bardziej, jeśli naprzeciw polskich asów wybiegnie gracz AC Milan. Jednego możemy być pewni - jeszcze nie raz usłyszymy o szwedzkiej ekipie.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy