FELIETONY
Wszyscy potrzebowaliśmy takiego Euro
Fot. Steffen Prößdorf, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia Commons
12-07-2021 20:24 Jakub Bielak

Wszyscy potrzebowaliśmy takiego Euro

Powiedzmy sobie szczerze. Mało kto nastawiał się na takie właśnie mistrzostwa Europy. Nie dostaliśmy w trakcie ostatniego sezonu nic, co zwiastowałoby kapitalny turniej. Wręcz przeciwnie - otrzymaliśmy parę sygnałów, że przed telewizorem możemy się zanudzić na śmierć. Zawodnicy zmęczeni jak nigdy, dwadzieścia cztery drużyny na starcie, niepełne trybuny i kompletny brak sprawiedliwości, jeśli chodzi o dystans, jaki muszą przebyć poszczególne drużyny między rozłożonymi po całym kontynencie stadionami. Mimo tego wszystkiego, byliśmy świadkami najlepszego turnieju ostatnich lat.

 

Mistrzostwa ludzi zmęczonych

Jeszcze miesiąc temu zapewne widzieliście tego rodzaju nagłówki na każdym kroku. Nie można mieć jednak pretensji do dziennikarzy - opisywali, jak się wtedy wydawało, smutną rzeczywistość. Piłkarze z roku na rok są poddawani coraz większym obciążeniom, związanym z rosnącą intensywnością, a także ilością spotkań. Nie wszyscy mają to szczęście, że trenuje ich Pep Guardiola, który rotuje składem z niesamowitą częstotliwością, starając się w ten sposób wydobyć maksimum z każdego zawodnika. Inna sprawa, że Hiszpan z taką kadrą akurat może sobie na to pozwolić.

 

Nie ma atmosfery, wszystko robione dla pieniędzy

Jak to organizować Euro na całym kontynencie? Czemu my czy Szwajcarzy musimy w grupie przelecieć 8000 kilometrów, podczas gdy Anglicy w drodze do finału opuścili Londyn tylko raz? Mistrzostwa rozgrywane na jedenastu stadionach w jedenastu krajach w dobie pandemii? Nie dało się odpowiedzieć na te wszystkie pytania inaczej niż jednym, znienawidzonym przez wielu kibiców słowem: pieniądze. Atmosfera mistrzostw odbywających się w jednym czy dwóch krajach, gdzie przez ten miesiąc piłką żyje niemal każdy, była dla panów z UEFA kompletnie nieistotna.

 

...a jednak było świetnie

Wszystkie nasze obawy i wątpliwości nie miały na szczęście nic wspólnego z rzeczywistością. Przez ostatni miesiąc oglądaliśmy piękny turniej, bez wątpienia jeden z najlepszych, a dla niektórych pewnie i najlepszy, jaki widzieli w życiu. Sport obronił się sam. Okazało się, że jak bardzo byśmy nie komercjalizowali piłki, ta nadal pozostanie tą dyscypliną, którą kiedyś pokochaliśmy. Fajnie by jednak było, abyśmy mówili tak o niej częściej, niż raz na kilka lat. 

 

Cóż, może to po prostu magia piłki reprezentacyjnej? Może musimy pogodzić się z tym, że piłka klubowa nie będzie nas tak elektryzowała jak mistrzostwa świata czy Europy? Ale z drugiej strony - jakby ktoś mi powiedział, że będę z zainteresowaniem śledził mecz Ukrainy z Macedonią Północną, raczej popukałbym się w głowę. Jednak i tym razem Euro mnie zweryfikowało. 

 

Czasem myślę, że to tylko moje osobiste odczucie, ale przeglądając Facebooka czy Twittera zauważam, że takich jak ja - jest więcej. Takich, czyli zmęczonych piłką w wydaniu klubowym. O ile na początku sezonu chce się obejrzeć każde spotkanie, od kopaniny w Mielcu aż po spektakl na Old Trafford, o tyle wraz z biegiem sezonu coraz ciężej jest mi włączyć i obejrzeć w skupieniu mecz dwóch kompletnie obojętnych mi drużyn. Nawet jeśli są to ekipy z piłkarskiego topu. Często słyszę również o kibicach, którzy Ligę Mistrzów zaczynają oglądać dopiero od fazy pucharowej - rywalizacja w grupach nie przekonuje ich do tego, aby usiąść przed telewizorem. Euro 2020 sprawiło, że wylogowaliśmy się z normalnego życia na cały miesiąc. I nie ma w tym żadnej logiki. 

 

Te mistrzostwa nie miały prawa być takie, jakie były. Rywalizacja grupowa, podczas gdy z grupy wychodzą trzy zespoły, nie miała prawa być tak interesująca. Holandia po świetnej fazie grupowej nie miała prawa odpaść z Czechami. Dania po dwóch porażkach nie miała prawa znaleźć się w półfinale. Francja nie miała prawa odpaść ze Szwajcarią, prowadząc już dwiema bramkami. Chorwacja nie miała prawa odrobić dwóch goli w meczu z Hiszpanią. Nie miało prawa paść tyle bramek, podczas gdy nie był to świetny turniej w wykonaniu wielkich gwiazd. A jednak to wszystko się zdarzyło.

 

Wszyscy potrzebowaliśmy takiego Euro. Turnieju, który wyłamał się ze wszelkich schematów panujących w ostatnich latach w tym sporcie. Dostaliśmy szansę zakochać się w piłce na nowo. Ciekawe jak długo tym razem ta miłość pozostanie bezwarunkowa. 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy