FUTSAL
Wszyscy na halę, czyli zapowiedź 21. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy
Foto.: Alexandra Martins
10-02-2021 13:45 Kamil Tarnowski

Wszyscy na halę, czyli zapowiedź 21. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy

Większość zespołów nie zdążyła zagoić ran po ostatniej serii gier, a już na horyzoncie pojawia się ich kolejna odsłona. W najbliższą środę zawodnicy ekip Statscore Futsal Ekstraklasy wybiegną na ligowe parkiety, by rywalizować o kolejne zdobycze punktowe w tegorocznej kampanii. Niedawne starcia pokazały sympatykom tej pięknej dyscypliny, iż futsal to sport dynamiczny, ekspresyjny, jak i nieprzewidywalny, a dla niektórych także niesprawiedliwy. Nadchodzący dzień meczowy będzie okazją do wyrównania rachunków, a także okazją do udowodnienia swoich racji. Czy w zbliżających się pojedynkach możemy spodziewać się takich emocji, jak kilka dni temu? Czy ekipy z dolnych rejonów tabeli przebudzą się w odpowiednim momencie? Czy walka o medale można nabrać rumieńców? Jak potoczy się rywalizacja o najważniejsze miejsce w tabeli? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań należy szukać już niebawem. Aby w tym pomóc, zapraszamy na zapowiedź 21. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy.

Sytuacja w tabeli

Lp.

Zespół

Mecze

Pkt

Z – R - P

Bramki

Bilans

1.

Rekord Bielsko - Biała

19

54

18 – 0 - 1

142 - 37

+ 105

2.

KS Constract Lubawa

18

46

15 – 1 – 2

86 - 29

+ 57

3.

Piast Gliwice

19

46

15 – 1 – 3

85 - 30

+ 55

4.

Clearex Chorzów

19

40

12 – 4 – 3

80 – 40

+ 40

5.

KS Acana Orzeł Futsal 

Jelcz - Laskowice

19

34

10 – 4 – 5

51 - 49

+ 2

6.

Red Dragons Pniewy

18

29

8 – 5 - 5

58 - 49

+ 9

7.

FC Reiter Toruń

18

27

8 – 3 - 7

44 - 53

- 9

8.

GI Malepszy Futsal Leszno

18

24

7 – 3 - 8

59 - 56

+ 3

9.

Red Devils Chojnice

19

21

6 – 3 - 10

50 - 73

- 23

10.

LSSS Team Lębork

18

20

6 – 2 – 10

41 - 67

- 26

11.

Dreman Opole Komprachcice

19

20

6 – 2 - 11

40 - 66

- 26

12.

MOKS Słoneczny Stok Białystok

19

20

6 – 2 – 11

42 - 86

- 44

13.

AZS UW Darkomp Wilanów Warszawa

17

17

4 – 5 - 8

45 - 58

- 13

14.

Fit – Morning Gredar 

Team Brzeg

18

9

3 – 0 - 15

43 - 69

- 26

15.

AZS UŚ Katowice

19

8

2 – 2 - 15

42 - 78

- 36

16.

P.A. Nova Gliwice

17

7

2 – 1 - 14

33 - 88

- 55

17.

Gatta Active Zduńska Wola *

18

27

9 – 0 - 9

57 - 70

- 13

* Gatta Active Zduńska Wola wycofała się z rozgrywek przed rozpoczęciem rundy wiosennej

 Tabela Statscore Futsal Ekstraklasy przed 21. kolejką / Opracowanie własne

 

Spotkania ubiegłotygodniowej kolejki nie zawiodły oczekiwań kibiców. Przede wszystkim, sporo w tym zasługi szumnie zapowiadanego starcia Constractu Lubawa z Clearexem Chorzów. Było tam wszystko, czego mogli oczekiwać fani – szybkie, dynamiczne akcje połączone z brawurowymi obronami bramkarzy czy atrakcyjne dla oka akcje ofensywne, w których widać było finezję i kunszt techniczny graczy. Górą okazali się gracze ze Śląska, którzy dzięki temu zwycięstwu 2:1, przy udziale Przemysława Dewuckiego i Krzysztofa Salisza, wciąż pozostają w walce o podium. W przypadku futsalistów z Warmii i Mazur, porażka może znacząco wpłynąć na ich walkę o końcowy sukces w ligowej tabeli.

 

Inny przebieg miały derby Gliwic, które, zgodnie z planem, padły łupem armii Orlando Duarte. Wynik 8:1 musi robić wrażenie, zwłaszcza na bezpośrednich rywalach w walce o prymat w tabeli. Graczem, który wniósł największy wkład w pokonanie lokalnego rywala, został Mateusz Mrowiec – autor 4 trafień dla Piasta. Końcowy rezultat jest ostrzeżeniem dla innych, iż Gliwiczanie łatwo nie zrezygnują z medali. Na przeciwnym biegunie znajdują się gracze ekipy P.A. Nova – mimo poczynionych transferów, wciąż nie mogą odnaleźć właściwego rytmu. Nie pozostaje im nic innego, jak dalsza walka o zachowanie miejsca w elicie.

 

Równie ekscytujący przebieg miała rywalizacja Białostocczan z beniaminkiem z Lęborka. Mimo przewagi argumentów po stronie gospodarzy, to gracze Wojciecha Pięty mogli wznieść ręce w geście triumfu. Dzięki zwycięstwu 4:6 goście odpłacili się za porażkę w pierwszej rundzie rozgrywek. Całe spotkanie odbywało się w dość spokojnym tempie, a bramki stały się efektem zintensyfikowanych ataków każdej ekipy w schyłkowych momentach gry. Na przestrzeni dnia meczowego, na uznanie zasługują strzelcy 2 trafień – kapitan MOKS-u Adrian Citko oraz Mateusz Madziąg i Andre Luiz po stronie Pomorzan.

 

W innym spotkaniu tej serii gier, byliśmy świadkami rzezi dokonanej przez Rekordzistów. Nie mieli litości dla Red Devils Chojnice, którym aplikowali aż 14 goli. Podopieczni Olega Zozulyi nie mieli argumentów, aby w jakimkolwiek stopniu przeciwstawić się naporowi Bielszczan. Gra gospodarzy była w każdym calu perfekcyjna. Byli oni w stanie wykorzystać każdy błąd i potknięcie Chojniczan, dzięki czemu zaaplikowali im tak sporą zaliczkę bramkową. W ten sposób, hala Rekordu ponownie stała się miejscem rekordowej egzekucji rywali. Na szczególne uznanie zasługuje autor 4 trafień – Michał Marek, któremu wtórował Alex Viana i Artur Popławski – autorzy odpowiednio 3 i 2 goli.

 

W innym, sobotnim spotkaniu drużyna Chusa Lopeza potwierdziła swoją wysoką wartość, wygrywając 2:1 z drużyną z Leszna. Team z Jelcza-Laskowic po raz kolejny potwierdza, iż mimo braku gwiazd, są w stanie rywalizować na równi z wieloma rywalami. Mimo zaciętej rywalizacji, podopieczni Tomasza Trznadla nie byli w stanie pokonać świetnie dysponowanych graczy z Dolnego Śląska. Duża w tym zasługa jednych z bardziej wartościowych graczy tej ekipy – Maksyma Pautiaka i Arkadiusza Szypczyńskiego, który nie tak dawno zadebiutował w narodowych barwach.

 

Jako ostatni, na parkiety w sobotę mogliśmy ujrzeć pojedynek pniewsko-brzeski. Koniec końców, górą okazali się gracze z Wielkopolski, którzy zatriumfowali 5:1. Mimo dużych aspiracji i chęci opuszczenia strefy spadkowej, pupile Olega Smirnoffa nie byli w stanie przełamać gry gospodarzy. Duża w tym zasługa świetnego wyszkolenia defensywnego, dzięki któremu gracze Łukasza Frajtaga stracili tylko jedną bramkę. Porażka w tym spotkaniu oznacza zwiększenie wysiłków ekipy z Opolszczyzny, których celem jest pozostanie w futsalowej elicie. Jednym z lepszych graczy okazał się Bartłomiej Gładyszewski – autor 2 trafień.

 

W niedzielny wieczór byliśmy świadkami ostatniego starcia 20. kolejki bieżących rozgrywek. Górą wyszedł z niego beniaminek z Komprachcic, który wygrał 3:2. Wynik ten nie jest korzystny dla katowickich Akademików, gdyż przedłuża ich byt w czeluściach ligowej rywalizacji. Zmysł taktyczny i wiara w swoich zawodników umożliwiła Jarosławowi Patałuchowi ten istotny triumf. W ich przypadku, to powolna droga do ucieczki spod topora, jakim jest spadek z Statscore Futsal Ekstraklasy. W Katowicach wciąż jednak wierzą, że chwilowy kryzys nie potrwa zbyt długo, dzięki czemu będą w stanie powrócić do prawdziwej rywalizacji. Po raz kolejny swoje umiejętności potwierdził Krzysztof Elsner, który do spółki z Nuno Chuvą poprowadził swój team do triumfu.

W meczu przyjaźni nie zawsze jest kolorowo, czyli starcie Constractu Lubawa z FC Reiter Toruń

Początek 21. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy będzie mieć miejsce w Lubawie, gdzie miejscowy Constract podejmie rywali z sąsiedniego województwa – FC Reiter Toruń. Starcie to można by również określić jako derby Północy, głównie ze względu na łączącą te ekipy historię spotkań. Wielu kibiców pamięta czasy, kiedy to zainteresowani rywalizowali na poziomie I ligi. W dyskusji okołomeczowej istotne znaczenie ma także dystans – goście mają do pokonania tylko 100 kilometrów, co jest jedną z mniejszych podróży w rozgrywkach (pomijając aglomerację śląską). Wśród licznych związków, należałoby także wymienić jednego z graczy gospodarzy – Tomasza Kriezela – który w bieżącym sezonie dołączył do teamu z Warmii i Mazur.

 

Podopieczni Dawida Grubalskiego traktują to starcie bardzo priorytetowo – nie tylko ze względu na przyjacielskie relacje z rywalami. Głównym ich celem jest zmazanie plamy z ubiegłotygodniowej porażki w Chorzowie 1:2. Od początku sezonu w ich obozie nie nastawiono się wprost na rywalizację o najwyższe cele, jednak kiedy na horyzoncie pojawiła się szansa na medale, gracze spod Olsztyna chcieliby ją wykorzystać. Szansa na detronizację Rekordu nie zdarza się zbyt często, dlatego też determinacja i wola walki przed najbliższym spotkaniem jest ogromna.

 

W lubawskim teamie jest sporo sportowej złości, którą chciano by przekuć w końcowy triumf. Kluczem do sukcesu mają okazać się stranieri, na czele z nowym nabytkiem – Ique Ribeiro. Włodarze klubu liczą, że nowy nabytek zasymiluje się z resztą składu, dzięki czemu wesprze kolegów – w tym Pedrinho i Vitiho – w osiąganiu kolejnych celów.

 

Inne nastroje panują wewnątrz ekipy spod grodu Kopernika. W tegorocznych występach, Torunianie wypadają poniżej tego, co prezentowali w dotychczasowych występach. W pewnym stopniu, przyczynia się do tego okrojona kadra, która i tak została pozbawiona kilku czołowych zawodników. Z początkiem tego sezonu odszedł Krzysztof Elsner, który aktualnie występuje u beniaminka z Komprachcic. Exodus zaliczył także bramkarz Kamil Naparło, który po perturbacjach w Zduńskiej Woli powrócił do swojej ekipy. Dużym osłabieniem będzie na pewno także brak kapitana – Marcina Mikołajewicza. W jego przypadku, przerwa spowodowana jest kontuzją, przez którą popularny „Miki” będzie musiał poddać się ciężkiej operacji, bez której jego kariera mogłaby stanąć pod znakiem zapytania.

 

Mimo tych problemów, Torunianie są optymistyczni przed występem w środowej bitwie. W toruńskim obozie wierzą, iż mieszanka młodości z doświadczeniem jest w stanie przeciwstawić się silnemu przeciwnikowi. Mowa tu głównie o Sylwestrze Kieperze oraz Patrykowi Szczepaniakowi, którzy znają możliwości Lubawian – choćby ze względu na występy w barwach najbliższego rywala

 

Analiza tego starcia wybitnie wskazuje na zdecydowanego faworyta, którym jest Constract Lubawa. Jednakże historia ich spotkań pokazuje, iż lubawsko-toruńskie pojedynki nie można uznać za „spacerek”. Mimo wszystko, podopieczni Łukasza Żebrowskiego są w stanie napsuć wiele krwi, pokazując swoim adwersarzom pazur i chęć otwartej gry. Możemy spodziewać się wielu emocji.

Beniaminek walczy o swoje, czyli rywalizacja Dremana Opole Komprachcice z MOKS Słoneczny Stok Białystok

Kolejnym środowym starciem będzie mecz beniaminka z Komprachcic z drużyną MOKS Słoneczny Stok Białystok. Nie da się ukryć, iż będzie to starcie o „6 punktów”. Bezpośredni rywale w ligowym zestawieniu będą mieli kolejną szansę na zyskanie większej przewagi nad strefą spadkową. Mimo iż w chwili obecnej mają 11 punktów nadwyżki, wciąż mogą obawiać się o swój ligowy byt. Głównie przez fakt, iż to dopiero początek rundy rewanżowej, który zdążył zagwarantować liczne emocje. Wielu określa ten pojedynek jako walka młodości z doświadczeniem, co może zagwarantować nam niesamowite zawody.

 

Zdecydowanie więcej do udowodnienia mieć będą gracze z Podlasia. Ubiegłotygodniowa porażka 4:6 z innym beniaminkiem – z Team Lębork – w pewnym stopniu utrudniła im oderwanie się od końcówki peletonu. Podopieczni Adriana Citko wybierają się na południe Polski z jasnym celem – pewna wygrana i zgarnięcie pełnej puli. Mimo niezbyt sporej kadry, w przeciwieństwie do rywali, wierzą w swoje możliwości. Wskazać można, iż argumentem wskazującym na rzecz Białostocczan jest doświadczenie w ligowej elicie.

 

Dużą rolę w tym odgrywa grający trener, który swoją wizję gry jak najbardziej stara się przekazać swoim kolegom. Dużym wsparciem okazuje się być Krzysztof Kożuszkiewicz i Michał Osypiuk, którzy już w niejednym meczu udowodnili swoją przydatność dla teamu z północy Polski. Mimo braku wzmocnień w przerwie gier, MOKS nie składa broni w walce o środek ekstraklasy.

 

Mimo sąsiedztwa w tabeli, sytuacja Dremana była zgoła inna. Obecność w strefie spadkowej, słaba organizacja gry czy brak dobrej dyspozycji dnia wpływał na pogarszanie sytuacji w ich obozie. Dopiero zmiana trenera, którym został Jarosław Patałuch, jak i agresywna polityka transferowa wpłynęły na opuszczenie strefy spadkowiczów. Skutki tych działań nastąpiły dość szybkopiłkarze z Opolszczyzny zajmują aktualnie 11. miejsce z przewagą 11 punktów nad lokalnym rywalem, pierwszym zagrożonym degradacją.

 

Jarosław Patałuch potrafi znaleźć balans między lokalnymi, doświadczonymi futsalistami a nowymi nabytkami, dzięki czemu znalazł sposób na sukces. Może o tym świadczyć choćby zacięta gra z Constractem(0:2), niespodziewany triumf nad gliwickim Piastem(3:2)czy niedawne pokonanie katowickich Akademików(3:2). Dużą w tym zasługę ma Krzysztof Elsner, który dzięki swoim doświadczeniom, ligowym ograniu i zmysłowi technicznemu potrafi pomóc swoim kompanom w najtrudniejszych momentach.

 

Wobec aktualnej sytuacji ligowej i grze obu ekip, ciężko wskazać jednoznacznego faworyta. Nikt nie będzie zdziwiony, jeśli w starciu tym padnie remis. Jednego możemy być pewni – każda ze stron postawi na plac gry swoje najsilniejsze siłydlatego emocje są zagwarantowane.

Były derby Gliwic… Teraz czas na derby Wielkopolski – Leszno kontra Pniewy

Kolejnym spotkaniem nadchodzącej serii gier będą derby Wielkopolski. Po przeciwnych stronach barykady staną ekipy z Leszna i Pniew. Choć w tabeli dzieli je aż 5 punktów (między nimi są tylko Torunianie), to pojedynek ten będzie elektryzował niejednego fana wielkopolskiego futsalu. Każdy będzie miał inny cel do realizacji – Pniewianie będą chcieli pozostać na zwycięskiej ścieżce (5:1 z Gredarem), a Leszczynianie zapragną udowodnić, iż niedawna porażka (1:2 w Jelcz – Laskowicach) była tylko wypadkiem przy pracy.

 

Leszczyński team od początku sezonu zapowiadał, iż mimo słabszego personalnie składu nie odpuści walki w żadnym meczu. Włodarze klubu wierzą, iż osiągnięcie górnej połówki tabeli jest zadaniem jak najbardziej możliwe. Mimo zaciętej rywalizacji, a w konsekwencji powrotu z pustym kontem, ekipa Tomasza Trznadla ma perspektywy, aby zadanie te zostało osiągnięte. Już nie raz GI Malepszy udowodnił, iż to nie pieniądze, a futsaliści decydują o ostatecznym rozrachunku.

 

Derby Wielkopolski będą idealną okazją, aby udowodnić, iż produkt tworzony od podstaw, jakim jest team z Leszna, nie jest przypadkiem. Świadomość, przeciwko komu mają stanąć w najbliższą środę, dodaje im skrzydeł i wiary w to, iż wszystko jest możliwe. Czołowi zawodnicy – w tym Kacper Konopacki, Piotr Pietruszko i Mateusz Lisowski – są gwarantem walki do ostatnich minut.

 

W innych nastrojach do boju podchodzą gracze bardziej doświadczonej wielkopolskiej drużyny. Pniewianie, po ostatnim triumfie z Brzeżanami, niesieni są wiarą, iż każdy mur jest do przełamania. Swoim doświadczeniem i ograniem na ekstraklasowych parkietach, potrafią przystosować się do każdego rywala w bardzo szybkim tempie. Dzięki temu są w stanie nawiązać walkę z czołówką tych rozgrywek – zajmują aktualnie 6. pozycję, tracąc do klubu z Jelcza – Laskowic zaledwie 5 punktów

 

Gwarantem ich sukcesów jest stabilna kadra, która kształtuje się już na przestrzeni wielu lat. Sprowadzenie skutecznych i ogranych graczy – w tym niedawno sprowadzonego Vitinho z AZS UW Darkomp Wilanów – pozwala zintegrować zespół do maksimum. W przypadku, jeśli najbliższy mecz przebiegnie po myśli pniewskich Smoków, ich szanse na zbliżenie się do czołówki ponownie wzrosną.

 

Wielkopolskie derby są okazją do ujrzenia dwóch różnych taktycznych indywidualności na ławce trenerskiej – Łukasza Frajtaga i Tomasza Trznadla. Znając personalia zarządzające graczami, możemy mieć pewność, że w tym starciu nikt na nudę nie będzie mógł narzekać. Zdecydowany faworyt? Nie tym razem. By się przekonać, kto będzie górą, nie pozostaje nic innego, jak zaprosić do obejrzenia meczu.

Rekord w pogoni za kolejną ofiarą, czyli starcie beniaminka z Brzegu z Rekordem Bielsko – Biała

W następnym starciu będziemy świadkami potyczki Mistrza z nowicjuszem – do hali w Brzegu zawita Rekord Bielsko – Biała. Aktualni Mistrzowie Polski przyjadą na Opolszczyznę po kolejny triumf, który utrzyma ich na czele ekstraklasowej rozgrywki. Podopieczni Romana Smirnoffa będą mieli twardy orzech do zgryzienia – niesieni pogromem 14:0 nad chojnickimi Diabłami, Bielszczanie będą mieli w planie ukłucie kolejnych przeciwników. Gospodarze celują w zmazanie plamy po blamażu z Red Dragons, jednakże kto wie, czy gra przeciwko takiemu gigantowi, jakim jest bielska ekipa, jest dobrą okazją do przełamania gorszego występu.

 

Postać nowego, ukraińskiego trenera miała stać się lekiem na niestabilną sytuację opolskiego teamu, jednak początek jego przygody nie należy do udanych. Włodarze tamtejszej ekipy podchodzą z umiarkowanym spokojem wierząc, że wyjście z miejsc zagrożonych relegacją stanie się już niedługo. Na przeszkodzie może stać strata 8 punktów do bezpiecznej lokaty, chociaż nie takie historie zdarzyły się w futsalu.

 

Sytuacja kadrowa ekipy Fit – Morning Gredar Brzeg nie jest zła, więc dziwić może ich miejsce w statystykach. Mimo iż odszedł jeden z lepszych kreatorów gry – Victor Andrade – nie można mówić o braku pomysłu na zestawienie odpowiednich czwórek. Poczynione transfery – choćby Ukrainiec Vitalii Baitsur czy Portugalczyk Bernardo Bernardinio – zostały świetnie dopasowane do liderów Opolszczan, za których uchodzą Przemysław Matejko, Jan Rojek i Hiszpan Jose Pepo

 

Zdecydowanie inaczej sytuacja klaruje się w obozie najbliższego rywala. Ekipa z Podbeskidzia nie może powiedzieć o słabszej kondycji, braku dyspozycji dnia czy kryzysie. Wręcz przeciwnie, Andrzej Szłapa, do spółki z Andreą Bucciolem, w sposób jak najbardziej profesjonalny układają szyki swoich pupili. Pogrom, jaki dokonali ubiegłej soboty w Cygańskim Lesie, daje im optyczną przewagę, którą postanowią wykorzystać bez skrupułów. Mimo bezpiecznej pozycji, żaden bielski futsalista nie mówi o ułatwianiu gry przeciwnikom.

 

Dystans od reszty stawki mają zapewniony dzięki najlepszej ofensywie w lidze – na przestrzeni 19 bojów ligowych, zdołali skompletować 142 trafienia, co daje średnią 7,47 celnych pokonań golkipera na mecz. Dzieje się to dzięki doświadczonej ekipie ligowego potentata, na czele z Alexem Vianą, Michałem Markiem i Arturem Popławskim. Pewnym scenariuszem jest, kiedy tylko wynik na to pozwoli, wejście utalentowanej młodzieży, którą jest przyszłością ekipy z południa kraju, jak i całej sportowej profesji.

 

Wszystkie znaki pokazują, iż zdecydowanym faworytem tej rywalizacji jest Rekord Bielsko – Biała. Jednakże każdy sympatyk tej dyscypliny chciałby ujrzeć sensację, o której sprawienie postarają się pupile ukraińskiego coacha. Nie pozostaje nic innego, jak śledzić ten bój na bieżąco.

Bitwa o Śląsk, czyli być albo nie być dla katowickich Akademików i P.A. Nova Gliwice

Na uwagę zasługuje także starcie śląskich ekip, które okupują dolne rejony tabeli Statscore Futsal Ekstraklasy. Mowa tu o AZS UŚ Katowice oraz P.A. Nova Gliwice. Zarówno jedni, jak i drudzy nie wyobrażają sobie spaść do I ligi. W gorszej sytuacji, czego nie da się ukryć, są Akademicy ze stolicy Górnego Śląska, dla których byłby to koniec pewnej epoki w futsalowej elicie. Bój ten dla obu ekip będzie szansą na zmazanie ubiegłotygodniowych plam, którymi był, odpowiednio, blamaż z beniaminkiem z Komprachcic i przegrane Derby o Gliwice.

 

Wydaje się, iż w lepszej sytuacji zdają się być gracze z Katowic. Podopieczni Miłosza Kocota, mimo 2 więcej rozegranych spotkań, mogą pochwalić się bardziej doświadczoną ławką graczy. Sprowadzenie niedoszłego zawodnika Piasta, Ukraińca Romana Vakhuli, ma być wsparciem we wzbiciu się na bezpieczną mieliznę ligi. Oprócz niego, duży we wkład kadry drużyny odgrywa Piotr Łopuch, regularny reprezentant Polski, jak również Michał Dubiel, Robert Gładczak czy kapitan Tomasz Szczurek.

 

Postawa Katowiczan dla wielu obserwatorów jest niemiłym zaskoczeniem. Nie raz pokazywali na parkietach, iż są w stanie rywalizować z każdym, nawet najcięższym przeciwnikiem. Tym bardziej ujemny bilans bramkowy (w tym aż 78 bramek straconych) jest przykrym obrazkiem. Ciężko w tym przypadku mówić o słabszej dyspozycji dnia. Nie da się ukryć, iż wszyscy w ekipie czekają na jak najszybsze przełamanie, które pozwoli drużynie powrócić do najlepszych występów.

 

Podobna atmosfera panuje w obozie trenera Jacka Podgórskiego. Po przezwyciężeniu niedawnych problemów organizacyjnych (niemożność rozgrywania meczów), Gliwiczanie nie są w stanie obudzić się z zimowego snu. Mimo pucharowego zwycięstwa z Kamionką Mikołów (3:2), beniaminek był bez szans w ubiegłotygodniowych derbach miasta. Aktualny stan punktów (7 punktów) nie napawa optymizmem przed misją utrzymania się w rozgrywkach.

 

Nadzieja wciąż pozostaje na ławce, która przed tegorocznym debiutem się wzmocniła. Można by powiedzieć, iż odmłodzenie składu nie jest dobrą drogą do odrobienia potężnej straty do „zielonej wyspy”, jednak nie takie rzeczy widzieliśmy w sporcie. Młodzież, na czele z niedawno sprowadzonym Białorusinem Ilją Hremzą, Słowakiem Filipem Martonem czy Mateuszem Wiśniowskim ma przede wszystkim zdobywać cenne doświadczenie, która przejawi się pod koniec walki o ligowy byt.

 

W tym zestawieniu, delikatnym faworytem wydają się być śląscy Akademicy. Jednakże, patrząc na aktualną dyspozycję, mecz ten może być wyrównany. Jednego możemy być pewni – żadna ze stron nie odpuści ani minuty gry, dzięki czemu możemy z niecierpliwością czekać na pierwszy gwizdek.

Śląsk is the best, czyli ligowe starcie ponownie zawita na południe kraju

Hit kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy po raz kolejny będzie mieć miejsce na Śląsku. Bowiem, naprzeciwko siebie staną kandydaci do najlepszej trójki sezonu 2020/2021Piast Gliwice i Clearex Chorzów. Goście, dzięki niedawnej wygranej z Constractem Lubawa 2:1, wrócili do bitwy o medale. Starcie to będzie także okazją do rewanżu – bowiem, w pierwszej rundzie rozgrywek padł remis 1:1. Tym bardziej, stawka tego pojedynku jest podwójna.

 

Gospodarze, podbudowani triumfem w derbach Gliwic, za wszelką cenę będą chcieli utrzymać zwycięską ścieżkę. Stawka jest spora – w przypadku niepowodzenia ekipy z Warmii i Mazur, pojawi się cień szansy na wkroczenie na 2. pozycję w ligowym zestawieniu. Nie da się ukryć, iż zmysł taktyczny i duża dyscyplina pozwala zbudować Orlando Duarte silny zespół. Z każdym meczem gracze wierzą, iż zdobycie medalu, nawet z najcenniejszego kruszcu, nie jest niemożliwe„Sky is the limit”.

 

W kadrze nie ma chwili na minimalizm – każdy zna właściwy cel, dzięki czemu nie ma mowy o rozprężeniu. Duża w tym zasługa Rafała Franza, który umiejętnie współpracuje zarówno z gniewnymi Polakami, jak i doświadczonymi stranieri. Mieszanka polskiego pierwiastka z brazylijsko-hiszpańską pasją, talentem i ogromnym zaangażowaniem jest kluczem do takiej współpracy, jak choćby na linii Mateusz Mrowiec – Rodrigo Dasaiev czy Dominik Solecki – Gustavo Henrique.

 

W żadnym wypadku, powodów do wstydu nie mogą mieć futsaliści z Chorzowa. Wywalczony w ciężkim boju ostatni triumf utwierdza Chorzowian w przekonaniu, iż nie ma takiej siły, która byłaby w stanie ich powstrzymać. Nieważne, czy przed nimi staje Constract, czy Rekord – już niejednokrotnie podopieczni Mirosława Miozgi zaserwowali pokaz nieszablonowej gry i poświęcenia w imię ekipy.

 

Duża w tym zasługa doświadczonego golkipera – Rafała Krzyśki, który jak mało kto potrafi pobudzić swoich kolegów do wysiłku. Jak można dostrzec, Clearex to przykład kolektywu, w którym każdy element jest nieocenionym wsparciem. Tym bardziej należy docenić ich ciężką pracę, jeśli wspomnimy, iż w ostatniej grze nie brał udział Mikołaj Zastawnik, który odniósł ciężką kontuzję w niedawnym, eliminacyjnym starciu z Portugalią z kadrą Polski. Lukę po nim dumnie uzupełnią takie tuzy, jak Maciej Mizgajski, Sebastian Brocki czy wreszcie Sebastan Leszczak.

 

Jak na hit kolejki przystało, wskazanie faworyta jest niesamowicie trudnym wyzwaniem. Każdy z teamów ma swoje plusy i minusy, jak i także asy, których nie zawahają się użyć w najdogodniejszym momencie. Dlatego polecam, aby szczególnie śledzić ten mecz. Starcie trenerów Duarte – Miozga gwarantuje istną burzę.

Derby Północy czas zacząć, czyli Lęborczanie zawitają do Chojnic

Zakończenie 21. kolejki bieżących rozgrywek będzie miało miejsce w Chojnicach. Tamtejsze Red Devils spotka się z ekipą Team Lębork, dzięki czemu ponownie będziemy świadkami boju o prymat na północy kraju. Każda z drużyn będzie chcieć udowodnić swoją wartość. W przypadku ekipy gospodarzy, bój ten stanie się również okazją do starcia plamy z ubiegłego tygodnia, kiedy to zaznali klęski 0:14 z ekipą Rekordzistów. Natomiast Lęborczanie chcą udowodnić, iż triumf na Podlasiu nie był dziełem przypadku

 

Chojniczanie, mimo ostatniej klęski, nie mogą uznać bieżącego sezonu za stracony. Zajmowane przez nich 9. miejsce zdaje się potwierdzać liczne głosy, iż Diabły potrzebują stabilizacji i zdecydowanego ogrania. W żadnym razie, w każdym meczu starają się udowodnić swoją futsalową wartość, dzięki czemu nie raz rywalizowali jak równy z równym z ligowymi top markami

 

Podopieczni Olega Zozulyi wierzą, że najlepszy czas dopiero przed nimi. Mieszanka młodości z doświadczeniem, czy też polskiego charakteru z walecznością stranieri pozwala im trwać w swoim postanowieniu. Niejednokrotnie zwycięstwo umykało im w ostatnich minutach gry, co jest sygnałem, że brakuje tylko koncentracji i chłodnych głów. Gwarantem pomyślnych występów ma być Łukasz Sobański do spółki z Mykytą Storożukiem i Robertem Świtoniem.

 

W podobnych nastrojach znajduje się najbliższy rywal, a także bezpośredni sąsiad w ligowym rozrachunku. Obie ekipy dzieli tylko punkt, przy czym goście rozegrali o jedno spotkanie mniej. Ta wiedza, w połączeniu z szaleństwem i nieprzewidywalnością, jak przystało na beniaminka, może okazać się drogą do derbowego triumfu. Wojciech Pięta całym sobą wierzy w swoich podopiecznych, którzy nie odpuszczą żadnej akcji, gdyż każda z nich może okazać się przełomem spotkania.

 

Wśród swoich pupili, na lidera wyrasta Mateusz Madziąg, który nie tak dawno zadebiutował w kadrze Polski, udowadniając swoją przydatność selekcjonerowi świetną grą. Młody gracz może liczyć na wsparcie doświadczonego Dominika Depty czy kapitana – bramkarza Dominika Czekirdy – którzy już nie raz byli w stanie zaskoczyć swoich rywali. Na każdym kroku wspiera ich Brazylijczyk Lucas Bonifacio, który zdołał potwierdzić swoje nieszablonowe umiejętności.

 

Jak na Derby przystało, ciężko wskazać w nich ekipę, która może zdecydowanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Moglibyśmy wskazać cichego faworyta, jednak zdecydowanie lepszym scenariuszem byłoby obejrzenie tej rywalizacji, do czego serdecznie zachęcamy.

Terminarz

Środa 10.02.2021

  • KS Constract Lubawa – FC Reiter Toruń 18:15
  • Dreman Opole Komprachcice – MOKS Słoneczny Stok Białystok 19:00
  • GI Malepszy Futsal Leszno – Red Dragons Pniewy 19:00
  • Fit – Morning Gredar Team Brzeg – Rekord Bielsko – Biała 19:00
  • AZS UŚ Katowice – P.A. Nova Gliwice 20:15
  • Piast Gliwice – Clearex Chorzów 20:30
  • Red Devils Chojnice – LSSS Team Lębork 20:30

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy