FELIETONY
Reforma Ekstraklasy, czyli zapraszamy dwóch słabeuszy do stołu
fot. Jakub Murat
23-02-2021 11:00 Artur Budka

Reforma Ekstraklasy, czyli zapraszamy dwóch słabeuszy do stołu

Mija rok od podjęcia decyzji PZPNu o powiększeniu najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Do tej pory walka o mistrzostwo kraju rozgrywała się między szesnastoma drużynami. Od przyszłego sezonu do tego grona dołączą dwa kolejne kluby. Pytań rodzi się wiele, a decyzja zarządu spotkała się zarówno z przychylnymi opiniami, jak i głosami krytyki. 

Prezes rozczarowany ESA 37

Często z wypowiedzi prezesa Zbigniewa Bońka słyszymy, że w żadnej poważnej europejskiej lidze nie ma dodatkowych rund, dzielenia punktów, a mistrzem kraju zostaje drużyna będąca najlepsza przez dziewięć miesięcy. Były zawodnik Juventusu i Romy od dłuższego czasu negatywnie patrzył na reformę ESA 37 twierdząc, że nasze położenie geograficzne i napięty terminarz powoduje brak sukcesów.

 

Jednym z powodów za powiększeniem Ekstraklasy jest według Zbigniewa Bońka też to, że jesteśmy zbyt dużym europejskim krajem, aby nie podążyć drogą choćby Niemców, którzy w Bundeslidze mają osiemnastu przedstawicieli klubowych. Wygląda to trochę na kolejną zachciankę prezesa Bońka i zbyt duży optymizm z jego strony w organizację zespołów.

Realia weryfikują

Dodatkowe dwie drużyny spowodują napływ kolejnych przeciętnych piłkarzy, bo ciężko uwierzyć, że zobaczymy na jesień piłkarskich debeściaków w barwach Niecieczy, ŁKSu, czy Łęcznej. Poziom beniaminków również nie jest zadowalający. Okej, Raków po utrzymaniu robi bardzo dobry wynik w tym sezonie, ale ŁKS spadł z hukiem, w przeszłości zaraz po awansie to samo stało się z Zagłębiem Sosnowiec, Miedzią Legnica, Sandecją, GKSem Bełchatów

 

Kluby nie dojeżdżały organizacyjnie i piłkarsko. Raków zresztą do teraz nie gra w Częstochowie, a w Bełchatowie. Wymogi licencyjne spowodują, że jeszcze trochę a 1/3 ligi nie będzie rozgrywać meczów u siebie. Co prawda aktualnie kibice nie mogą wejść na stadiony, więc aż tak mocno tego nie odczuwają. Jednak w końcu piłkarskie areny zostaną otwarte i fani kibicujący danej drużynie na pewno chcieliby mieć możliwość obejrzenia jej na żywo bez jechania za nią kilkudziesięciu kilometrów, bo nie spełnia wymogów.

Efekt motyla

Dodatkowe miejsca w Ekstraklasie jednocześnie spowodują przetasowania w niższych ligach. W tym sezonie spada tylko jedna drużyna do I ligi, chociaż szczerze mówiąc to na spadek zasługuje zdecydowanie więcej ekip. Zaplecze Ekstraklasy jest w tej chwili mocne i naprawdę nie jest łatwo awansować, dlatego rozbijanie tego ładu, jaki jest nie wydaje się najrozsądniejszym posunięciem

 

Nie można liczyć na to, że nowi beniaminkowie staną się nową siłą w najwyższej klasie rozgrywkowej. Najprawdopodobniej będziemy oglądać jeszcze słabszy poziom w Ekstraklasie niż jest, a przy tym ucierpi I liga tracąca mocne drużyny, ale za słabe na poziom wyżej. 

 

Oczywiście będzie więcej miejsc pracy dla zawodników, trenerów i tak dalej, więc dla nich pomysł reformy musi wyglądać optymistycznie. Gorzej będzie to wyglądać dla kogoś niezwiązanego z żadnym klubem mającym ochotę po prostu zobaczyć, co dzieje się w polskiej piłce i niestety może się przykro rozczarować.

 

Nie każdy mecz w Anglii i we Włoszech jest ciekawy jasne. Tylko najpierw może wejdźmy organizacyjnie, finansowo i sportowo na poziom tych nacji. Wtedy śmiało będziemy mogli wygłaszać odważne tezy i uczyć resztę kontynentu jak powinno się robić piłkę.

Propozycja nie do zrealizowania

Chcąc podnieść poziom polskiej piłki powinno się nie zwiększyć, a zmniejszyć liczbę drużyn w Ekstraklasie do na przykład dwunastu. Mocna elita, a słabsze kluby z miejsca podniosłyby poziom kolejnych poziomów ligowych.

 

Jest tylko jeden problem - pieniądze. Ze zmniejszeniem ligi wiązałaby się zgoda na odstrzelenie drużyn, które nie chciałyby spadać z prostego powodu, jakim są prawa telewizyjne, które są sprzedawane za naprawdę godziwe pieniądze. 

 

Dlatego nie jest możliwe, aby była zgoda na wyższy poziom na murawie kosztem wielu osób, dla których co logiczne ważniejszy jest własny portfel. Tylko co jeśli niedługo zaczną padać pomysły o kolejnym powiększeniu do dwudziestu klubów? Zamiast do Niemców będziemy równać się do Hiszpanów, Francuzów? 

 

Znajdźmy proporcję i powiedzmy sobie szczerze, że nie chodzi tu o podwyższenie poziomu polskiej piłki, tylko o zwiększenie ilości zer na koncie. Zapraszamy do stołu kolejne dwie drużyny, które nie zmienią oblicza naszego futbolu, a mogą tylko przysporzyć bezstronnym kibicom straconych dwóch godzin z życia.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy