BUNDESLIGA
Znienawidzony klub z prowincji. Niełatwy los Hoffenheim w Bundeslidze
Foto: Wolfgang Rattay
14-02-2021 11:00 Mateusz Filipek

Znienawidzony klub z prowincji. Niełatwy los Hoffenheim w Bundeslidze

Zazwyczaj duże kluby funkcjonują tam, gdzie jest mnóstwo fanów, a więc w wielkich miastach. Zdarzają się jednak odstępstwa od tej reguły, ponieważ posiadanie własnej drużyny może być zarówno formą reklamy, jaki i drogą do realizowania marzeń, więc czasem zdarza się, że drużyny z najwyższego szczebla funkcjonują w małych miejscowościach. Każda historia jest inna, a jedną z ciekawszych może bez wątpienia pochwalić się TSG 1899 Hoffenheim.

Oryginalny nie znaczy lubiany

W wielu krajach można wskazać kluby z dalekiej prowincji, które biorą udział w rozgrywkach niższego szczebla, po czym postanawia zainwestować w nie jakiś lokalny biznesmen i szybko zaczynają piąć się w górę, czasem aż na sam szczyt. Zazwyczaj jednak przygoda trwa tylko chwilę, a gdy kran z gotówką zostanie zakręcony, to pozbawione zaplecza kibicowskiego i niemające tradycji szybko osuwają się na zajmowane wcześniej miejsce. W Polsce przykładem takie historii jest choćby Amica Wronki, czy Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. Jeszcze niedawno w Ekstraklasie występowała natomiast Termalica Bruk-Bet Nieciecza, obecnie I-ligowy klub z perspektywą szybkiego powrotu na najwyższy szczebel. W Niemczech takim przykładem jest TSG 1899 Hoffenheim. Czym jednak różni się historia klubu z Badenii-Wirtembergii od jego polskich odpowiedników? W Polsce takie efemerydy budzą raczej pozytywne skojarzenia, traktuje się je jako ciekawostki. Hoffenheim natomiast jest znienawidzone przez fanatyków większości drużyn Bundesligi.

Klub z prowincji

Pod obecną nazwą Turn und Sportgemeinschaft 1899 Hoffenheim występuje od 1945 r., gdy w jeden podmiot połączyły się Turnverein Hoffenheim oraz Fußballverein Hoffenheim. Przez lata klub z małej miejscowości położonej nieopodal miasta Sinsheim nie odniósł większych sukcesów i występował jedynie w rozgrywkach regionalnych. Wszystko zmieniło się, gdy zainwestował w niego Dietmar Hopp, jeden z założycieli przedsiębiorstwa informatycznego SAP, a w młodości zawodnik amatorskiego wówczas klubu. Od tego momentu klub rozpoczął swój marsz do Bundesligi.

 

W sezonach 1999/00 oraz 2000/01 zanotował dwa awanse, najpierw do Oberligi (czwarty poziom rozgrywek), a następnie do Regionalligi Sud (trzecia liga). Od 2000 do 2005 r. za wyniki zespołu odpowiadał obecny trener Bayernu Monachium, Hans-Dieter Flick. Do 2. Bundesligi wprowadził go już Ralf Rangnick, trener-innowator, jeden z prekursorów gegenpressingu. Tam zespół już po roku zajął drugie miejsce i otrzymał prawo gry w elicie. Klub z miejsca zrobił furorę. Grająca niezwykle energicznie drużyna sensacyjnie zajmowała pozycję lidera po dziewiętnastu kolejkach, jednak później przyszedł kryzys formy i zaczęła spisywac się znacznie słabiej, kończąc premierowy sezon na i tak wysokim, drugim miejscu. W kolejnych latach drużyna umacniała swoją pozycję w Bundeslidze, kończąc rozgrywki zazwyczaj w środkowej części tabeli. Kolejne trzy sezony zakończyła na 11. miejscu w tabeli. Rangnick funkcję pierwszego trenera pełnił przez cztery i pół roku, ale w końcu pożegnał się z posadą. Kolejni trenerzy: Holger Stanislawski oraz Markus Babbel nie powtórzyli jego sukcesów, ale pozycja ekipy wydawała się stabilna. Słaba w jej wykonaniu okazała się jedynie kampania 2012/13, gdy po zajęciu szesnastej pozycji musiała o utrzymanie walczyć w barażach. Tam pokonała jednak 1. FC Kaiserslautern (3:1, 2:1) i zachowała byt. Później tylko raz zakończyła sezon poniżej 9. miejsca.

Trenerski Wonderkid

Klub stał się atrakcyjnym miejscem pracy i mógł pozwolić sobie na ściąganie perspektywicznych zawodników. Do Hoffenheim zaczęto sprowadzać głównie młodych graczy, którzy dobrze rokowali i pasowali do koncepcji poszczególnych trenerów. To właśnie w Hoffenheim markę wyrobił sobie Roberto Firmino, a nieco wcześniej szlak przetrali mu Vedad Ibisević, Sejad Salihović, Demba Ba, Kevin Volland, czy Sandro Wagner.

 

W tym klubie wybić mogli się jednak nie tylko zawodnicy, ale również trenerzy. W lutym 2016 r. prowadzenie drużyny powierzono Julianowi Nagelsmannowi. Mimo nikłego doświadczenia szybko udowodnił, że jego innowacyjne podejście do taktyki może przyczynić się do rozwoju drużyny. Pod jego wodzą Hoffenheim najpierw utrzymało się w lidze, a w kolejnych dwóch sezonach zajmowało odpowiednio 4. oraz 3. miejsce i zakwalifikowało się do europejskich pucharów. Nagelsmann głosił, że u niego w drużynie nie ma pozycji, raczej są przydzielone zadania, a zawodnicy muszą być niezwykle świadomi taktycznie. Z czasem okazało się, że Hoffenheim staje się dla niego zbyt ciasne. Został częścią innego, jeszcze większego i działającego z większym rozmachem projektu sportowego z ostatnich lat, czyli RB Lipska.

Wróg publiczny

Niestety, nie dla każdego Hoffenheim kojarzy się z dobrą grą i miejscem, w którym można podnosić swoje umiejętności. Kibice w Niemczech często mają skrajnie konserwatywne podejście i według sporej części z nich dla takich klubów jak ta ekipa, czy choćby RB Lipsk nie ma miejsca w Bundeslidze. O ile w przypadku klubu z Saksonii ta nienawiść skierowana jest ogólnie wobec całej instytucji, o tyle w przypadku zespołu z siedzibą w Sinsheim negatywne emocje skupione są wokół osoby Dietmara Hoppa.

 

Właściciel Hoffenheim uważany jest przez wielu za szkodnika, który sztucznie wypromował klub bez potencjału kibicowskiego i pełnej sukcesów historii. Do tego naruszył zasadę „50%+1 Regel”, zgodnie z którą prywatni właściciele lub zewnętrzne przedsiębiorstwa mogą być jedynie mniejszościowymi udziałowcami. Hopp formalnie nie narusza tej zasady, jednak w praktyce to on dostarcza kapitał klubowi ze swoich prywatnych środków, ciesząc się za to pełnią władzy. Ralf Rangnick, który kilka lat po opuszczeniu Hoffenheim stał się jednym z twórców sukcesów RB Lipska, zażartował kiedyś, że za 500 lat RB będzie miało tylko 100 lat tradycji mniej od Borussi Dortmund, ale takie argumenty nie przekonują ogromnej części fanów pozostałych klubów. Hopp wielokrotnie był lżony przez pseudokibiców, a w pewnym momencie na trybunach pojawiły się nawet transparenty sugerujące, że biznesmen powinien obawiać się o swoje życie, jeśli nie odstąpi od finansowania klubu. Kibice BVB w przeszłości zostali ukarani zakazem wyjazdów na mecz swojej drużyny z Hoffenheim, co jednak jeszcze wzmogło niechęć wobec osoby Hoppa.

O krok za daleko

W lutym 2020 r. w ramach 24. kolejki Bundesligi swój mecz z Hoffenheim rozgrywał Bayern. Świetnie dysponowani goście wygrali aż 6:0, ale o pojedynku stało się głośno głównie z tego powodu, że został on przerwany z uwagi na obraźliwe zachowanie kibiców aktualnych mistrzów Niemiec. Obie drużyny na znak protestu przeciw zachowaniu kibiców Bayernu zakończyły spotkanie podając do siebie piłkę w środkowej strefie boiska. Tuż po wybuchu pandemii koronawirusa okazało się, że przedsiębiorstwo biotechnologiczne „CureVac”, w którym Hopp ma większościowy pakiet udziałów, rozpoczęło badania nad szczepionką, więc w świadomości osób, które nie interesują się sportem jego wizerunek uległ ociepleniu, ale wśród fanatyków pozostał wrogiem. Sezon został zawieszony, kibice zniknęli ze stadionów i pożar wywołany pod koniec lutego nieco przygasł, jednak nastawienie do biznesmena w środowiskach fanów najbardziej utytułowanych rywali nie uległo zmianie.

Robić swoje

Obecnie szansę na pokazanie w Hoffenheim swoich możliwości otrzymał kolejny młody trener. Tym razem wybór padł na Sebastiana Hoeneßa, który poprzednio prowadził zespoły młodzieżowe Bayernu. Drużyna rozpoczęła sezon całkiem nieźle, pokonując w 2. kolejce Bayern 4:1. Świetnie spisywał się zwłaszcza napastnik Andrej Kramarić, jednak doznał kontuzji i od tego momentu gra zaczęła się pogarszać. W tym sezonie ligowym raczej nie zanosi się, by mogła powalczyć o czołowe pozycje, a obecnie, tuż przed rozpoczęciem 21. kolejki, ma tylko pięciopunktową przewagę nad zajmującą barażową pozycję Arminią. Osłodą dla kiepskich wyników w krajowych rozgrywkach były za to sukcesy w Lidze Europy. Klub po raz pierwszy awansował do 1/16 finału, wygrywając rywalizację w grupie L, gdzie jego rywalami byli KAA Gent, Crvena Zvezda i Slovan Liberec. Kolejnym przeciwnikiem, już na etapie 1/16 finału, będzie norweskie Molde.

 

Zapewne wkrótce trzeba będzie pogodzić się z odejściem Kramaricia, ale nie będzie to pierwszy kluczowy zawodnik, który odejdzie z klubu na przestrzeni lat. Hoffenheim jest solidnym średniakiem, władze klubu potrafią pozyskiwać odpowiednich zawodników, z reguły trenerzy otrzymują także czas na pokazanie swoich umiejętności. Pod względem sportowym Hoffenheim jest naprawdę mądrze zarządzanym klubem. Oczywiście istnieje ryzyko, że kiedy Hoppa zabraknie, to wszystko runie, jednak na razie klub rozwija się całkiem harmonijnie, a mała wioska z regionu Rhein-Neckar pozostanie obecna w świadomości kibiców Bundesligi.
 

O Ligowcy.pl

Emocje związane ze sportem, rywalizacją i wygrywaniem to nasza pasja! 


Czym się zajmujemy? 

 

Naszym celem jest połączyć sport i zakłady bukmacherskie w wysokie wygrane, mnóstwo benefitów i jeszcze więcej dobrej zabawy!

 

Naszymi partnerami są legalne w Polsce firmy bukmacherskie, oferujące atrakcyjne kursy a także bezpieczne płatności. Wysokie wygrane są na wyciągniecie ręki! Dołączysz?


Nasze motto: postaw na sport!

 

Legalni bukmacherzy