FUTSAL
Wszyscy na halę, czyli zapowiedź 28. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy
Fot. 400mm.pl
03-04-2021 11:12 Kamil Tarnowski

Wszyscy na halę, czyli zapowiedź 28. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy

Przed nami 28. kolejka rozgrywek Statscore Futsal Ekstraklasy. Nadchodząca seria gier będzie ostatnią przed zbliżającą się przerwą reprezentacyjną, dlatego tym bardziej każda ekipa celuje w jak najlepszy występ. Nikt nie ukrywa, iż zbliżające się pojedynki mogą w dużym stopniu uwarunkować pozycję w ligowym zestawieniu. Nerwowe nastroje widoczne są zarówno w górnych rejonach, jak również w obrębie miejsc zagrożonych degradacją do I ligi. Czy Rekord przybliży się znacząco do obrony mistrzostwa kraju? A może grupa pościgowa, z Constractem i Piastem na czele, zdoła odrobić straty? Jak długo będzie trwać niepewność ekip z Warszawy i Brzegu o utrzymanie? Odpowiedzi na te, i wiele więcej pytań proponujemy szukać w naszej zapowiedzi, na którą serdecznie zapraszamy.

Sytuacja w tabeli

Lp.

Zespół

Mecze

Pkt

Z - R - P

Bramki

Bilans

1.

Rekord

Bielsko - Biała

24

69

23 - 0 - 1

177 - 47

+ 130

2.

KS Constract

Lubawa

24

58

19 - 1 - 4

116 - 40

+ 76

3.

Piast Gliwice

24

56

18 - 2 - 4

104 - 42

+ 62

4.

Clearex Chorzów

25

48

14 - 6 - 5

99 - 61

+ 38

5.

KS Acana

Orzeł Futsal

Jelcz - Laskowice

25

42

12 - 6 - 7

65 - 60

+ 5

6.

Red Dragons

Pniewy

25

39

11 - 6 - 8

81 - 66

+ 15

7.

FC Reiter Toruń

26

39

11 - 6 - 9

59 - 76

- 17

8.

GI Malepszy

Futsal Leszno

25

38

11 - 5 - 9

86 - 76

+ 10

9.

LSSS Team Lębork

24

33

10 - 3 - 11

69 - 86

- 17

10.

Red Devils

Chojnice

26

31

9 - 4 - 13

74 - 103

- 29

11.

MOKS 

Słoneczny Stok

Białystok

26

29

8 - 5 - 13

62 - 106

- 44

12.

Dreman

Opole Komprachcice

24

28

8 - 4 - 12

54 - 79

- 25

13.

AZS UW

Darkomp Wilanów Warszawa

24

23

5 - 8 - 11

62 - 79

- 17

14.

Fit - Morning

Gredar Futsal

Team Brzeg

25

21

7 - 0 - 18

65 - 93

- 28

15.

AZS UŚ

Katowice

25

12

3 - 3 - 19

58 - 99

- 41

16.

P.A Nova

Gliwice

25

10

3 - 1 - 21

57 - 127

- 70

17.

Gatta Active

Zduńska Wola *

25

27

9 - 0 - 16

57 - 105

- 48

* Gatta Active Zduńska Wola wycofała się z rozgrywek przed rozpoczęciem rundy wiosennej

Tabela Statscore Futsal Ekstraklasy po 27. kolejce / Opracowanie własne

 

W poprzedni weekend, kibice nie mogli narzekać na brak silnych emocji. Już w pierwszym starciu - między katowickimi Akademikami a Rekordem Bielsko - Biała - byliśmy świadkami delikatnej niespodzianki. Nikt nie spodziewał się, że będący w sporym dołku Katowiczanie nawiążą rywalizację z silnymi Bielszczanami. Doszło nawet do tego, iż przez długi czas gospodarze prowadzili. Jednakże, potencjał i spore doświadczenie gości przeważało, czego skutkiem było aplikowanie oponentom 5 trafień, co ostatecznie skończyło się wynikiem 3:5. Dużo dobrego zrobił młody Matheus Ferreira, zdobywca 2 goli.

 

W kolejnym, sobotnim starciu naprzeciwko siebie stanęły ekipy, które drżą o swój byt w najwyższej klasie rozgrywkowej - mowa tu o Akademikach z Warszawy i futsalistach z opolskiego Brzegu. Spełniły się oczekiwania obserwatorów - była to zacięta rywalizacja, w trakcie której nikt nie zamierzał odstawiać nogi. Mimo walecznej postawy drużyny ze stolicy, górą okazali się podopieczni Romana Smirnoffa, którzy wciąż liczą w walce o pozostanie w Ekstraklasie. Na dobre słowo zasłużył Dawid Witek, który zanotował 2 trafienia. Po stronie gospodarzy, należałoby wspomnieć o strzelcach, którymi okazali się Radosław Marcinkowski i Przemysław Kępiński. Na tablicy wyników ostatecznie zapadł wynik 2:4 dla Brzeżan.


 

W ostatnim sobotnim starciu, przenieśliśmy się do Gliwic, gdzie tamtejsza P.A. Nova spotkała się z walecznymi Orłami z Jelcz - Laskowic. Ambitny beniaminek robi co może, by mimo obaw oddalić widmo degradacji do I ligi. Na nieszczęście, w ostatniej kolejce trafili na dobrze dysponowanych Jelczan, którzy nie bez powodu znajdują się wysoko w ligowym zestawieniu. Mimo wystawienia najlepszych sił na rywala, Gliwiczanie byli w stanie postawić się 5. ekipie ligi. Koniec końców, bój zakończył się wynikiem 1:4. Po ostatnim gwizdku, warto było wyróżnić Jakuba Kąkola, który skompletował hattricka.


 

Futsalowa niedziela rozpoczęła się od starcia lubawskiego Constractu z Red Devils Chojnice, dla których był to kolejny mecz o pozostanie w elicie. Jeśli chodzi o podopiecznych Dawida Grubalskiego, mogła to być szansa na przełamanie złej passy. Jak się później okazało, szczęśliwszymi po meczu zostali Lubawianie, którzy rozgromili rywali 7:1. W ich grze widoczna była radość z gry, której od kilku meczów brakowało. Co warto zaznaczyć, wartym obserwacji był młody Sebastian Grubalski, który do końcowego rezultatu dołożył 3 trafienia. A co pozostaje chojnickim Diabłom? Wyłącznie walka o pozostanie w Futsal Ekstraklasie.


 

W innym niedzielnym meczu, w Toruniu spotkały się drużyny FC Reiter Toruń i MOKS Słonecznego Stoku Białystok, którzy znają się jak łyse konie. Nie da się ukryć, iż te starcie można uznać jako rozgrywkę równorzędnych ekip. Ostatecznie, mimo sporych problemów kadrowych, zwycięsko z tej batalii wyszli podopieczni Łukasza Żebrowskiego. Wynik 3:0 to sukces zwartej defensywy i silnej roli bramkarzy w toruńskiej ekipie. Niezależnie, czy dostępu do bramki pilnuje Krzysztof Iwanek czy Kamil Naparło, możemy być pewni, iż jest to silnie strzeżona twierdza.


 

W ostatnim niedzielnym starciu starciu futsaliści Dremana stanęli naprzeciwko ostatnio silnie dysponowanym Pniewianom. Kto by mógł się spodziewać, że w tym meczu będziemy mówili o rewelacjach ostatnich miesięcy. Opolanie, dzięki trenerowi Jarosławowi Patałuchowi, w mocnym stylu wkroczyli do równorzędnej walki z rywalami. W przypadku ekipy Łukasza Frajtaga, już od dawien dawna futsaliści z Wielkopolski byli szanowną i dobrą ekipą. W tym meczu, ostatecznie komplet punktów został na południu Polski - drużyna z Komprachcic wygrała 5:3. Duża w tym zasługa niedawno pozyskanego Viniciusa Teixeiry, który zdobył 3 gole.

Wielki Bój na Dolnym Śląsku, czyli KS Acana Orzeł Jelcz - Laskowice sparuje z Clearexem Chorzów

Pierwszym sobotnim pojedynkiem będzie mecz pomiędzy Orłami z Jelcz - Laskowic a Clearexem Chorzów. Patrząc na historię ich pojedynków, możemy być pewni, że i tym razem futsaliści staną na wysokości zadania, dzięki czemu będziemy obserwować równorzędny bój. Mimo tego, nie da się ukryć, iż więcej argumentów pozostaje po stronie gości - nie bez powodu byli określani jako jedni z nielicznych, którzy mogą powalczyć o podium na koniec sezonu. Gospodarze na pewno nie oddadzą łatwo pola rywalom, zwłaszcza gdy będą grać u siebie w domu.


 

Orły już od kilku sezonów znajdują się dość wysoko w ligowym zestawieniu. Dlatego też, aktualnie zajmowana 5. pozycja nie dziwi sympatyków futsalu. Duża w tym zasługa trenera - Jesusa Lopeza Garcii - który dzięki hiszpańskiej myśli taktycznej potrafi wprowadzić w zespół nieszablonowe strategie i techniki. To także doskonały strateg, który był w stanie dokonać balansu między doświadczonymi stranieri a młodymi chłopakami, którzy dopiero wchodzą w seniorski sport.


 

Jelczanie nie mogą narzekać w kwestii wyników. W ostatnich starciach zanotowali tylko 1 porażkę(1:4 z Piastem Gliwice)przy remisie(1:1 z AZS UŚ Katowice) i zwycięstwie z gliwickim beniaminkiem(4:1). Dość stabilna forma pozwala gospodarzom optymistycznie patrzeć w przyszłość. Tym bardziej, iż trener w porę zadbał o młodych, perspektywistycznych graczy. Do takich można zaliczyć choćby Kacpra Kędrę i Filipa Turkowyda. Idealnym dopełnieniem tej paczki został Arkadiusz Szypczyński i Mykola Morozow, którzy zostali kopalnią doświadczenia i cennych wskazówek, które dla przyszłych gwiazd dolnośląskiego futsalu mogą okazać się bardzo cenne.


 

W innym położeniu zdają się być podopieczni Mirosława Miozgi. Mimo straty 8 punktów do podium, gracze ze Śląska wciąż wierzą, iż wejście na “pudło” w bieżącym sezonie może im się udać. Chorzowianie, jak mało kto, potrafią wychodzić z dużych opresji, zaskakując przy tym całe środowisko futsalowe. Warto tu przypomnieć, iż gracze z Górnego Śląska, jako nieliczni, byli w stanie powstrzymać dominatorów z Bielska - Białej. Włodarze klubu nie biorą pod uwagę żadnych gwałtownych ruchów, gdyż wierzą w swoich zawodników.


 

Mimo, iż seria ostatnich meczów nie była zbyt pomyślna dla ekipy z 4. miejsca, zwłaszcza porażka 2:4 z ekipą z Białegostoku i remis 4:4 z FC Reiter Toruń, to na Górnym Śląsku nie ma mowy o zwieszaniu głów. Wszyscy, na czele z trenerem i kapitanem Rafałem Krzyśką, nie powiedzieli ostatniego słowa w kontekście bieżącej kampanii. W chorzowskim teamie wciąż czekają na duży wybuch umiejętności i gry Daniela Krawczyka, który, jeszcze jako gracz ze Zduńskiej Woli, potrafił siać spustoszenie. Nie od dziś także wiadomo, iż brak stranieri sprzyja w sile i determinacji ekipy. Co istotne, w sobotnim meczu na pewno warto zwrócić na Mikołaja Zastawnika i Sebastiana Leszczaka, którzy nie raz potrafili w pojedynkę wygrywać mecze dla swojej drużyny.

Na Opolszczyznę po 3 punkty, czyli wicelider z Lubawy jedzie do Brzegu

W drugim sobotnim meczu będziemy świadkami starcia Fit - Morning Futsal Team Brzeg z KS Constract Lubawa. Dla każdej ze stron weekendowy bój znaczy coś innego. W przypadku gospodarzy, to kolejna szansa na ucieczkę ze strefy spadkowej, która coraz bardziej zagląda do szatni Brzeżan. Co do gości, potencjalna wygrana może utrzymać, choćby potencjalne, szanse na mistrzowski tytuł, który, co nie da się ukryć, oddalił się znacznie Lubawianom. Jednakże, mimo dość jednostronnego pierwszego pojedynku tych ekip, możemy być pewni, iż sobotnia batalia może mieć inny wymiar.


 

Ekipa z Brzegu, przed początkiem rundy rewanżowej, przeszła pewne zmiany, które miały uchronić ich przed degradacją. Co istotne, przybycie trenera Romana Smirnoffa dało impuls i nadzieję, iż misja utrzymania jest całkiem możliwa. Mimo, iż zwycięstwa przeplatane są przegranymi, jak choćby triumf 2:4 z Akademikami z Warszawy porażką 3:4 z Lesznem, to dyspozycja ekipy z południa Polski jest godna pochwały. Jedni powiedzą, że to efekt nowej miotły i transferów, jednak dostrzegalna jest zmiana w systemie rozgrywania brzeskich futsalistów.


 

W Brzegu nie rozpamiętuje się już odejścia Victora Andrade, co jest dobrym impulsem do dalszej walki z silnymi ekipami Futsal Ekstraklasy. Ukraiński coach zrobił to, co większość ekstraklasowych selekcjonerów - skutecznie ułożył współpracę nowych nabytków z kręgosłupem drużyny. Dużo dobrego w tym miejscu można powiedzieć o Dawidzie Witku, który od dawna postrzegany był jako utalentowany, lecz mało eksploatowany zawodnik. To samo tyczy się także Jana Rojka i Pawła Synowca, którzy już nie raz mieli okazję zaprezentować się na ekstraklasowych parkietach. Ich uzupełnieniem, co wydawać się mogło niemożliwe, okazał się Portugalczyk Bernardo Bernardinio i Ukrainiec Vitalii Baitsur.


 

Jak już zostało to wskazane, stawką spotkania dla zespołu z Warmii i Mazur będzie gra o najwyższe miejsce na podium, ale, co chyba ważniejsze, zapewnienie 2. pozycja w końcowym zestawieniu. Mimo gorszego okresu, drużyna Dawida Grubalskiego potrafiła wyjść z dołka, co wielu ekipom na tym poziomie mogłoby się nie powieść. Nie tak dawno społeczność skupioną wokół Constractu zelektryzowało odejście świetnego bramkarza ze słonecznej Hiszpanii - Imanola Chaveza Dariasa, który nie raz ratował Constract przed sporymi opałami.


 

Mimo tych problemów, nową ostoją w bramce został młody Grzegorz Okuniewski, dla którego występ w meczu Futsal Ekstraklasy staje się chlebem powszednim. Pewnym punktem, obok stałych reprezentantów, stał się także Sebastian Grubalski, który rośnie wraz z ekipą już od najmłodszych lat. Młodość wspierana jest przez doświadczonych stranieri, którzy dla społeczności futsalowej w Polsce zasłużyli dawno na liczne pochwały. Wśród nich należy wspomnieć o Pedrinho i Pedro Pereirze, który to duet zdołał namieszać najlepszym defensywom. W ostatnim czasie, sporo dobrego pokazał nowy nabytek - Ique Ribeiro, który pokazuje, że nie bez powodu trafił do drużyny lubawskiej.

Bezradny beniaminek w drodze do Wielkopolski, czyli Red Dragons Pniewy podejmują ekipę P.A. Nova Gliwice

W trzecim sobotnim pojedynku będziemy świadkami meczu w Pniewach, gdzie miejscowe Red Dragons podejmą beniaminka z Gliwic. Złośliwie można by powiedzieć, iż dla drużyny Łukasza Frajtaga formalnością jest zdobycie 3 oczek. Mimo fatalnej sytuacji gości, nie wolno ich od razu skreślać. Nawet, jeśli spojrzy się na ich tragiczną sytuację w tabeli, w tym mało prawdopodobne utrzymanie w elicie, mogą oni napsuć wiele krwi swoim rywalom. Udowodnili to choćby w Lubawie czy w starciu z Orłami z Jelcz - Laskowic, że potrafią grać nie tylko ładnie, ale także skutecznie.


 

Co do pniewskich Smoków, ich forma w ostatnim czasie jest dość zmienna. Największe sukcesy odnoszą w Pucharze Polski, gdzie został im mały krok do awansu do wielkiego Finału. Aby jednak tak się stało, muszą utrzymać przewagę w 2. starciu z Team Lębork. Nie stało by się tak, gdyby nie sensacyjne wyeliminowanie ekipy z województwa warmińsko - mazurskiego. Co do ligi, w ostatnich 3 starciach tylko raz wyszli zwycięsko z pojedynku(5:1 z AZS UŚ Katowice, przy 3:5 z Dremanem i 2:3 z Piastem Gliwice). Mimo takiej sytuacji, w Pniewach są zadowoleni z wysokiego 6. miejsca, które, w kontekście końca sezonu, pozwala im myśleć o dobrej pozycji wyjściowej.


 

Ciężko jednoznacznie wskazać, co jest przyczyną sukcesów ekipy z Wielkopolski. Przede wszystkim, to duża zasługa dyscypliny taktycznej i zgrania, o które dba coach Frajtag. Przy jednoczesnym sporym posiadaniu piłki, jego zawodnicy do perfekcji opanowali nieszablonowe rozwiązania strzeleckie, które rozkładały niejednego golkipera. Duża w tym zasługa bramkostrzelnych graczy - mowa tu głównie o Mateuszu Kosteckim i Łotyszu Andreyu Baklanovie, który nieraz potwierdził zasadność jego transferu. Wielu wskazuje także na to, iż w ich zespole źródłem sukcesu jest odpowiedni rozwój wychowanków, czego przykładem jest Adam Wachoński czy Patryk Hoły, który od niedawna gra w kadrze.


 

Przedstawiając gliwickiego beniaminka, ciężko powiedzieć, z jakim nastawieniem staną oni na parkiecie na północy kraju. Zdaje się, iż z każdą kolejną kolejką godzą się na przyszły los, którym ma być gra od następnego sezonu w I lidze. Mimo gwałtownych ruchów na początku II rundy, a także nowych rozwiązań szkoleniowych trenera Jacka Podgórskiego zespół P.A. Nova nie miał możliwośći odbić się od dna. Nawet dobra gra w poszczególnych meczach, w tym błyski formy kilku graczy, nie wystarczyły na odrabianie punktowych strat.


 

Mimo beznadziejnej sytuacji, należałoby wspomnieć o kilku dość intensywnie wyróżniających się graczach. W pierwszej kolejności, dobrą formą mógł pochwalić się młody, białoruski golkiper Ilya Hremza, który w wielu sytuacjach ratował swój zespół od blamaży. Wyborowymi strzelcami stali się Słowak Patrik Zatović i Portugalczyk Moises Espillo, którzy, wydawać by się mogło, wzięli na siebie ciężar zdobywania bramek. Wśród polskich graczy, należy wymienić Piotra Hiszpańskiego, ex - gracza Gwiazdy Ruda Śląska, który potwierdza, iż nie bez powodu spędził wiele minut w Futsal Ekstraklasie.


 

Co by nie mówić, każdy inny wynik niż pewna wygrana Pniewian będzie ogromną sensacją. Jednak...czy Gliwiczanom stoi coś na przeszkodzie, by zagrać va banque? Najlepiej polecimy senas tego boju, gdyż tylko dzięki wiernej relacji możemy się tego przekonać.

Walczyć o swoje, czyli bój Leszna z Akademikami z Warszawy
 

W 4. pojedynku w ramach 28. kolejki będziemy świadkami boju drużyny GI Malepszy Futsal Leszno z drużyną AZS UW Darkomp Wilanów Warszawa. Dla gości będzie to kolejna szansa, by maksymalnie oddalić się od miejsc zagrożonych spadkiem. W przypadku drużyny z północy Polski, potencjalna wygrana może ich popchnąć w górne rejony tabeli, by móc ze spokojem podchodzić do reszty sezonu. Mimo dzielących 5. miejsc i aż 10 punktów, możemy być pewni, iż starcie tych zespołów może dostarczyć wielu elektryzujących wrażeń.


 

Gospodarze od kilku spotkań notują dość dobrą formę. Poza remisem 1:1 z Białymstokiem, zanotowali cenne triumfy 4:3 nad Brzegiem i 7:1 nad chojnickimi Diabłami. Osiągane rezultaty to spora zasługa kolektywu, który świetnie funkcjonuje pod batutą Tomasza Trznadla. Nie od dziś wiadomo, iż w Lesznie środkiem do osiągania sukcesów nie są sławne nazwiska, ale intensywna praca od podstaw. Jak się okazuje, metoda ta odnosi taki skutek, iż Wielkopolanie są w stanie rywalizować z ekipami nie tylko ze środka tabeli, ale także z wysokich rejonów ligowego zestawienia.


 

Trudno tu szukać nazwisk egzotycznych stranieri. Wyjątkiem jest tu ukraiński rozgrywający Vitalii Lisnychenko i szwajcarski golkiper Noel Charrier, którzy świetnie wkomponowali się w układankę coacha. Kolejnym skutecznym graczem, który stanowi o sile strzeleckiej zespołu to Piotr Pietruszko, autor 17 trafień. Nie należy zapominać w tym momencie także o Mateuszu Lisowskim i Kacprze Konopackim, których gra dobrze świadczy o pomyślnej koegzystencji stałego składu i nowych nabytków. Włodarze zespołu z Leszna wierzą, że to początek wielki sukcesów.


 

W przypadku warszawskiej drużyny, ciężko mówić o dobrej grze. Na przestrzeni 3 ostatnich meczów, nie zanotowali ani jednego zwycięstwa, ulegając 3:6 Teamowi Lębork, 3:4 Red Devils Chojnice i 2:4 zespołowi z Brzegu. Niezbyt dobra passa meczowa odbiła się na sytuacji w tabeli, w której Akademicy nie mogą czuć się bezpieczni przed nadchodzącym końcem sezonu. Jednakże, w stolicy wierzą, iż ten niezbyt korzystny trend niedługo będzie można odwrócić. Pojedynek z leszczyńskim zespołem ma być dobrym momentem na przełom.


 

Co by nie mówić o kadrze, zawodnicy AZS UW mimo, iż są dość młodzi, nie raz udowodnili, że nie boją się starcia ze starszymi i bardziej doświadczonymi kolegami. Na duże uznanie zasługuje zwłaszcza Michał Klaus, najlepszy strzelec - autor 21 goli. Jego grę podbudowała szansa występu w narodowych barwach. Oprócz niego, na duże uznanie zasługuje także kapitan Radosław Marcinkowski, dla którego występy w ekstraklasie to nagroda za świetne występy w I lidze. Oprócz nich, dużo dobrego wypada przedstawić o młodym bramkarzu Kamilu Wójciku, który stał się świetnym zastępstwem Ignacio Casillasa Santillany.

Jak przetrwać w jaskini Lwa, czyli bój Rekord Bielsko - Biała z Dremanem Opole Komprachcice

Kolejnym meczem, rozegranym w Wielką Sobotę, będzie spotkanie między przyszłym mistrzem Polski - Rekordem - a drugim opolskim beniaminkiem - Dremanem. Mimo wzrostowej formy gości, zdecydowanym faworytem tego starcia będą gospodarze. Już w niejednym spotkaniu Rekordziści udowodnili, iż nie bez powodu zdominowali krajowe rozgrywki i dumnie wkroczyli do Ligi Mistrzów. W przypadku teamu z Komprachcic, w dość dobrym stylu wychodzą ze strefy spadkowej, co daje im sposobność do włączenia się do rywalizacji z ekipami z wyższych miejsc.


 

W przypadku Bielszczan, passa inna, niż same zwycięstwa, byłaby sporym zaskoczeniem. Pomimo przekładanych kilku meczy, w ostatnich 3 starciach zanotowali same zwycięstwa, choć nie do końca były one przekonujące. Dotyczy to zwłaszcza triumfu 5:3 nad katowickimi Akademikami, choć wygrana 5:3 z Piastem i 8:2 z Lesznem ułożyły się już po myśli podopiecznych Andrzeja Szłapy. Obserwatorzy futsalu przypatrują się czujnie, iż czekają na chwilę, aż będą mogli ponownie ogłosić ten zespół zwycięzcami ligi. Nie da się ukryć wrażenia, iż już dawno drużyna z Bielsko - Białej przerośli rodzinną ligę, ale mimo to zdarzają się przypadki, gdy przeciwnik jest w stanie nawiązać z nimi równorzędną walkę.


 

Sytuacja kadrowa zespołu z 1. miejsca jest jedną z lepszych, gdy porównujemy ich personalia z resztą zespołów. Przede wszystkim, można tu powiedzieć o idealnej współpracy między wychowankami i polskimi doświadczonymi futsalistami, a sprowadzonymi stranieri. Przede wszystkim, symbolem tej drużyny jest najlepszy strzelec - Michał Marek. Cenną cegiełkę do drużyny dokłada Michał Kubik i Artur Popławski, którzy swoim doświadczeniem nie raz przechylili szalę zwycięstwa. Nie raz, wyjściowa czwórka byłaby niewyraźna, gdyby nie występy Brazylijczyka Alexa Viany, który swoją barwną grą potrafił pobudzić kolegów do dalszej gry.


 

W przypadku drużyny Dremana, można śmiało mówić o pobudzeniu, w porównaniu z 1. rundą. Zmiana trenera i kilka nowych twarzy sprawiło, że w zespół Jarosława Patałucha tknięto nowego ducha. W ich grze dostrzegalna jest zmiana nastawienia i taktyki, co przełożyło się na skuteczniejsze przebiegi spotkań. Mimo, iż w ostatnich 3 bojach drużyna z Komprachcic zanotowała porażkę(2:4 z Clearexem), remis z Toruniem(1:1) i zwycięstwo 5:3 z pniewskimi Smokami, to warto powiedzieć, iż dość pewnie kroczą do ustabilizowania swojej ligowej tabeli.


 

Co by nie mówić, dużą przyczyną sukcesu okazało się być sprowadzenie Krzysztofa Elsnera, który, dzięki doświadczeniu i ograniu na ekstraklasowych parkietach, był w stanie wspierać swoich kolegów w najtrudniejszych momentach. Mówiąc o graczach, nie wolno zapominać także o dotychczasowym kręgosłupie teamu, dzięki któremu osiągają sukcesy. Istotną rolę w zespole odgrywa trio Vadim Ivanov - Marcin Grzywa - Andrzej Sapa, którzy nie raz pokazali, że przeciwko silniejszym i lepszym drużynom nie należy się tylko cofać. W zestawieniu z nowymi twarzami, zwłaszcza z Portugalczykiem Nuno Chuvą, wydawać by się mogło, są skazani na pozostanie w elicie.

Walczyć do ostatniej chwili, czyli Team Lębork kontra katowiccy Akademicy

W przedostatnim starciu w trakcie sobotniego maratonu, będziemy świadkami boju między zespołem z Lęborka a katowickimi Akademikami. Będzie to mecz podwyższonego ryzyka dla gości, bowiem wciąż utrzymują oni matematyczne szanse, aby pozostać w Futsal Ekstraklasie. W przypadku Lęborczan, będą oni chcieli udowodnić, iż ich dotychczasowa pozycja nie jest dziełem przypadku. Po tym, jak udowodnili swoją wielkość i skuteczność, dążą do tego, aby piąć się dalej w ligowym zestawieniu.


 

Mało kto się spodziewał, że beniaminek z Lęborka okaże się być najlepszych z 4. debiutantów tego sezonu. Jednakże, podopieczni Wojciecha Pięty nie chcieli być tylko statystami tej ligi, lecz pragnęli zajść o wiele wyżej, aniżeli wskazywała na to ich kadra i historia występów w krajowej elicie. Świadczyć o tym może choćby fakt, iż trafili aż do półfinału Pucharu Polski, gdzie starli się z bardziej doświadczonymi Smokami z Pniew, do których, w 2. spotkaniu, muszą nadrobić. W lidze również idzie im dość dobrze. W ostatnich 3. ligowych bojach zanotowali remis 4:4 z Lesznem oraz 2 ciekawe zwycięstwa - 6:3 z Warszawą i, co było niespodzianką, 4:2 z Constractem Lubawa.


 

Taka dyspozycja meczowa jest zasługą ciężkiej, wytężonej pracy coacha, który skutecznie połączył dotychczasowy skład z nowymi nabytkami. Wśród nich, sporą robotę wykonuje hiszpański duet - Eric Tabares i Andre Luiz. Sporo do zdobyczy punktowej dokłada się Mateusz Madziąg, który, oprócz niedawnego debiutu w kadrze, jest też najskuteczniejszym strzelcem swojego zespołu. Grzechem byłoby nie wspomnieć o kapitanie Dominiku Czekirdzie, który jest silną ostoją lęborskiej defensywy.


 

Na przeciwnym biegunie znajdują się gracze z Katowic, którym wciąż widmo spadku zagląda do szatni. Nikt nie mógł się spodziewać, że to właśnie Katowiczanie będą w tak sporym zagrożeniu. Ich spadek do I ligi mógłby przerwać wieloletni pobyt w najwyższej klasie rozgrywkowej, co dla włodarzy byłoby ogromnym szokiem. Nikt jednak nie zajmuje się wizją gry poza elitą, lecz, zgodnie z hasłem “Wszystkie ręce na pokład”, dokładają wszelkich sił, by wyjść z tego marazmu. Objawem tego jest fakt, iż w poprzednich 3. bojach zanotowali tylko remis 1:1 z Jelcz - Laskowicami, do tego przegrywając 2 - krotnie(1:5 z Pniewami i 3:5 z Rekordem).


 

Ciężko wskazać, co mogło być przyczyną obniżki formy drużyny ze stolicy Górnego Śląska. W końcu, trzon drużyny nie zmieniał się od wielu lat - nie bez powodu, wiele ekip słusznie wskazywało, iż Katowiczanie mogą wyróżnić się doświadczonymi, ogranymi futsalistami, którzy z każdą ekipą mogli być godnymi przeciwnikami. Wyróżnić zwłaszcza należy Piotra Łopucha i Tomasza Szczurka, którzy swoją grą i techniką mogliby obdzielić wielu młodych graczy. Ostatecznie, zdecydowano się na sprowadzenie Romana Vakhuli z Clearexu Chorzów, który miał stanowić znaczne wzmocnienie przed decydującymi meczami. Koniec końców, włodarze Akademików wierzą, że stabilna i pewna kadra, ostatecznie, okaże się być kluczem do utrzymania.

Daleka podróż na koniec kolejki, czyli mecz Red Devils Chojnice z Piastem Gliwice

W ostatnim sobotnim starciu będziemy świadkami meczu między chojnickimi Diabłami a Piastunkami z Gliwic. Patrząc na ich pozycję w tabeli - odpowiednio 10. i 3. pozycja - możemy mieć wrażenie, iż to kolejne starcie z cyklu Dawid z Goliatem. Nic bardziej mylnego, bowiem Chojniczanie to doświadczeni bywalce Statscore Futsal Ekstraklasy, którzy zasłużyli się dość dobrze w historii rozgrywek. Mimo, iż drużyny mają inne cele, nikt nie zamierza odstawić nogi, bo każda sekunda będzie na wagę złota.


 

Mimo zbliżającego się końca sezonu, gracze Red Devils Chojnice nie mogą być pewni utrzymania w rozgrywkach. Forma w ostatnich meczach nie sprzyja wzrostowemu trendowi - na przestrzeni 3. ostatnich bojów, tylko w 1 z nich(4:3 z Warszawą)gospodarze wyszli zwycięsko. W pozostałych dwóch - 1:7 z Lubawą i 1:7 z Lesznem - podopieczni Olega Zouzyli nie byli w stanie przeciwstawić się rywalom. Mimo tego, Pomorzanie wciąż przedkładają wszelkie siły, aby móc utrzymać się w elicie.


 

Coach robi wszystko, co w jego możliwościach, aby wnieść w swoich pupili kolejne pokłady wiary i nadziei na ostateczny sukces. Jednakże, nie tylko on skutecznie działa w zespole. Doświadczeni gracze - na czele z Łukaszem Sobańskim i Patrykiem Laskowskim - nie poddają się, bo wiedzą, jak wielką siłą w Chojnicach są Diabły. Mimo słabej dyspozycji klubowej, z dobrej strony pokazuje się młody Słowak Kristian Medon, który często zaskakuje swoich oponentów. W ostatnim meczu z dobrej strony zaprezentował się ukraiński rozgrywający Mykyta Storozhuk. Indywidualności dają nadzieję, iż ucieczka spod topora jest misją dość realną.


 

Zupełnie inne nastroje panują w Gliwicach. Podopieczni Orlando Duarte wciąż walczą o zdobycie 2. miejsca, gdyż coraz bardziej zdają sobie sprawę, że rywalizacja z Rekordem w bieżącym sezonie może okazać się nie dość wystarczająca. Występy w lidze, ale także w półfinale Pucharu Polski zdają się utwierdzać kibiców Piasta w przekonaniu, że to odpowiedni moment na pościg Constractu na podium. Nawet porażka 2:3 z liderem z Bielska - Białej nie spowodowała obniżki nastrojów w szatni Gliwiczan.



Aktualny stan to duża zasługa nieprzeciętnych umiejętności trenerskich portugalskiego coacha, który zrewolucjonizował śląską szatnię. Duża w tym zasługa zakusów na rynku transferowym, dzięki którym na Górnym Śląsku gra kilku bardzo dobrych futsalistów. Wśród nich, warto wyróżnić trio Allyson Amantes - Gustavo Steinwandter - Rodrigo Dasaiev, którzy w dużej mierze świadczą o sile ofensywnej Piasta. Idealnym uzupełnieniem okazali się być Dominik Solecki i Mateusz Mrowiec, któzy w coraz większym stopniu zrównują się umiejętnościami z liderami ekipy.

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy