PREMIER LEAGUE
Piłkarskiej wojny ciąg dalszy, czyli Chelsea podejmuje Leeds
Foto: Zakarie Faibis
04-12-2020 17:00 Paweł Kassyk

Piłkarskiej wojny ciąg dalszy, czyli Chelsea podejmuje Leeds

Mówi się, że dobry serial musi obfitować w nagłe zwroty akcji, wyraziste postacie i ciekawą fabułę. A gdy dodamy do tego krew, pot i łzy to można spodziewać się prawdziwego hitu. Tak się składa, że w najbliższy sobotni wieczór premierę ma odcinek świetnego, futbolowego serialu, który zawiera te wszystkie elementy. Po ośmiu latach przerwy zespoły FC Chelsea i Leeds United ponownie zawalczą o punkty, tym samym dopisując następny rozdział do długiej historii swoich pojedynków. 

Stabilizacja Chelsea kontra nieprzewidywalność Leeds

Aktualnie więcej powodów do optymizmu zdecydowanie mają kibice The Blues. Ekipa Franka Lamparda zajmuje trzecie miejsce, tracąc jedynie dwa punkty do liderującego Liverpoolu i Tottenhamu. Zawodnicy ze Stamford Bridge strzelają średnio aż 2,5 gola, tracąc przy tym tylko jednego na mecz w tym sezonie Premier League. The Whites natomiast serwują swoim sympatykom istny rollercoaster – dotychczasowy bilans ich drużyny to 4-2-4 (zwycięstwa, remisy, porażki). Przejawia się to w również statystkach strzelanych i traconych bramek w rodzimej lidze – 1,7 oraz 1,5. Taka forma wystarcza na dwunaste miejsce w tabeli. Należy jednak zwrócić na ważną wygraną z Evertonem, która było spotkaniem o złapanie oddechu.

Przegląd kadr

Obydwa kluby są w tej komfortowej sytuacji, że żaden z piłkarzy (oczywiście na dzień dzisiejszy) nie został zdiagnozowany pozytywnym wynikiem na COVID-19, a lista kontuzjowanych również nie przeraża. Menedżer Chelsea ma do swojej dyspozycji wszystkich graczy, a Marcelo Bielsa nie skorzysta z Hernandeza, który doznał kontuzji mięśnia z Crystal Palace oraz z przechodzących rehabilitację od dłuższego czasu Adama Forshaw, Diego Lorente i Jamiego Schackletone.

 

Z tego powodu można spodziewać się, że trenerzy postawią na sprawdzone rozwiązania. Frank Lampard w ostatnich meczach zwykł ustawiać zespół ofensywnym 4-3-3, a jego trenerski rywal zapewne rozrysuje formację, która przyniosła zwycięstwo z Evertonem, czyli 4-4-1.

 

Rozmawiając o składach, nie można pominąć naszego rodaka - Mateusz Klich zbiera wysokie recenzje za swoją świetną grę, pełniąc niezwykle ważną rolę w swojej drużynie. Zadając przy tym kłam słynnemu stwierdzeniu Jerzego Brzęczka, że nie można za dużo oczekiwać po piłkarzach z Championship, gdzie jeszcze niedawno Klich występował. W ataku Leeds formą imponuje strzelec siedmiu bramek w sezonie, Patrick Bamford - były zawodnik Chelsea.

 

The Blues straszą obronę przeciwnika swoim trójzębem w postaci Wernera, Ziyecha oraz wychowanka Abrahama. Panowie coraz lepiej się ze sobą dogadują, co znajduje odzwierciedlenie w liczbie strzelonych przez nich łącznie ośmiu bramek. Środek pola zostanie zapewne zaryglowany przez sztandarowy od kilku meczów tercet - Kovacic, Kante, Mount. W obronie trzeba wyróżnić Kurta Zoumę, który imponuje wyjątkowo dobrą skutecznością w ataku: jest autorem aż trzech trafień dla zespołu ze Stamford Bridge.

Przewidywane składy:

Chelsea: Mendy - Chilwell, Silva, Zouma, James - Kante, Mount, Kovacic- Werner, Ziyech, Abraham

Leeds: Meslier - Dallas, Cooper, Koch, Ayling - Alioski, Klich, Philips, Raphinha, Harrison - Bamford

Komu chwała?

Statystyki sezonu są nieubłagane dla fanów Leeds. Chelsea legitymuje się nie tylko najlepszą ofensywą w lidze (ex aequo z Liverpoolem), ale również niezwykle szczelną defensywą – tylko 10 strzałów przeciwników znalazło drogę do bramki. Z tego powodu faworyt wydaje się być jasny, ale historycznie to wciąż Leeds prezentuje się lepiej (39 zwycięstw, 29 remisów i 34 porażki). Piłkarze z Elland Road pokazali również, że trzeba się z nimi liczyć, pomimo okresowych wahań formy. Jedno jest pewne. Na pewno nie szykuje się nam powrót do czasów najbardziej brutalnego meczu w historii wyspiarskiego futbolu - finału Puchar Anglii z 1970 roku rozegranego właśnie pomiędzy Chelsea a Leeds - znanego jako „Rzeźnia”.  Współcześnie obydwa kluby są zbyt naszpikowane jakością, by kopać się po nogach i po czołach po raz kolejny… 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy