FELIETONY
Szczęsny vs. Fabiański: rywalizacja od dekady
Wojciech Szczęsny/foto. Greger Ravik
28-03-2021 18:04 Artur Budka

Szczęsny vs Fabiański, rywalizacja od dekady

Co jakiś czas wraca temat o to, kto powinien być numerem 1 w bramce reprezentacji Polski. Wojciech Szczęsny i będący równo o pięć lat starszy (obaj urodzeni 18 kwietnia) Łukasz Fabiański od wielu lat próbują przekonać do siebie kolejnych selekcjonerów, gdy ci muszą wybrać kto danego dnia wyjdzie między słupkami.

Dzieciak wykorzystał szansę

13 grudnia 2010 roku to ważna data dla Wojciecha Szczęsnego. To właśnie wtedy z Manchesterem United zadebiutował w Premier League mając zaledwie 20 lat. Kontuzja Łukasza Fabiańskiego spowodowała, że Szczęsny rozgrywał kolejne mecze prezentując się w nich niezwykle dojrzale jak na swój wiek i staż.

 

Do tego czasu podstawowym bramkarzem Arsenalu był Fabiański, który zaczynając sezon jako numer dwa wygrał rywalizację z Manuelem Almunią. Zachwycony dyspozycją Fabiańskiego był Arsene Wenger uważający swojego podopiecznego za jednego z najlepszych w lidze. Kontuzji doznał w spotkaniu z Manchesterem City, która wyeliminowała go z gry do końca sezonu.

 

W czasie kiedy Fabiański leczył kontuzję i starał się wrócić do gry jak najszybciej, Szczęsny nie dawał pół argumentu Wengerowi, aby ten odstawił na boczny tor młodego Polaka. Szczena zdążył zadebiutować w Lidze Mistrzów podczas wygranego meczu z Barceloną 2:1, gdzie był jednym z ważniejszych graczy Kanonierów.

 

W kolejnych sezonach to Wojciech Szczęsny rozpoczynał sezon jako podstawowy bramkarz, a Fabiański musiał zadowolić się grą w mniej prestiżowych meczach. Nie ma wątpliwości, że Arsene Wenger postawił na młodszego w tej rywalizacji Wojtka i mimo, że nie chciał aby Łukasz odchodził z klubu to rozumiał jego decyzję.

 

Czy to po słabszym okresie, czy po czerwonej kartce lub po kontuzji, to Szczęsny koniec końców wygrywał rywalizację w klubie z Fabiańskim.

Kadra polem do pytań

Franciszek Smuda po wyrzuceniu z reprezentacji Artura Boruca uznał, że pierwszym bramkarzem w jego drużynie na Euro 2012 będzie Szczęsny. Wybór logiczny i w pełni zrozumiały. W końcu Wojtek był podstawowym bramkarzem zespołu walczącego o mistrzostwo Anglii i rywalizującego w Lidze Mistrzów z najlepszymi.

 

Z turnieju przed samym jego początkiem wypadł Łukasz Fabiański, który doznał kontuzji broniąc na treningu rzut karny wykonywany przez Marcina Wasilewskiego. Późniejsza historia w meczu otwarcia z Grecją jest wszystkim dobrze znana. Czerwona kartka Szczęsnego i oglądanie reszty spotkań z ławki rezerwowej.

 

Podczas eliminacji do Mundialu selekcjoner Waldemar Fornalik stawiał na Przemysława Tytonia, a później na wracającego do kadry Artura Boruca. W tym czasie Fabian był schowany do szafy, a Szczęsny dostał swoją szansę na Wembley, gdy eliminacje były już przegrane.

 

Słabość do umiejętności Szczęsnego miał niewątpliwie Adam Nawałka. To ze Szczęśniakiem w bramce pierwszy raz w historii pokonaliśmy Niemców będących wtedy Mistrzami Świata. Problemy z regularną grą Wojtka w Arsenalu splotły się z bardzo dobrą formą Łukasza w Swansea. Eliminacje do Euro 2016 kończył w bramce Fabiański. Nie przeszkadzało to jednak selekcjonerowi w postawieniu podczas turnieju na Szczęsnego. Wypożyczenie do Romy pomogło mu wygrać rywalizację ze starszym kolegą, a trener Nawałka wprost pokazał wszystkim, że cały czas dla niego „jedynką” był Wojtek.

Na turniejach Fabian na ratunek

Po meczu otwarcia na Euro 2016 znowu głośno było o Wojtku Szczęsnym. Tym razem nie z powodu czerwonej kartki, a kontuzji jakiej doznał podczas meczu, mimo to dogrywając go do końca. Przez resztę turnieju bronił Fabiański i bronił wybitnie. Szczególnie mecz ze Szwajcarią w 1/8 to było jego opus magnus w kadrze. Fenomenalne interwencje Fabiana pomogły Biało-Czerwonym w awansie do ćwierć finału. Tego ćwierć finału, w którym jak twierdził na gorąco po meczu Łukasz nie pomógł w rzutach karnych.

 

O nieobronione karne trudno jednak było mieć pretensje zważywszy jak dobrze zagrał Fabian ze Szwajcarią. Eliminacje do Mistrzostw Świata w Rosji zaczął bramkarz Swansea. Łukasz bronił dobrze i nie zrobił niczego, aby przesunąć go na ławkę rezerwowych. Świetnie rozwijać się w Romie zaczął Szczęsny, co spowodowało kupieniem go z Arsenalu do Juventusu.

 

Dobre występy w najlepszym włoskim klubie, gdzie na zmianę z legendarnym Gigim Buffonem grał Wojtek dały pretekst trenerowi Nawałce, aby dać mu szansę w meczach o punkty. Szczęsny kończył eliminacje do Mundialu jako podstawowy bramkarz, a turniej w Rosji zbliżał się coraz bardziej.

 

I po raz kolejny pojawiało się pytanie: Szczęsny czy Fabiański? Jeden gra w jednym z najlepszych klubów świata, ale nie gra cały czas. Drugi gra w średniaku Premier League, ale nie opuszcza praktycznie spotkań. Adam Nawałka postawił znowu na Szczęsnego. O samych mistrzostwach nie ma co się rozpisywać, bo niestety ale niczym dobrym nie zapadły nam w pamięć, ale warto podkreślić, że w meczu o honor mimo, że styl w jakim wygraliśmy był żenujący, to Łukasz Fabiański zachował czyste konto i był pewnym punktem drużyny.

Raz Wojtek, raz Łukasz, a teraz chyba Wojtek

Nie chcąc zrazić do siebie żadnego z goalkeeperów Jerzy Brzęczek postanowił dawać im tyle samo szans. W Lidze Narodów w jednym meczu bronił Wojtek, w drugim Łukasz. Niby obaj powinni być zadowoleni, bo grają, ale z tyłu głowy każdy wiedział, że na turnieju rangi mistrzostwiej w meczu otwarcia wyjdzie tylko jeden. Ponownie zaczęto przerzucać się argumentami dlaczego jeden powinien bronić, a nie drugi i tak w kółko. Selekcjoner Brzęczek nie wybrał swojego numer jeden i między innymi o to spora część osób miała do niego pretensje.

 

Z zupełnie innego założenia wyszedł Paulo Sousa, którego jedną z pierwszych decyzji było ustalenie hierarchii w bramce. Dla niego od początku „jedynką” jest Szczęsny, ale po meczu z Węgrami, gdzie bramkarz Juventusu miał spory udział przy straconym golu znowu pojawiają się głosy: a może Fabiański?

 

Teoretycznie grając dziś z Andorą pewnie Jerzy Brzęczek dałby szanse Fabianowi. Z kolei Paulo Sousa potwierdził na konferencji, że w bramce wyjdzie Szczęsny, czym niejako zamknął dyskusję o rotacji między słupkami. I bardzo dobrze, bo potrzeba stabilizacji i odwagi u selekcjonera. Nawałce co mecz wypominano po jaką cholerę gra tym Mączyńskim będącym zawodnikiem tylko Wisły Kraków, a gdy zrezygnował z niego przed Mundialem to wiele osób twierdziło, że jednym z powodów porażki w Rosji mógł być brak Mączki.

 

Sam zawsze liczyłem na to, że wyjdzie Szczęsny z prostego powodu. Imponowało to jak w tak młodym wieku chłopak bez doświadczenie na najwyższym poziomie potrafi wejść do szatni Arsenalu naszpikowanej gwiazdami z drzwiami, bez kompleksów i patrzenia w swój pesel. Wydawało się, że kadra ze Szczęsnym może dostać coś ekstra. Fabian nigdy nie zawinił jakoś mocno w reprezentacji, a mimo to był trochę z boku. Piłka klubowa też zweryfikowała wyżej Szczęsnego, który w swoim piłkarskim CV ma takie firmy jak Arsenal, Roma i Juventus. W przypadku Łukasza wyżej od Arsenalu nie podskoczył, co nie znaczy, że kluby jak Swansea czy West Ham są ogórkami.

 

Dlatego dobrze, że trener Sousa ustalił hierarchię w bramce. Nie chodzi o to, że jeśli grasz w Juventusie to musisz grać, nie. Chodzi o zwykłą przejrzystość jaką ma wiele innych reprezentacji. W Niemczech jest na pewno wielu zwolenników Marca-Andre Ter Stegena, w końcu gra w wielkiej Barcelonie. Tylko jest ktoś taki jak Manuel Neuer z Bayernu Monachium. Decyzja Joachima Loewa też nie należy do najłatwiejszych, kiedy widzisz złość tak świetnego bramkarza jak Ter Stegen. Ważne jest jednak, aby ustalić pewne zasady dla wszystkich i jeśli komuś się nie podobają no to sory, bronić może tylko jeden.

 

Nie ma co narzekać, bo mamy bramkarzy na najwyższym poziomie i trzeba uwierzyć Paulo Sousie, że widzi coś więcej od nas i ma pomysł na tę drużynę zaczynając od wyboru bramkarza.


Pół żartem, pół serio miejmy nadzieję, że jeśli Szczęśniak znowu coś odstawi to Fabian ponownie uratuje nam tyłek.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy