LIGA MISTRZÓW
PSG na straconej pozycji w starciu z Barceloną?
Mauricio Pochettino/fot:en.as.com
16-02-2021 09:00 Jakub Bielak

PSG na straconej pozycji w starciu z Barceloną?

Ubiegły sezon mógł być dla Paris Saint-Germain historyczny. Po kilku latach kompromitacji w Lidze Mistrzów doszli wreszcie do finału tych rozgrywek. Formuła finałowego turnieju rozgrywanego w Lizbonie nie jest istotna - za 20 lat nikt nie będzie o tym pamiętał. W świat idzie tylko wynik, a ten był świetny. Finał Ligi Mistrzów to największy sukces Paryżan na arenie europejskiej, ale wkładający w klub horrendalne pieniądze szejkowie nadal czekają na pierwszy triumf w tych rozgrywkach. I pewnie poczekają sobie minimum kolejny rok. 

Pojedynek kolosów na glinianych nogach

Na drodze Paris Saint-Germain w 1/8 finału stanęła FC Barcelona. Umówmy się, oba zespoły nie rozgrywają swoich najlepszych sezonów w historii, a dodatkowo niemal cały czas łączy ich temat rzekomego transferu Leo Messiego.

 

Podobieństw między klubami jest sporo. Barcelona ma ogromne problemy finansowe, przez co w lecie doszło do oddania Luisa Suareza oraz Ivana Rakiticia za bezcen - odpowiednio do Atletico oraz Sevilli. W Paryżu tak źle nie jest i pewnie nigdy nie będzie, ale w klubowej kasie również nie ma tyle pieniędzy, ile być powinno. Pandemia oczywiście dotknęła wszystkie kluby na świecie, ale te francuskie dodatkowo zabolała utrata sporego źródła dochodu z tytułu praw telewizyjnych. 

 

Zarówno nad PSG jak i nad Barceloną krąży widmo odejścia wielkiej gwiazdy. W Katalonii boją się o przyszłość Leo Messiego, natomiast w Paryżu kibice nerwowo obgryzają paznokcie czytając kolejne newsy na temat odejścia Kyliana Mbappe do Realu Madryt. Te transakcje są oczywiście od siebie zależne. Messi będzie mógł pomyśleć o przejściu do PSG tylko w przypadku odejścia Mbappe. Jeśli Francuz zostanie na Parc des Princes, Argentyńczyk raczej zostanie w klubie z Katalonii. Nawet szejków nie będzie stać na utrzymanie trzech tak ceniących się piłkarzy jak dwaj wyżej wymienieni do spółki z Neymarem. 

 

W rodzimych rozgrywkach obu zespołom nie wiedzie się zbyt dobrze. FC Barcelona może o mistrzostwie Hiszpanii tylko pomarzyć - po tytuł pewnie kroczy Atletico Madryt. Dużym wyzwaniem dla Ronalda Koemana i jego podopiecznych na resztę sezonu będzie zajęcie drugiego miejsca. W tej chwili Blaugrana jest na trzeciej lokacie z trzypunktową stratą do Realu, ale także z jednym meczem do rozegrania więcej. 

 

Paris Saint-Germain po raz pierwszy od mistrzowskiego sezonu AS Monaco, a więc od 2017 roku, nie wraca do gry w Lidze Mistrzów jako lider Ligue 1. W połowie lutego Paryżanie mieli z reguły bezpieczną, czasem nawet dwucyfrową, przewagę nad drugim zespołem w lidze. W tym roku jest inaczej. Na prowadzeniu nadal znajduje się Lille, a jeszcze przed ostatnią kolejką PSG wyprzedzał Olympique Lyon. Podopieczni Mauricio Pochettino wykorzystali jednak porażkę Les Gones i wskoczyli na pozycję wicelidera. Fakty są takie, że aktualni mistrzowie Francji nie mogą w czasie występów w Lidze Mistrzów zapomnieć o ligowych zmaganiach. Dla drużyny, która do tej pory nie musiała się za bardzo przejmować łączeniem gry w Ligue 1 z fazą pucharową Ligi Mistrzów, jest to ciężka sytuacja.

Pochettino bez pomysłu?

Argentyński szkoleniowiec przejął zespół po Thomasie Tuchelu. Czy coś się zmieniło? Jeśli już, to raczej na gorsze. Patrząc w statystyki trudno mieć jakieś uwagi: osiem zwycięstw, jeden remis, jedna porażka. Problem w tym, że remis i porażka nie powinny się zdarzyć. Utraty punktów w spotkaniach z Saint-Etienne oraz Lorient nie spodziewał się nikt, a zwycięstwa w tych meczach postawiłyby Paryżan w dosyć komfortowej sytuacji - na fotelu lidera z czterema punktami przewagi. Kibiców Les Parisens martwić może styl prezentowany przez ich ukochaną drużynę. PSG coraz częściej ma problemy ze zdominowaniem rywala i to nawet gdy ten nie bardzo kwapi się do jakiegokolwiek ataku. Mówi się, że w ataku są problemy, ale za to obrona działa bardzo dobrze, przecież Keylor Navas czy Sergio Rico zachowują dużo czystych kont. Czyżby? Skoro beniaminek z Lorient potrafi zapakować mistrzom Francji trzy bramki, to co to za wyzwanie dla coraz lepiej grającej Barcelony?

Bez Neymara ani rusz

Absencja Neymara we wtorkowym meczu na Camp Nou, a także być może w rewanżu na Parc des Princes jest bagatelizowana. Często słychać głosy, że może i Brazylijczyka zabraknie, ale jest przecież Kylian Mbappe, który niepewną obronę Barcy będzię wkręcał w ziemię. Cóż, obserwując poczynania PSG w Ligue 1, gdy na boisku Mbappe musi sobie radzić bez wsparcia swojego starszego kolegi, śmiem wątpić. Prawda jest taka, że francuski skrzydłowy nie pokazuje praktycznie nic ciekawego, kiedy cała gra jest oparta na nim. 22-latek powinien modlić się, żeby po drobnym urazie zdążył wrócić Marco Verratti. Na występ Di Marii nie ma co liczyć. Ten, kto nie wie ile Mbappe traci na wartości bez obecności tych piłkarzy wokół siebie, niech włączy sobie sobotni mecz z Niceą. Spotkania kiedy na boisku brakuje Neymara dobitnie pokazują, że to wciąż on jest najważniejszym elementem układanki. Brazylijczyk bez Francuza funkcjonuje dobrze, w odwrotnej sytuacji wygląda to dużo gorzej. Jeśli Mbappe nie będzie w stanie przeskoczyć pewnej bariery w swojej głowie (a moim skromnym zdaniem nie będzie), próżno szukać szans na zagrożenie Barcelonie na Camp Nou.

Mecz na Camp Nou wyjaśni wszystko?

Może wyjaśnić. Oczywiście to jest piłka nożna, a PSG to nadal jeden z najlepszych klubów w Europie, ale zdecydowanie jestem w stanie wyobrazić sobie kilkubramkową wygraną gospodarzy z Katalonii. W Barcelonie wszystko zmierza ku dobremu. Po niemrawym początku widać efekty pracy Ronalda Koemana, a kibice Blaugrany mogą się wreszcie cieszyć z tego, w jaki sposób grają ich ulubieńcy. Obronie Paris Saint-Germain daleko do miana żelaznej, więc Messi i spółka w aktualnej formie powinni wykreować sobie wiele okazji do strzelenia goli. W ataku gości z Paryża będzie brakować fantazji, techniki i polotu Neymara, a także błysku geniuszu i przeglądu pola Angela Di Marii. Może się okazać, że ich powrót na rewanż we Francji niewiele da - będzie już zwyczajnie za późno. 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy