LIGA EUROPY
Pucharowy czwartek, akt 4. Zabawa się kończy i zaczyna
Foto: Michał Krzycki
27-08-2021 17:04 Przemysław Niesterczuk

Pucharowy czwartek, akt 4. Zabawa się kończy i zaczyna

Mecze rewanżowe ostatniej fazy eliminacji do pucharów w wykonaniu naszych reprezentantów, czyli Legii i Rakowa mają po swoim zakończeniu słodko-gorzki smak. Walcząc odpowiednio o fazę grupową Ligi Europy oraz Ligi Konferencji niespodziewanie mistrz kraju odprawił silniejszego rywala i zagra w bardziej prestiżowych rozgrywkach. Za to zespół z Częstochowy żegna się z Europą, mówiąc "do zobaczenia za rok".

 

Jak rozwijać naszą piłke klubową, to tylko w taki sposób

To, czego Legii nie udało się zrobić w meczu z Dinamem Zagrzeb, udało się we wczorajszym spotkaniu. Po ciężkim, równorzędnym pojedynku wygrali z mistrzem Czech. Zespołem, który wydatnie zaznaczył swój rozwój na arenie międzynarodowej dochodząc dwukrotnie do ćwierćfinału Ligi Europy, czy walcząc w Lidze Mistrzów z Barceloną jak równy z równy.

 

Kłopoty Legii

To pokazuję, jak szybko i skutecznie trener Michniewicz wyciąga wnioski. Zespół jest w stanie rywalizować w Europie z mocnymi, poukładanymi rywalami. Jasne, pierwszy mecz pokazał czarno na białym w czym tkwi problem Legii. To oczywiście defensywa, po odejściu Juranovicia prawa flanka czeka na nowego wykonawcę. Również Mateusz Hołownia potrzebuje czasu, by być pewniejszym zawodnikiem.

 

Z opałów w meczu ze Slavią zespół uratował prawdziwy boiskowy lider - Artur Boruc. Doświadczony bramkarz należy do grona najlepszych zawodników warszawskiej drużyny w tej kampanii.

 

Warto jednak docenić awans do fazy grupowej Ligi Europy. Co prawda pomogła czerwona kartka, jaką w trzeciej minucie meczu ujrzał Tomas Holes, ale zespół z Pragi w dalszym ciągu trzymał solidny poziom. W końcu mimo gry w przewadze Legia musiała gonić wynik.

 

Niezła siła rażenia z przodu w postaci Tomasa Pekharta, bohatera wczorajszego meczu Mahira Emreliego oraz pokazującego w ostatnim czasie dużą inteligencję boiskową Rafe Lopesa może być sporym atutem Legii podczas gry w Europie. Również druga linia drużyny spisała się w tym meczu dobrze. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Bartosz Slisz.

Powrót po pięciu latach

Jednak to zwycięstwo to głównie zasługa trenera. To on znalazł sposób na rozpracowanie czeskiego zespołu i nakreślił swoim zawodnikom odpowiednią strategię w obu spotkaniach. Dobrze rozumiał sytuację na boisku i umiał odpowiednio przełożyć to na lepszą dyspozycję swoich graczy. W trudnych warunkach udowodnił, że można pokonywać swoje słabości i sprawił wraz z drużyna niespodziankę. Po 5 latach Legia wraca do Europy i to nie na zaplecze, tylko piętro wyżej. Będzie próbować zaznaczyć swoją obecność na przedmieściach salonów. Punkty do rankingu, pokaźny zastrzyk gotówki oraz odbudowa marki w Europie to w tym roku najważniejsze, co udało się osiągnąć Legii. Oby tegoroczna przygoda była owocna i jak najdłuższa!

 

Koniec europejskiego snu

Po przejściu litewskiej Suduvy oraz rosyjskiego Rubina Kazań przygoda wicemistrzów naszego kraju z Europą dobiegła końca.  Skończyło się na belgijskim Gent. Mimo wygranej w pierwszym meczu polska drużyna nie utrzymała dobrego wyniku i przegrała rewanżowy mecz 3:0.

 

Raków zwyciężył, bo nie rozczarował kibiców

Czy czuć rozczarowanie takim wynikiem w ich obozie? To z pewnością za duże słowa, jednak lekki niedosyt pozostaje, tym bardziej, że faza grupowa była na wyciągnięcie ręki. Frycowe w eliminacjach do europejskich pucharów zostało zapłacone.

 

Z całą pewnością mogę napisać - udział w rozgrywkach Ligi Konferencji to realny plan na przyszłe lata dla Rakowa. Zespół udowodnił swój rozwój na kolejnym polu i ponownie zrobił krok do przodu.

 

Była to ciekawa przygoda, dająca przykład innym polskim klubom, jak reprezentować nasz kraj w rozgrywkach międzynarodowych. Wracając do meczu rewanżowego, Raków po prostu Raków okazał się być słabszą drużyną. Nawet fenomenalna dyspozycja Vladana Kovacevicia nie pomogła w zachowaniu czystego konta. W ataku zespół również nie zagrał na odpowiednim poziomie, sromotnie przegrał walkę o kontrolę meczu w środkowej strefie boiska z rywalami, gdzie błyszczał dobrze nam znany Vadis Odjidja-Ofoe.

 

Nie było pogrzebu (i nie będzie!)

Tym samym zawodnicy Marka Papszuna skupiają się ponownie na walce w lidze, by za rok ponowną szansę wykorzystać w jeszcze lepszym stylu. Przede wszystkim wzmocnić zespół, skupić się na znalezieniu bramkostrzelnego napastnika oraz utrzymać kreatywność wśród graczy linii pomocy, a z tymi ludźmi u władzy możemy być pewni, że wczoraj nie zobaczyliśmy pogrzebu tego projektu, tylko bezcenne doświadczenie, które zaprocentuje pozytywnie w przyszłości.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy