REPREZENTACJE
Wnioski po listopadowym zgrupowaniu kadry
Fot. Roger Gor, CC BY 3.0 creativecommons.org/licenses/by/3.0, via Wikimedia Commons
16-11-2021 13:00 Przemysław Niesterczuk

Wnioski po listopadowym zgrupowaniu kadry

Miało być miło i przyjemnie jednak sami sobie pokrzyżowaliśmy plany. Pewne zwycięstwo w meczu z Andorą zapewniło nam miejsce w barażach do Mistrzostw Świata w Katarze. Do drugiego meczu z Węgrami podchodziliśmy ze względnym spokojem. Potrzebowaliśmy remisu do tego, by być w kolejnej fazie naszych eliminacji rozstawionym. Wczorajsza porażka może jednak sprawić nam psikusa i skierować nas ku na przykład Włochom czy Portugalczykom.

 

1. Jesteśmy drużyną zależną od Lewandowskiego

Ta fraza podczas rozmów kibiców czy dziennikarzy o naszej kadrze stała się mantrą, a po wczorajszych „popisach” naszej kadry jeszcze bardziej utwierdzi wszystkich w przekonaniu, że tak właśnie jest. Gdy na boisku zabrakło naszego kapitana zniknęła nasza tożsamość. Do czasu wejścia na boisko Piotra Zielińskiego nie było w naszej ekipie lidera. Węgierscy obrońcy nie narzekali na brak „Lewego”, gdyż mieli stosunkowo mniej pracy, niż gdyby najlepszy według wielu piłkarz świata występował w tym meczu.

 

Kwestia podstawowa w tym temacie jest taka, że Robert odpoczywał świadomie. Nie do końca wiadomo, czy była to decyzja jego, czy trenera. Jak jednak widać ekspresowo źle się zestarzała. Paulo Sousa przyznał na konferencji po meczu, że przecież reprezentacja musi nauczyć się grać bez Lewandowskiego, bo wiecznie grać nie będzie. Bardzo słuszne spostrzeżenie z jego strony, ale zapomniał w tych słowach, że mówi o zawodniku z najwyższej światowej półki, a nie o dajmy na to Kamilu Grosickim, którego kariera nabiera tendencji spadkowej. Nie stać nas na odstawienie kapitana w żadnym istotnym meczu o punkty, gdy tylko jest zdolny do gry. Po raz kolejny pewność siebie selekcjonera nie wyszła naszej drużynie na dobre.

 

2. Z Krzysztofem Piątkiem w składzie nasz atak pozycyjny nie istnieje 

Wydaje się, że decyzją o jego wystawieniu w tym spotkaniu w pierwszym składzie Sousa spojrzał na świat mocno przez różowe okulary. Na pierwszy rzut oka można zauważyć, że po powrocie po kontuzji napastnik Herthy wygląda blado i nie powinna zmieniać tego bramka z San Marino. W ostatnim ligowym spotkaniu swojej drużyny nie wyszedł na boisko, na konferencji klubowy trener nie piał z zachwytu nad jego osobą. Wydaje się, że zaczyna coraz bardziej irytować swoją grą w Berlinie.

 

Inaczej jego sprawę widzi jednak trener kadry. Z zamiarem gry w ataku pozycyjnym wyszedł na boisko z Piątkiem i był to strzał w kolano. Krzysztof w takim systemie gry totalnie sobie nie radzi. To zawodnik dobry do kontry i dla zespołu, potrzebującego silnej dziewiątk, dobrze grającej w powietrzu i skutecznej w obrębie pola karnego. Wśród naszych napastników jest zdecydowanie najmniej mobilny i posiada najmniejszy zmysł do gry kombinacyjnej. Również w pressingu jest monotonnie pasywny. Chęci odmówić mu nie można, ale w ostatnim czasie nie przeżywa najlepszych momentów w swojej karierze.

 

3. Puchacz w takiej formie nie ma prawa występować w reprezentacji

Dla głębokiego rezerwowego Unionu Berlin nie może być żadnego immunitetu i taki gracz nie może występować w podstawowym składzie kadry. Nie zmienią tego nawet dobre mecze z Anglią czy Albanią. Na dłuższą metę to nie wypali. Wczoraj ten zawodnik wydatnie brał udział przy obydwu straconych bramkach przez naszą drużynę. W ofensywie bił głową w mur. Jego ograniczenia techniczne widać było w całej Polsce, cytując piosenkę Libera sprzed Euro 2012 wręcz od morza do Podhala”.

 

Wyjście z tej sytuacji może być tylko jedno. Tymek musi jak najszybciej zmienić klub, bo traci czas. W takiej sytuacji ten związek nie może trwać. Kwestionowaliśmy grę dla reprezentacji Arka Milika, gdy ten w ogóle nie występował w Neapolu, a przecież mowa o graczu zdecydowanie większego formatu niż Puchacz. Nie mamy kłopotu bogactwa na tej pozycji, ale przecież we Francji szaleje po tej stronie boiska Przemysław Frankowski. Wystarczy dać mu realną szansę, a gorzej nie będzie. Sousa nie może sam osłabiać naszej drużyny zawodnikiem, który dalej nie zadebiutował w Bundeslidze.

 

4. Na Casha w dobrej formie trzeba będzie poczekać

Miesiąc temu mówiliśmy o możliwości gry Matty’ego w naszych barwach, a już dziś prawy wahadłowy jest po dwóch występach w reprezentacji Polski. Szybko to wszystko się potoczyło. I nasze środowisko reprezentacji, i sam zawodnik powinni skorzystać na jego obecności już na tym zgrupowaniu. Zagrał nieźle z Andorą, ale pamiętajmy o stopniu trudności tego rywala. Dał impuls prawej flance, dynamicznie radził sobie z rywalami, gorzej było z konkretami, bo nie umiał znaleźć ostatnim podaniem kolegów, a kilka takich szans miał.

 

Gorzej było w pierwszym meczu zawodnika w kadrze od 1 minuty. Z Węgrami został zmieniony w przerwie. Grał niepewnie, raz uległ ofiarom dobrego pressingu Madziarów  - na jego szczęście nic z tego jednak nie wynikło. Również pozytywnie skończyła się dla niego sytuacja, gdy z impetem wszedł w nogi rywala, gdyż ujrzał jedynie za to zagranie żółty kartonik, a mogło skończyć się czerwoną kartką. Widać, że ma dużo atutów i nie jest przypadkowym gościem, ale potrzebuje czasu, by pokazywać swoją najlepszą stronę w reprezentacji Polski.

 

5. Piotr Zieliński zaczyna grać na swoim poziomie

Po jego wejściu na boisko w drugiej połowie automatycznie zaczęliśmy mieć przewagę w środkowej strefie boiska. Widać było, że piłkarz Napoli gra na tle graczy Pisy czy Dunajskiej Stredy. Szukał gry, brał odpowiedzialność za grę na swoją osobę i był liderem, którego tak bardzo brakowało w pierwszej połowie spotkania. Z miesiąca na miesiąc gra coraz to lepiej, a to w dalszym ciągu nie jest szczyt jego umiejętności. 

 

W meczu z Andorą również nie kalkulował - robił swoje. Coraz lepiej rozumie się z Robertem Lewandowskim, bo to już kolejna asysta, którą obsłużył kapitana kadry. Jego dobra dyspozycja może być kluczowa w meczach barażowych. Na tle dobrych, europejskich drużyn potrzebna jest jakość, a Piotrka stać, by tę jakość pokazać z każdą drużyną świata. Złośliwi mogą coraz bardziej skłaniać się do tego, że w końcu coś w głowie zawodnika się przestawiło, odwołując się do słynnych słów Jerzego Brzęczka.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy