LIGA MISTRZÓW
Przewaga: Anglia! Wyspiarze w lepszej pozycji po meczach półfinałowych Ligi Mistrzów
Fot. talkSPORT/Getty Images
29-04-2021 00:40 Michał Czarniecki

Przewaga: Anglia! Wyspiarze w lepszej pozycji po meczach półfinałowych Ligi Mistrzów

 

  • Pierwsze spotkania półfinałowe zakończone, zatem czas na podsumowanie! W lepszych humorach zdecydowanie kibice z Anglii (i to w obu przypadkach).
  • Real Madryt na własnym boisku tylko zremisował z Chelsea 1:1, choć Królewscy mogli przegrać całe starcie.
  • W Paryżu PSG może mówić o dużym rozczarowaniu. Pomimo prowadzenia w pierwszej połowie, paryżanie oddali zwycięstwo Manchesterowi City.

 

Za nami pierwsze półfinałowe emocje związane z Ligą Mistrzów. Na kibiców czekała niemała gratka - wtorkowe starcie Realu Madryt z rozpędzoną Chelsea oraz środowy mecz PSG ze świeżymi zdobywcami Pucharu Ligi, Manchesterem City.


 

Fot. Facebook.com (UEFA Champions League)

 

Real Madryt 1:1 Chelsea - mogła być sensacja, skończyło się na strachu (i Benzemie)

 

Na początek w stolicy Hiszpanii miało dojść do pojedynku faworyzowanego Realu z niedocenianą Chelsea, która po przejęciu sterów przez Thomasa Tuchela zadziwia skutecznością. Mało kto wierzył przed meczem, że The Blues będzie mogło rozwinąć skrzydła przeciwko Królewskim.


 

Ku zdziwieniu wielu obserwatorów, to Anglicy lepiej weszli w mecz, tworząc sobie pierwsze groźne sytuacje. W jednej z nich Chelsea przeprowadziła szybką kontrę, która cudem nie skończyła się bramką, gdy Timo Werner nie zdołał pokonać Thibaut Courtois, który uratował swój zespół przed utratą gola.


 

Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Brak Sergio Ramosa spowodował, że Real popełniał karygodne błędy w obronie. To musiało się skończyć taką sytuacją, jak w 14. minucie, kiedy to Christian Pulisic znalazł się sam na sam z bramkarzem. Amerykanin z łatwością ograł Belga, który bezradnie położył się na murawie i patrzył, jak Pulisic wpakowywał piłkę do pustej bramki.


 

Później gra Realu trochę się poprawiła, choć nadal nie byli w stanie wypracować sobie jednej klarownej szansy. Udało się to ostatecznie zrobić w 29. minucie, gdy po świetnym przyjęciu podania Raphaela Varana, Karim Benzema oddał strzał z woleja i zdobył swoją 71. bramkę w swoich występach w Lidze Mistrzów.


 

W drugiej połowie obie drużyny nie dały rady zagrozić swoim przeciwnikom na tyle, aby wynik uległ zmianie. Na 90 minut przed końcem tego dwumeczu to Chelsea jest w lepszej pozycji, aby pokonać Real i zameldować się w finale w Stambule.


 

Komentarze dziennikarzy były zgodne - ten wynik obie drużyny bardzo szanują, biorąc pod uwagę przebieg meczu. Jak pisał Joe Walker na łamach UEFA.com:


 

„Koniec końców, to jest przyzwoity rezultat dla Madrytu, szczególnie mając na względzie początek Realu, kiedy to przez dłuższy czas grali miernie. Niesamowity gol Benzemy przywrócił ich do rywalizacji, w której nie mieli prawa już być, a później nabrali pewności siebie. Za tydzień, Real będzie musiał strzelać w Londynie, ale biorąc pod uwagę co mogło się stać, Królewscy prawdopodobnie będą zadowoleni z remisu 1:1”


 

O wiele bardziej optymistyczny ton przybrał reporter Chelsea, Jon Phipps:


 

„Kolejny, imponujący wynik dla Chelsea Tuchela, ale mogło być lepiej. Dominowali przez większość czasu gry i tylko moment błysku Benzemy odebrał The Blues zwycięstwo w pierwszym spotkaniu. Nie mogę się doczekać, jak to wszystko się potoczy za tydzień…”


 

Rewanż już 5 maja na Stamford Bridge - czy Real Madryt odrobi straty, czy może Chelsea po raz pierwszy od 2012 roku zagra w wielkim finale Ligi Mistrzów?


 

Fot. Facebook.com (UEFA Champions League)

 

PSG 1:2 Manchester City - dwie pomyłki i PSG w tarapatach

 

Następnego dnia czekało nas kolejne starcie, które w tym sezonie można nazwać mianem przedwczesnego finału. Dwóch faworytów do triumfu w Stambule miało zdecydować, kto pojedzie do Manchesteru w lepszych humorach. 


 

Z jednej strony Pep Guardiola, który jest głodny sukcesu w Lidze Mistrzów od 2011 roku, a z drugiej - Mauricio Pochettino, który po odejściu z Tottenhamu ma światu (i sobie) coś do udowodnienia.


 

Pojedynek zaczął się od zażartych ataków gospodarzy na bramkę Edersona, który miał pełne ręce roboty. Szczególnie blisko pierwszej bramki był Neymar, który tym razem nie zapisał się na listę strzelców.


 

Wyręczył go za to kapitan Francuzów, Marquinhos. W 15. minucie Brazylijczyk wyskoczył najwyżej do piłki zagranej przez Angela Di Marię z rzutu rożnego, co kompletnie zaskoczyło bramkarza Obywateli. 


 

City próbowało jeszcze swojego szczęścia w pierwszej połowie, ale Phil Foden nie był w tym spotkaniu sobą, co pokazał, oddając prosty do obrony przez Keylora Navasa strzał.


 

Gdy niektórzy już postawili krzyżyk na Anglików, ci wyszli na drugą połowę odmienieni. Przede wszystkim znów widoczny był Kevin De Bruyne. Goście z Manchesteru zdominowali grę, a defensywa PSG wyglądała na przestraszoną.


 

Presja nałożona przez Obywateli opłaciła się, gdy w 64. minucie De Bruyne dośrodkował piłkę do swoich kolegów. Jakimś cudem piłka po zagraniu Belga znalazła drogę do bramki, mijając przy tym bezradnego Navasa


 

Błąd bramkarza paryżan tylko dał więcej motywacji podopiecznym Pepa Guardioli. W 71. minucie Riyad Mahrez zdobył kuriozalną bramkę z rzutu wolnego. Po jego płaskim uderzeniu piłka znalazła dziurę w murze i wleciała do bramki zaskoczonego Navasa. Piękny sen PSG zamienił się w koszmar.


 

A to nie było wszystko. Jakby tego było mało, podopieczni Mauricio Pochettino musieli grać w dziesiątkę, po tym jak Idrissa Gueye zobaczył czerwoną kartkę za niebezpieczny faul na Ilkayu Gundoganie. Szczęśliwie, zawodnik Manchesteru City mógł dalej kontynuować grę, pomimo brutalnego ataku na jego postawną nogę.


 

Gdy sędzia gwizdnął po raz ostatni, PSG musiało dziękować niebiosom, że nie muszą grać jeszcze dłużej w tak słabym stylu, jaki zaprezentowali pod koniec spotkania. Swój komentarz po meczu napisał na UEFA.com Chris Burke:


 

„Paryż będzie potrzebował kolejnego, doskonałego meczu na wyjeździe w Lidze Mistrzów po tym, jak dali sobie wyrwać to spotkanie z rąk. Gospodarze wyglądali pewnie do przerwy, ale dwa gole i czerwona kartka w przeciągu czternastu minut skazała ich na kolejną porażkę u siebie w tym sezonie. Ten dwumecz jest jednak daleki od rozstrzygnięć…”


 

Matthew Howarth był wstrzemięźliwy w swojej ocenie występu Obywateli, ale nadal pozostaje optymistą:


 

„City zabiera nieznaczną przewagę na przyszłotygodniowy rewanż po jednym z najlepszych występów pod przewodem Guardioli. Obywatele byli bezwzględni w drugiej połowie, a gospodarze po prostu nie mogli sobie z tym poradzić i stracili dyscyplinę w grze. Jeszcze sporo pracy czeka zespół w Manchesterze, ale to zwycięstwo pozostawia zespół Guardioli w świetnej pozycji”


 

Ostateczne rozstrzygnięcia tego dwumeczu już 4 maja, gdy na City Of Manchester Stadium Guardiola stanie przed szansą zakwalifikowania się do finału w Stambule po raz pierwszy jako trener Manchesteru City. Czy Kylian Mbappe i Neymar przypomną o swoim geniuszu?



Jak na razie bliżej finału Ligi Mistrzów w Stambule są zespoły z Anglii. Czy czeka nas kolejne wyspiarskie starcie po 2019 roku i meczu Liverpool - Tottenham? Do zobaczenia za tydzień!

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy