PRIMEIRA LIGA
Raport z portugalskich boisk: zagrali w dziewiątkę i nie dokończyli meczu. Kanonada trzech muszkieterów
Fot. Football.ua, CC BY-SA 3.0 GFDL, via Wikimedia Commons
29-11-2021 09:54 Przemysław Niesterczuk

Raport z portugalskich boisk: zagrali w dziewiątkę i nie dokończyli meczu. Kanonada trzech muszkieterów

W tym sezonie trzej ligowi potentaci idą łeb w łeb i nie zamierzają się zatrzymywać. Sporting, Porto i Benfica już dawno nie były tak mocne w jednym sezonie. Zazwyczaj któraś z tych drużyn miała swój gorszy czas, a wzajemna rywalizacja o mistrzostwo wygląda pasjonująco już na tym etapie sezonu.

 

Niczym w okręgówce

Benfica swój mecz w minionej kolejce rozegrała z będącym w strefie spadkowej Belenenses. Z tym że nie było to normalne spotkanie. Gospodarze tego meczu wyszli na boisko w dziewiątkę! Wydatnie więc ułatwili i tak dość proste zadanie zespołowi Jorge Jesusa. Już w pierwszej połowie Orły nie miały litości dla przeciwnika i zdobyły aż siedem bramek zachowując rzecz jasna czyste konto. Na listę strzelców trzykrotnie wpisał się Darwin Nunez, który z racji swoich popisów w meczu Ligi Mistrzów z Barceloną przedstawił się na dobre całej piłkarskiej Europie. Swoje dwie, pierwsze w tym sezonie ligowym bramki, dołożył również Haris Seferović. 

 

Po przerwie pewny swego szkoleniowiec Benfiki dokonał wszystkich możliwych zmian, ale na niewiele się to zdało. Belenenses na drugą połowę wyszło w liczbie siedmiu graczy. Jak dobrze wiadomo to minimalna liczba zawodników, którzy muszą znaleźć się na boisku, by móc rozegrać spotkanie. Igrając z ogniem gracz gospodarzy chwilę po wznowieniu gry zasygnalizował kontuzję i musiał opuścić boisko. Było to równoznaczne z końcem spotkania i walkowerem na korzyść gości. Z całą pewnością trzeba przyznać, że nie tak powinny wyglądać derby Lizbony.  O piłkarskim święcie nie było mowy, a mecz w mediach na całym świecie zostanie zapamiętany nie tak, jak chcieliby fani portugalskich drużyn.

 

Przyczyną były liczne zakażenia w drużynie Belenenses. Klub wystawił do gry dziewięciu piłkarzy, w tym dwóch bramkarzy (jednego w polu), a na ławce rezerwowych nie znalazł się nikt. W trakcie przerwy trwały rozmyślania: co dalej? Piłkarze Belenenses długo nie mogli się pozbierać i wyjść na murawę. Ostatecznie wyszli w siedmiu, ale jeszcze szybciej z niej zeszli. 

 

Prezesi klubów po spotkaniu wypowiadali się w tym samym tonie: to skandal, że mecz musiał się odbyć. Belenenses zgłaszało swoje problemy (brak zawodników, w związku z licznymi zakażeniami w ekipie) przed spotkaniem, jednak władze Primeira Liga nie zgodziły się na przełożenie meczu.

 

Tak wyglądała ławka rezerwowych Belenenses/fot. tt

 

Mistrz pełną gębą

Często drugi sezon po długo wyczekiwanym mistrzostwie kraju jest trudny dla potencjalnego zwycięzcy. Inaczej jest w przypadku Sportingu. Ta drużyna przełamuje kolejne stereotypy. Wskoczyła na bardzo solidny europejski poziom i jest groźna dla każdego. Grają z polotem i finezją, cieszą oko kibiców, a do tego są poukładani taktycznie. Do tego stanowią niebywały monolit w defensywie. Już w poprzednich rozgrywkach ligowych było to ich znakiem rozpoznawczym, i nie inaczej jest w tym sezonie. Dotychczas stracili jedynie cztery bramki. Nadal nie przegrali meczu i kroczą po fotel lidera, depcząc po piętach FC Porto.

 

Grają o końcowe zwycięstwo w lidze, a do tego przeszli pozytywną weryfikację w pucharach. Już niemal na pewno wysłali do Ligi Europy Borussię Dortmund, a im przyjdzie zostać na wiosnę w tych bardziej prestiżowych rozgrywkach. Ta drużyna zrobiła kolejny krok do przodu i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. A za tym wszystkim stoi postać świetnego szkoleniowca. Ruben Amorim, bo o nim mowa, to nowoczesny trener młodego pokolenia, który bez kalkulacji wszedł do swojej nowej branży. Wydaje się to być kwestią czasu, gdy jego usługami zainteresują się kluby z europejskiego topu.

 

Vinicius z Primeira Ligi?

Na Półwyspie Iberyjskim nie stronią od porównywania do młodej gwiazdy Realu Madryt kolumbijskiego skrzydłowego FC Porto - Luisa Diaza. Łączy ich to, że w tym sezonie są motorami napędowymi swoich drużyn i fenomenalnie radzą sobie na lewej flance. Ich charakterystyczne umiejętności techniczne są na bardzo wysokim poziomie, typowa jogi bonito. Mają również podobne liczby. Diaz w tym sezonie ligowym trafiał już dziesięciokrotnie. To jego trzeci sezon w Porto, ale dopiero teraz rozkwitł na dobre. Wcześniej było widać, że ma potencjał, jednak kończyło się na przebłyskach.

 

Porto  ma się dobrze i nie nic nie wskazuje na to, by to się zmieniło. Są liderem ligi i ze swoim sternikiem Sergio Conceicao płyną w dobrym kierunku. Warto dodać, że mają wszystko w swoich rękach, jeśli chodzi o grę w Lidze Mistrzów na wiosnę. Dokonali tego będąc w grupie śmierci Z Liverpoolem, Atletico i Milanem. Co prawda mecz z Atleti u siebie do najłatwiejszych należeć nie będzie, ale nie takie sensacje już widzieliśmy, tym bardziej że Porto to naprawdę solidna drużyna.

 

Czy na wiosnę będziemy oglądać wszystkie trzy portugalskie kluby w Champions League? Byłaby to niewątpliwie historyczna sprawa dla Primeira Liga. Bo jeśli nie teraz, to kiedy?

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy