FELIETONY
Temat LGBT na Wyspach Owczych, czyli po co nam tęczowe opaski
Foto: Lars Ronbog
25-04-2021 15:09 Hubert Duplaga

Temat LGBT na Wyspach Owczych, czyli po co nam tęczowe opaski

Nie milkną echa w związku z zakazem promowania przez farerskie kluby organizacji, symbolów, barw i wszystkiego związanego z wymienioną w tytule organizacją. Zakaz jest brutalny - za opaskę kapitańską z tęczą - można wylecieć z boiska. 

 

Farerski Związek Piłki Nożnej jednoznacznie zakazał okazywania wsparcia osobom LGBT. Sędziowie mogą wykluczać z gry tych, którzy złamią ten zakaz. Czy to ma sens? I tak, i nie.

 

Od pewnego czasu boisko piłkarskie stało się polem walki różnych światopoglądów. Zapomnieliśmy, że piłka ma łączyć, a nie dzielić. Walka pomiędzy dwoma zespołami - to wszystko, czego oczekują kibice. Wszelkie inne gesty zaczynają nas już zwyczajnie nużyć. Klękanie przed meczem, klękanie po meczu - może zagramy cały mecz na kolanach? Brak w tym sensu i logiki - takiej zwyczajnej, ludzkiej, prostej.


 

Te gesty są rzeczywiście wspaniałe - ale tylko wtedy, kiedy są rzadkie, unikatowe, niecodzienne. Z czasem - przyzwyczajamy się, a gest stają się puste i nic nie znaczą.

 

Mnie powoli zaczyna już to przypominać opowiadanie się po jednej ze stron politycznego sporu (nie udawajmy, że on nie istnieje). Piłka nożna i polityka to złe połączenie - bo zwyczajnie psuje widowisko. Zabiera beztroską, dziecięcą radość. Jeśli sport ma łączyć, a nie dzilić - odłóżmy te wszystkie symbole na specjalne okazje. 


 

Z drugiej strony - jakie moralne prawo mają piłkarze, by edukować społeczeństwo w temacie rasizmu i jemu pokrewnych? Zostawmy im pole do popisu na boisku - tam, gdzie czują się najlepiej. Fajnie, że zawodnicy mają poglądy, ale czym ich poglądy różnią się od naszych? Chyba niczym specjalnym. Mają poprostu większą grupę odbiorców, co jedna w żadnym razie nie pozwala sądzić, że poglądy są lepiej uargumentowane. Zostawmy tematy społeczne specjalistom, a więc historykom, naukowcom i całej plejadzie ludzi przygotowanych do konstruktywnej (mniej lub bardziej) dyskusji.

 

Mówiąc wprost: odczepcie się od futbolu. Gramy w piłkę. Oglądamy mecze. Liczymy na gole, asysty i emocje. Czy potrzeba nam walki o cokolwiek innego, niż każdy centymetr boiska?



Z każdej strony zalewają nas informacje o podziale politycznym kraju, Europy, świata - ludzi ogólnie.
Pozwólcie nam cieszyć się chyba jednym z ostatnich miejsc, gdzie ideologie nie są wyznacznikiem, czy lubimy dany klub, piłkarza, trenera, czy nie. Sport, a szczególnie plebejska piłka nożna, jest szczególnym pokazem równości. Podczas rywalizacji, w ogólnym rozrachunku, liczy się to, czy umiesz grać w piłkę, czy nie. Przygotowanie, kompetencje, zdolności i szczęście - na tym polega piękno, i nieprzewidywalność sportu. Nie trzeba posypywać go dodatkową szczyptą politycznych przepychanek, ukrytych pod przekazem walki o prawa człowieka. 

 

Gdy Neymar po finale Ligi Mistrzów z Juventusem założył opaskę z napisem Jesus 100%, UEFA błyskawicznie zakazała promocji tego typu świadectwa. Jednak z tęczą problemu nie ma. 

 

Mam też nieodparte wrażenie, że wielu osobom zaangażowanym w rozmaite ruchy, chodzi głównie o wywołanie kolejnego skandalu. Mieliśmy już tęczowe napisy na koszulkach, chorągiewki, opaski - czy piłkarze to są modele na wybiegu?



A moze jest to zwykła reklama, za którą płaci reklamodawca, tak jak na koszulkach Realu mamy Fly Emirates, a w Barcelonie Rakuten? Jeśli tak, okej, wtedy pieniądz zmienia perspektywę. Większość piłkarzy i tak nie ma pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Tyle że, jeśli jest to zwykła reklama, to nijak ma się to do walki o prawa człowieka i temu podobne sformułowania, slogany, które w istocie niewiele znaczą, nic nie zmieniają, i chyba nie są w piłkarskim świecie konieczne. 


 

Na decyzję farerskiego związku zareagował klub Havnar Bóltfelag: „Piłka nożna nie powinna być wykorzystywana do celów politycznych, ale walka z dyskryminacją dotyczy praw człowieka. A w walce o prawa człowieka można wykorzystywać futbolu.”

 

FSF (farerski odpowiednik naszego PZPN) poinformował kluby o zakazie. Zabrania się polityczny, religijnych czy nawet osobistych performance’ów. Brutalne? W istocie - tak. Jednak wydaje mi sie, że w skali absurdu, jakim jest kolorowanie na tęczowo całego krajobrazu boiska, np. w Premier League, zaszliśmy tak daleko, że to chyba jedyne rozwiązanie. 

 

Przedstawiciele klubów z Wysp Owczych, takich jak Havnar Bóltfelag czy B36 Tórshavn, mówią tak: „Równość daje siłę, mimo wszelakich różnic. Niektóre kluby dostały list od FSF w sprawie ubioru piłkarzy. Związek chce, byśmy jako kluby nie uprawiali polityki na stadionach. Ale walka z dyskryminacją dotyczy praw człowieka. A w walce o prawa człowieka można wykorzystywać futbolu” - możemy przeczytać w ich oficjalnym oświadczeniu. 

 

Wszelkie zakazy kojarzą mi sie źle. Mam też na uwadze dobro piłkarza - gdybyśmy wszystkim zawodnikom kazali przed meczem wykonać znak krzyża - nawet muzułmanom - byłby skandal. Gdy ubierzemy wszystkich zawodników w tęczowe barwy, byłby mniejszy, ale nadal skandal, poruszenie. A co, gdyby zawodnik miał zupełnie inne przekonania? Głupie, mniej głupie, mądre, niemądre - bezznaczenia. Czy musimy łamać jego sumienie, przebierając go niczym lalkę barbie w to, w co każą mu założyć przedstawiciele jakiejkolwiek grupy ideologicznej? Przecież nie ma to najmniejszego sensu, bo zaczyna być nie tylko pustym gestem, ale również postrachem - łamanie sumienia, przekonań i wartości - a do tych - każdy ma takie samo prawo. 


 

Futbol jest plebejski. I dlatego piękny. Superliga upadła, bo plebejska być nie chciała. Założenie pierwszych klubów przez kilkanaście osób wracających do domów po pracy w fabryce - to prawdziwa historia futbolu. Historia równej rywalizacji, walki i poświęcenia.



Dlatego nie poświęcajmy piłkarzy w imię czegoś, z czym być może nie chcą się zgodzić. Piłkarze są od lat niewolnikami reklamy, czyli pieniądza - z tym musieliśmy się pogodzić, ale czy konieczne jest wysyłanie Edinsona Cavaniego na kurs dla rasistów?



A w tym kierunku zmierzamy - oby przez niedługi czas.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy